Strona główna » Blog » Wątek polski w dochodzeniu w sprawie arcybiskupa McCarricka

Wątek polski w dochodzeniu w sprawie arcybiskupa McCarricka

W “rozgrywkach watykańskich” wokół skandali seksualnych w Kościele Katolickim dotyczących USA oraz państw Ameryki Południowej zaczyna niespodziewanie pojawiać się polski wątek.

Najpierw przypomnienie: ~2 miesiące temu arcybiskup Vigano wezwał Papieża do zwiększenia transparentności Kościoła, rezygnacji ze stanowiska, oczyszczenia hierarchii kościelnej z wewnętrznej mafii (tzw. “homolobby”) i przy okazji wytłumaczenia m.in. sprawy rzekomej protekcji ex-kardynała McCarricka, który miał się dopuszczać różnych niegodnych zachowań seksualnych (z ich powodu zrzekł się godności kardynalskiej). Sprawa podzieliła środowiska katolickie na całym świecie na zwolenników Vigano i zwolenników Papieża, bo Papież nie chciał niczego nikomu wyjaśniać i w ogóle przyjął specyficzną postawę. W tym czasie część katolickiej prasy zajęła się wytykaniem różnych potknięć samego Vigano. W pewnym momencie jednak nastąpiła zmiana (być może pod naciskiem środowisk katolickich z USA, gdzie świeckie stowarzyszenia wycofały wsparcie finansowe dla Watykanu a wielu biskupów poparło dążenia do transparentności i potrzebę śledztwa) i teraz Papież nakazał wszczęcie dochodzeń wyjaśniających. To tyle przypomnienia i nakreślania tła.

Od kilku dni jednakże w kilku obszarach Internetu zaczęły podnosić się głosy, że dochodzenie wyjaśniające idzie w jakimś przedziwnym kierunku. Papiescy śledczy zaczęli podobno korespondować z Naczelną Dyrekcją Archiwów Państwowych aby wydobyć stamtąd całą kolekcję listów między Janem Pawłem II a Anną Teresą Tymieniecką, jego zmarłą dwa lata temu wieloletnią przyjaciółką. Po co? Podobno McCarrick miał się interesownie wkupić w łaski Tymienieckiej, aby ta dobrze o nim mówiła do Papieża i aby ten dzięki temu zignorował rozmaite nieciekawe doniesienia i dopuścił go do dalszych stopni kościelnej kariery. Innymi słowy, śledztwo Watykańskie mogło pójść w kierunku nie tyle badania rzekomej protekcji McCarricka ze strony Papieża Franciszka co wykazywania, że za wszystkim stoi już nieobecny Jan Paweł II. Nie jest to wbrew pozorom głupia droga dochodzenia ponieważ McCarrick został mianowany arcybiskupem Waszyngtonu a następnie kardynałem własnie przez Jana Pawła.

Tutaj pojawia się interesująca komplikacja. JP2 “nagrodzał” McCarricka w latach 2000-2001 gdy był już pod wieloletnim wpływem postępującej choroby Parkinsona. Większość spraw za niego miał wtedy załatwiać zaufany doradca, osobisty sekretarz, biskup Stanisław Dziwisz.

O Dziwiszu ludzie nieprzychylni mówią wiele niedobrych rzeczy. Będąc w Watykanie miał rzekomo przyjmować grube koperty z pieniędzmi za różne uprzejmości. “Ochronił” tez podobno Papieża przez wiedzą o Marcialu Macielu, założycielu Legionu Chrystusa, który przez wiele lat miał dopuszczać się molestowania seksualnego dzieci i innych niegodnych zachowań. Dziwisz miał się przyjaźnić z McCarrickiem.

Czy to wszystko prawda? Może to pomówienia i nieprawdy. W starciu różnych ugrupowań wewnątrzkościelnych jedne mogą chcieć im zaprzeczać a inne je potwierdzać.

Swoją drogą, Vigano publikując w swoim manifeście informacje o McCarricku nie wspomniał nawet słowem o Dziwiszu, co dziwiło niektórych dziennikarzy, którzy spodziewali się w tym kontekście nazwiska polskiego biskupa.