Wyobrażeniowa synestezja dni i liczb


Gdy myślicie o dniach tygodnia, to czy coś sobie mimowolnie wyobrażacie? Ja zwykle widzę coś jakby przestrzeń w której umiejscowiona jest kulista plansza podzielona na siedem obszarów. Każdy obszar odpowiada jednemu z dni tygodnia. Spojrzenie na każdy z obszarów następuje zawsze z jednego konkretnego umiejscowienia „kamery”, a w przestrzeni da się wyróżnić kierunki świata. Oto rozpiska różnych szczegółów dotyczących mojego wyobrażenia dni tygodnia:

Poniedziałek
Kolor: bladobrązowy
Strona świata: zachód

Wtorek
Kolor: ciemnozielony
Strona świata: północny zachód

Środa
Kolor: fioletowy lub szarobrązowy
Strona świata: północ

Czwartek
Kolor: nieokreślony białoszarawy kolor
Strona świata: północ

Piątek
Kolor: czerwony
Strona świata: wschód i północny wschód

Sobota
Kolor: biały
Strona świata: południe

Niedziela
Kolor: biało i jasnoniebieski
Strona świata: południe

Każdy z powyższych obszarów widziany jest przeze mnie jakby z centrum okręgu z którego jest wydzielony. Każdy obszar jest jak kawałek pizzy. Ciekawe jest to, że zawsze gdy myślę o mijającym czasie, to myślę za pomocą właśnie tego wyobrażenia, tych kolorów, tego spojrzenia na te obszary. Gdy piszę te słowa, to wyobrażam sobie, że jestem w obszarze soboty (bo w mojej głowie wciaż jest sobota, choć właściwie jest niedziela), który jest już prawie w 100% „wypełniony”. Gdy mija czas, to obszar się bowiem wypełnia.

W przypadku miesięcy jest podobnie. One też mają swoje kolory. Są też ułożone w dwóch nierównych liniach i mają inne charakterystyki. Gdy myślę o mijających godzinach, to jest podobnie. Kolory niektórych godzin (nie wszystkie mają kolory):

8 – róż
9 – zieleń
10 – biel
11 – żółć
12 – jasny fiolet, lekka czerń
13 – jasna zieleń
14 – biel
15 – zieleń (jak wtorek)
16 – lazur
17 – ciemna czerwień, fiolet
18 – jasny brąz (jak poniedziałek!)
19 – zieleń
20 – biel lub ciemny fiolet

W ciekawy sposób czasami wyobrażam sobie czas z końcówką 55, czyli np. 21:55. Odczuwam wtedy takie coś jakby winda dojeżdżała na piętro. 🙂

Wszystkie te wyobrażenia to pomocnicze zjawiska dla pracującego umysłu. Na co dzień można na nie nie zważać, bo człowiek swoje rozwija od zawsze i bywają niewidoczne dla jego świadomości jak powietrze. Trzeba specjalnego skierowania uwagi, aby móc nawet zacząć zadawać sobie pytania o te wyobrażenia.