Strona główna » Blog » widzenie

Tag: widzenie

Widzenie w okularach bez folii Fresnela

Niedawno, po upływie nieco więcej niż dwóch lat, odwiedziłem optometrystę, dr Weronikę Leszczyńską, którą tym razem odwiedziłem w Instytucie Oka. Dowiedziałem się, że moja wada wzroku – krótkowzroczność z zaburzeniami widzenia obuocznego – od tamtego czasu się nieco zmniejszyła. Zaskoczyło mnie to i ucieszyło. Pani doktor wypisała receptę na okulary mówiąc, że być może uda mi się gdzieś znaleźć sposób, aby je wykonać bez folii Fresnela, ale że to mało prawdopodobne. Folia ta ma swoje wady – m.in. nieco zniekształca kolory i widzenie z dwóch powodów: po pierwsze jednak zawsze jest to warstwa materiału, który nie jest taki ładnie transparentny jak szkło (a także znacznie bardziej łapie kurz, brud i trudniej go wyczyścić), po drugie folia jest wykonana z takich pasków, których krawędzie wprowadzają swoje własne specyficzne zakłócenia. O ile do tych ostatnich mózg jakoś potrafi się dostosować, o tyle wyszarzenie kolorów zawsze mi przeszkadzało. Czasami chcąc doświadczyć żywej barwy jakiegoś kwiatu musiałem zdejmować okulary. Tylko u pani doktor w gabinecie na specjalnym sprzęcie mogłem doświadczyć widzenia obucznego w pełnym kolorze.

Wziąłem receptę od pani doktor i obwieściłem, że udam się z nimi do pracowni optycznej Małgorzaty i Marka Ożógów niedaleko Placu Zbawiciela, co pani doktor pochwaliła jako dobry wybór, że tam mają wieloletnie doświadczenie. Jakiś czas później rzeczywiście znalazłem się w tej pracowni, ale powiedziano mi, że nic z tego, przy takich parametrach okularów nie uda się wyeliminować folii. Było to rozczarowujące, ale na swoje wielkie szczęście zechciałem tam właśnie złożyć zamówienie na okulary z folią. Jakieś było moje zaskoczenie, gdy nie minęło kilka dni a dostałem wiadomość, że okulary już są. Przybyłem je odebrać i poinformowano mnie, że okulary są… bez folii! Na początku myślałem, że to oznacza, że może czegoś nie skompletowali albo że to może jakaś pomyłka. Okazało się jednak, że udało im się znaleźć odpowiednie szkła. I co ciekawe – obniżyło to cenę okularów o niemalże 25%! To było niesamowite, zaskakujące i bardzo mnie ucieszyło – tym bardziej, że gdy przymierzyłem okulary to od razu zobaczyłem niebywałą różnicę w odbiorze! A różnica okazała się być wręcz szokująca mnie przez cały wieczór i kolejne dni – nawet dzisiaj (piszę ten tekst w niedzielę, okulary odebrałem w piątek a zamówiłem chyba we wtorek).

Przede wszystkim, wszystko było dużo ostrzejsze i kolory stały się BARDZO żywe. Wszystko nagle zaczęło wyglądać znacznie bardziej trójwymiarowo i w ogóle bardziej szczegółowo. Zacząłem zauważać rzeczy, których wcześniej w ogóle nie dostrzegałem: różne małe elementy drzew, budynków, ludzi. Zaczęły do mnie przemawiać też zestawienia kolorów. Np. nagle zobaczyłem, że pewne kolory bardzo dobrze pasują do innych, że występuje między nimi jakaś zgodność, harmonia. Zacząłem widzieć jakby nowe odcienie. Miałem wrażenie, że nigdy takich nie widziałem i teraz uderzała mnie ich jakość, delikatność, połączenie barw. Ogromnie zaczęły mnie absorbować drzewa, liście, krzewy – różnorodne, szczegółowe, kolorowe. Oj, bardzo dużo się działo we mnie.

Bardzo mocno odebrałem czerń. Stała się teraz dla mnie tak bardzo czarna! W jednym przypadku aż mnie “poraziła”: spojrzałem na ekran komputera na którym otwarty był edytor tekstu, w którym wprowadzony był nagłówek dużymi czarnymi literami. Ich czerń wydała mi się tak czarna, a biel “kartki” tak biała, że kontrast stał się uderzający. Zaskoczyła mnie też czerń ptaków na tle pięknych, nowych barw nieba. Czerń psa za oknem i jego połyskliwej część. Czerń włosów ludzkich. Czerń na spodniach żony. To było i jest niebywałe!

Inne kolory też się stały żywe. Nagle niebieska piłka mojej córki stała się tak mocno niebieska i widoczna. Czerwona nakrętka porzucona na ziemi stała się tak czerwona. W oczach córki odbiła się zieleń mojej koszulki i zobaczyłem to odbicie tak wyraźnie, że przez chwilę mogłem się pomylić, że to jej oczy takie są zielone. Bardzo, bardzo dużo rzeczy nagle stało się widocznymi.

Kolejny szok przyszedł gdy zdjąłem okulary. Wszystko nagle jakby zaszło mgłą, szarością, wybieliło się i rozmazało. Wtedy zrozumiałem coś, czego wcześniej chyba nawet nie podejrzewałem: owe nieprawidłowe widzenie kolorów wynikało nie tylko z folii Fresnela. Ono wynikało z jakiejś wady mojego widzenia! I chyba nigdy nikomu to nie przyszło do głowy, chociaż właśnie dr Leszczyńska na naszym pierwszym spotkaniu ponad dwa lata temu stwierdziła, że podejrzewa lekki astygmatyzm i zmodyfikowała moje okulary inaczej niż okulista, Benon Łukaszewicz ze Świdnicy, który jako pierwszy zdiagnozował co mi jest i przepisał okulary pryzmatyczne. Podejrzewam, że dr Leszczyńska mogła dodać im taką modyfikację, że kolory były przywracane, aczkolwiek z powodu folii nie mogłem tego nigdy bezpośrednio doświadczyć.

Gdy zdałem sobie sprawę z tego, że z tymi kolorami to także moje własne oczy są powodem problemu, zechciałem już nie musieć zdejmować nowych okularów albo też patrzeć bez nich.

Mój pierwszy dzień, w którym to wszystko doświadczałem, przeżywałem, gdyby mnie ktoś tak obserwował z zewnątrz, jakimś takim spokojem, który chyba był w rzeczywistości jakąś postacią stresu i szoku. Tak mi się kojarzył: ze stanem jakiegoś lekkiego paraliżu z przerażenia, “zamurowania”. To była naprawdę spora zmiana dla mnie a i też nowe zadania dla mojego mózgu: nagle więcej widać, informacji jest więcej i jest inna niż do tej pory. Sygnały są mocniejsze, kolory są żywsze.

Dla przykładu, patrzyłem na pewne drzewo, na jego liście, i zdałem sobie sprawę, że patrzę na nie, ale… nie wiem co widzę. Przypomina mi to historię, która nie wiem czy jest prawdziwa, ale chyba dobrze mogłaby ilustrować zjawisko: podobno gdy kolonizatorzy podbijali pewien nieznany ląd, wyszli naprzeciwko nim Indianie, którzy przywitali przybyszów, ale nie potrafili zrozumieć skąd się tutaj wzięli – oczami widzieli ich statki, ale ich nie dostrzegali własnym rozumieniem. Tak i ja miałem poczucie, że patrzę na jakieś kształty, odległości, barwy, ale nie do końca rozumiałem co to jest, nie wiedziałem w co to się składa. Dopiero dłuższy czas przyglądania sprawił, że to co widziałem, zaczęło się układać w jakiś sens i w końcu zobaczyłem oczami i umysłem.

Różne odkrycia czynię co jakiś czas. Wiele rzeczy dostrzegam inaczej, pełniej, szerzej. Ludzkie postacie są teraz dla mnie inne. Mógłbym o tym wiele pisać i być może napiszę. Przede wszystkim chciałbym jednak wyrazić, że zmiana, której nie podejrzewałem, że tak szybko nastąpi – pozbycie się folii Fresnela – nastąpiła w bardzo radosny, zaskakujący sposób, oraz przyniosła ze sobą szok, niedowierzanie, emocjonalną reakcję, trochę nawet jakby nową rzeczywistość. To niebywałe! Życzę każdemu, kto nosi folię, aby było mu dane pewnego dnia się jej pozbyć.

No i polecam dr Leszczyńską oraz pracownię M&M Ożógów!

Poprawa wzroku z użyciem urządzeń do VR

Czekałem aż ktoś w końcu to zbuduje. Wydawało mi się to zawsze takie oczywiste, że właśnie takie urządzenie należy zbudować, aby móc naprawiać wady wzroku podobne do mojej, czyli związane z zaburzeniem widzenia obuocznego. Sam bym takie coś mógł oprogramować, ale brakowało mi odpowiedniego urządzenia do wyświetlania. Podobne trudności miał założyciel firmy See Vividly, ale szczęśliwie pojawiły się gogle Oculus Rift.

Czytaj więcej…

Strefy wizualnego dyskomfortu

Chcę wam opowiedzieć o czymś, co pokazał mi Siergiej Litwinow na swoich warsztatach “Szkoła widzenia”. Nasze ciało jest związane z psychiką i wiadomo, że psychiczne blokady oraz problemy potrafią objawiać się w ciele. Widać to np. pod hipnozą w czasie której można zmienić osobowość i doznać nagłego, błyskawicznego uzdrowienia ciała. (Niestety, aby zmiana się utrwaliła, hipnotyzowany musi zechcieć zmienić swoją osobowość na stałe, czego zwykle nie chce z różnych przyczyn.) Ciekawym efektem związku ciała z psychiką jest istnienie tzw. stref wizualnego dyskomfortu. Co to jest? Otóż okazuje się, że nieświadomie bardzo nie chcemy patrzeć w pewnych kierunkach. Nasze pole widzenia posiada obszary, których bardzo nie chcemy widzieć. Prawdopodobnie ma to związek z tym, że ustawienie oczu jest powiązane z funkcjami umysłu dotyczącymi wspomnień, wyobraźni i innych. Aby to dobrze wytłumaczyć opisze dwa eksperymenty, które przeprowadził na nas, czyli swojej publice, Siergiej Litwinow.

Eksperyment #1: Wpływ procesów myślowych na skierowanie gałki ocznej 

Siergiej powiedział, że wyda nam serię poleceń i poprosił o ich wykonanie. Najpierw poprosił o to, abyśmy pomyśleli o tym jak ułożone są w naszej szafie ubrania. Potem prosił abyśmy pomyśleli o tym jak to jest brać gorący prysznic. Następnie zadał jeszcze kilka pytań, których nie pamiętam, a na końcu spytał się nas o to, w którą stronę patrzyliśmy, gdy myśleliśmy o tym, co on nam przykazał. Ku naszemu zdumieniu okazało się, że istnieje pewien nadzwyczajny schemat. Np. myśląc o ciepłym prysznicu większość z nas kierowała oczy w dół i bodajże w lewo albo w prawo. (Teraz gdy o tym myślę, to robię to zbyt świadomie, co powstrzymuje naturalne odruchy oczne.) Gdy sobie wyobrażaliśmy albo liczyliśmy coś w myślach to kierowaliśmy oczy do góry itp. Zjawisko to nazywa się “eye patterns” i zostało odkryte przez ludzi zajmujących się Programowaniem Neurolingwistycznym (NLP). Można sobie o tym poczytać na sieci.

Zjawisko to ukazuje związek między oczami a procesami myślowymi. Jest to ważne dla zrozumienia kolejnego eksperymentu.

Eksperyment #2: Strefy dyskomfortu 

Siergiej poprosił jedną osobę, aby wyszła na środek sali. Powiedział jej, aby w ćwiczeniu, które zaraz wykona, nie poruszała głową, lecz tylko oczyma oraz jedną ręką – reszta ciała ma pozostać nieruchoma. No i wydał polecenie: “Proszę narysować w powietrzu duże koło palcem wskazującym i proszę uważnie obserwować ten palec w trakcie rysowania”. Banalne prawda?

Osoba zaczęła rysować koło. Narysowała je raz, a potem drugi. Siergiej w pewnym momencie powiedział: “Pani nie patrzy na palec w trakcie rysowania”. Zdziwiliśmy się wszyscy, bo nikt nie zwrócił na to pierwotnie uwagi, ale gdy przyjrzeliśmy się, to zauważyliśmy, że rzeczywiście ta osoba “oszukuje” – jest taki odcinek obwodu koła, w którym oczy tej osoby nie wodzą za palcem. Osoba ta starała się odtwarzać to ćwiczenie, ale jak się okazywało kompletnie nie była świadoma problemu i nie mogła sobie z tym dać rady – jej wodzenie za palcem było wręcz “magicznie” wstrzymywane przez jej umysł lub też się “zagapiała” lub “zapominała”. Zjawisko było powtarzalne i zdumiewające.

Kolejna osoba rysując koło notorycznie w pewnych odcinku jego obwodu nie tyle zapominała o wodzeniu za palcem, ale odwracała głowę. Co ciekawe, nie mogła tego powstrzymać! Musieliśmy przytrzymywać jej głowę siłą!

Był też facet, który twierdził, że wodzi oczami za palcem, ale jego oczy w ogóle nawet nie patrzyły w kierunku palca, a on nie był tego świadom!

Każdy z nas odszukiwał w sobie takie zaburzenia “widzenia palca rysującego koło”. Identyfikowaliśmy odcinki obwodu takiego koła. O dziwo, jedyny sposób, aby zidentyfikować takie zaburzenie u siebie, to pilnować, czy “tło za palcem się porusza”. Nie jest to sposób 100% i warto też korzystać z pomocy innych osób, ale ta metoda całkiem działa.

Odkryte przez nas obszary obwodu koła to właśnie strefy dyskomfortu – obszary pola widzenia, w które nieświadomie nie chcemy spoglądać i zrobimy prawie wszystko, aby tego nie zrobić. Dlaczego? Ponieważ skierowanie tam oczu mimowolnie uruchamia zmiany w psychice, które mogą spowodować powrót treści wypartych lub zablokowanych przez nasz umysł. Strefy dyskomfortu są bowiem fizycznym objawem blokad psychicznych!

Sprawa jest bardzo ciekawa. Nasze oczy, ich ruch, ich pole widzenia bardzo dużo o nas mówią. Większość osób nawet nie wie, że efektywne pole widzenia dookoła głowy człowieka jest większe niż 270 stopni. Ludzie często je zawężają nawet do 45-80 stopni! Badając nasze ciało można jednocześnie badać psychikę. 

Korekcja wzroku za pomocą ćwiczeń psychofizycznych

Byłem ostatnio na warsztatach “Szkoła widzenia” prowadzonych przez Siergieja Litwinowa. Litwinow zajmuje się różnymi rzeczami – od hipnozy przez NLP aż po różnie inne ciekawe rzeczy zachodząc na sprawy paranormalne. Poniżej prezentuje dwa ćwiczenia, które można wykonać bez uprzedniego przygotowania:

Trik z wyobraźnią 

Powieś na ścianie tablicę okulistyczną lub coś do niej podobnego. Ważne, aby kolor liter i kolor tła był wyraźnie inny. Tutaj dla przykładu będą czarne litery na białym tle. Teraz wybierz sobie z liter na tablicy jedną, którą rozpoznajesz i potrafisz odczytać, ale nie widzisz jej wyraźnie. Zamknij oczy i wyobraź sobie jak najbardziej białą płaszczyznę na której wyobraź sobie jak najbardziej czarne i wyraźne litery. Wyobrażaj sobie to przez pewien czas, a potem otwórz oczy i spójrz na tablicę i tę literę na niej. Powinieneś być zaskoczony.

Ku mojemu zdumieniu, na mnie to ćwiczenie zadziałało. Widziałem wyraźniej. Nie wiem dokładnie czemu to działa, ale działa. 😛

Rysowanie nosem 

Proste i miłe ćwiczenie. Widzisz gdzieś coś niewyraźnie? Obrysuj kontury tego czegoś wodząc za nimi nosem. To zdumiewające, ale to ćwiczenie działa, choć nie od razu. Trzeba codziennie próbować i efekty są widoczne.

Ćwiczenie można łączyć z trikiem z wyobraźnią.

Więcej ćwiczeń? 

Istnieje więcej ćwiczeń, ale wbrew temu co się opisuje w Internecie i w książkach, nie są one wcale takie proste. Często opisywany palming nie działa od razu ponieważ powinien być poprzedzony specjalnymi ćwiczeniami fizycznymi. Może kiedyś je opisze jak będę miał więcej czasu.

Tak w ogóle to polecam warsztaty u Litwinowa, bo można się wiele dowiedzieć o związku między ciałem a psychiką.