Strona główna » wirusy komputerowe

Tag: wirusy komputerowe

Dlaczego nie przejmuję się wirusami komputerowymi

Wiele lat temu porzuciłem stosowanie programów antywirusowych i przejmowanie się wirusami. Było to jeszcze zanim nastała era systemów komputerowych z domyślnym podstawowym antywirusem takich jak współczesne Windowsy. Dlaczego od tego odszedłem? Powody były dwa:

  1. Zrozumiałem dobrze którędy wirusy mogą dostać się do mojego komputera i przyjąłem takie reguły pracy, aby nigdy nie stworzyć możliwości zarażenia.
  2. Zaobserwowałem, że programy antywirusowe są bardzo obciążające dla pracy komputera i bardzo często przeszkadzają w sprawnym działaniu systemu.

Warto zauważyć, że w pewnym momencie niektóre antywirusy same stały się “wirusowe” – obciążały komputer znacząco a instalowały się niemalże potajemnie (np. McAffee dołączany cichcem do Flasha). Pojawiły się też w pewnym momencie programy szpiegujące, które udawały narzędzia do usuwania tzw. malware i adware, czyli “złośliwego oprogramowania”.

Wszystkiemu temu postanowiłem powiedzieć: nie.

Jakie są podstawowe zasady, które przyjąłem, aby chronić się przed wirusami? Oto one:

  1. W systemie operacyjnym należy wyłączyć tzw. autoodtwarzanie, czyli automatyczne uruchamianie programów z dysków CD, USB, kart pamięci i innych.
  2. Nie używać nielegalnego oprogramowania albo oprogramowania z podejrzanego źródła. Kiedyś nielegalne oprogramowanie było dosyć powszechne, bo jakoś mentalnie my w Polsce nie mogliśmy się szybko przestawić na legalność. Dzisiaj w zasadzie do każdego zadania można znaleźć legalny, darmowy software i to jeszcze open-source. Ważne jest jednak to, aby pobierać taki software z sensownego źródła, czyli np. strony internetowej autora czy producenta a nie z jakieś dziwacznej domeny “pobieram24h-programooosy.pl”. Swoją drogą, gro wirusów dawniej przenosiło się w crackach do gier. Dzisiaj szczęśliwie świat się zmienił i ludzie nie chcą nawet legalnej gry, jeżeli nie jest podłączona do platformy typu Steam czy podobnej. Legalne i płatne oprogramowanie znalazło sposób na bycie atrakcyjniejszym niż nielegalne.
  3. Należy utrzymywać aktualne wersje oprogramowania. Nie tylko przeglądarek internetowych, ale też każdego, które ma związek z danymi pochodzącymi z sieci. Czyli: czytnik PDF-ów, arkusz kalkulacyjny, edytor tekstu.
  4. Należy mieć włączone wyświetlanie na rozszerzeń plików w systemie Windows. Jest to ważne, bo jeżeli szukamy dokumentu PDF albo Word a dostajemy plik z rozszerzeniem EXE, BAT, COM czy CMD, to od razu powinno to wzbudzić niepokój – rzekłbym nawet, że zwykły użytkownik powinien taki plik usunąć natychmiast. Znajomość rozszerzeń plików to istotna wiedza, warto ją nabyć i nie polegać na uproszczeniach, które w tym zakresie oferują niektóre systemy operacyjne i aplikacje.
  5. Należy pilnować się w Internecie. W szczególności dotyczy to chyba poczty elektronicznej i jej rozmaitych załączników. Po pierwsze, musimy widzieć rozszerzenia załączników i je oceniać tak jak przy zwykłych plikach. Po drugie, musimy ocenić źródło maila i samego maila. Czy źródło jest znane, podejrzane? Czy mail jest jakiś niespodziewany, niezamówiony, sensacyjny, nawołujący do podjęcia jakieś akcji typu “kliknij w link”, “otwórz załącznik”? Jeżeli tak, to należy mieć się na baczności.

To powyżej to są podstawowe zasady. Oprócz nich mam kilka bardziej technicznych trików polegających na wyłączaniu lub blokowaniu pewnych zaawansowanych możliwości systemu operacyjnego, aby utrudnić działanie takiego wirusowi-spryciarzowi, który by się jednak przedostał. Wydaje mi się jednak, że powyższe pięć zasad na czasy współczesne zupełnie wystarcza.

Kiedy być może warto mieć antywirusa? Gdy współdzielisz komputer z użytkownikami, którym nie można zaufać, którzy nie stosują się do wskazanych reguł bezpieczeństwa. Zamiast antywirusa można próbować ograniczyć uprawnienia tych osób, ale nie wydaje mi się, aby to było wystarczalne.