Strona główna » Blog » Wspomnienie Szydłowca – NASI PRZYJAŹNI SĄSIEDZI – Neche Katz

Wspomnienie Szydłowca – NASI PRZYJAŹNI SĄSIEDZI – Neche Katz

Wykonane przeze mnie tłumaczenie z angielskiego jednego z fragmentów “Szydlowiec Memorial Book”.

NASI PRZYJAŹNI SĄSIEDZI przez Neche Katz
Kiedy stało się jasne, że Niemcy przygotowują się do likwidacji getta w Szydłowcu, mój narzeczony, Berl Buczyński, jego siostra, moja siostra i rodzina Icchaka Sharfhartza zeszliśmy do bunkra aby się ukryć. Było nas tam około dwudziestu, w tym sześć małych dzieci.
Nie da się opisać dni, które spędziliśmy w tej kryjówce z mordercami węszącymi wszędzie na zewnątrz ze strażniczymi psami i z rodzicami trzymającymi ręce na ustach swoich dzieci, aby powstrzymać je od wydania dźwięku.
Kiedy opuściliśmy bunkier, głodni i wyczerpani, byliśmy oszołomieni odkrywając nie Niemców, ale polskich strażaków i policję. Ukradli nam wszystko i zaprowadzili do bloku w którym znaleźliśmy wszystkich Szydłowieckich Żydów, którzy byli w ukryciu.
Pani Sharfhartz później wzięła pieniądze i biżuterię, którą zdołała ukryć i poszła do domu pobożnego chrześcijanina, który kiedyś pracował dla niej, wierząc, że zapewni on jej kryjówkę w zamian za kosztowności. W godzinę później wróciła, półnaga i posiniaczona. Polak chętnie ją zaprosił do siebie i wówczas zabrał kosztowności. Potem pobił ją i wyrzucił na ulicę…

Tekst oryginalny:

OUR FRIENDLY NEIGHBORS
by Neche Katz
When it became clear that the Germans were preparing to liquidate the Szydlowiec ghetto, my fiance, Berl Burchinsky, his sister, my sister, and Yitzhak Sharfhartz’s family went down into a bunker to hide. There were about twenty of us there, including six young children.
It is impossible to describe the days we spent in that hiding-place, with the murderers sniffing around outside with guard-dogs and parents holding their hands over the mouths of their children to prevent them from uttering a sound.
When we left the bunker, hungry and exhausted, we were stunned to find not Germans but Polish firemen and police. They stole everything from us and led us to the block where we found all the Szydlowiec Jews who had been in hiding.
Mrs. Sharfhartz later took the money and jewelry she had managed to hide and went to the home of a pious Christian who used to work for her, believing that he would provide her with a hiding-place in exchange for the valuables. An hour later she was back, half-naked and bruised. The Pole had gladly let her in and taken the valuables from her. Then he beat her and threw her out into the street…