Strona główna » Blog » widzenie obuoczne

Tag: widzenie obuoczne

Pierwsze doświadczenie z Oculus Rift

W przeszłości miałem już dwukrotnie kontakt z HTC Vive o czym pisałem na blogu (pierwszy post, drugi post). Tym razem pojawiłem się w salonie VR Project jako towarzysz innej osoby bez zamiaru uczestniczenia w zabawie, ale jednak ciekawość zwyciężyła i sam też postanowiłem spróbować. Vive były zajęte, wypadło nam sprawdzić Oculusa. Nie spodziewałem się niczego nowego. Wręcz przeciwnie, byłem przekonany, że Oculus będzie gorszy od Vive. Myliłem się.

Obraz widziany przez Oculus Rift był w moim odbiorze znacznie lepszy, bo łatwiej odbierałem obraz trójwymiarowy pomimo mojej wady wzroku. Wydawał mi się też w ogóle trochę lepszy, nie zauważyłem żadnego “efektu siatki”, który jednak w Vive był trochę zauważalny. Dobry odbiór trójwymiaru odczułem najmocniej szczególnie grając w “The Climb”, grę w której wspinamy się po skalnych ścianach.

Najbardziej jednak zaskoczyły mnie kontrolery, które symulowały rozmaite działania dokonywane dłońmi: sięganie, chwytanie, wskazywanie palcem, podnoszenie kciuka i inne. We wstępnej aplikacji szkoleniowej bardzo zaskoczyło mnie to mnogością i naturalnością działań. Zdecydowanie dopomaga to w zagłębieniu się w świat wirtualny, gdy można coś włączyć wirtualnym, własnym palcem albo schwycić dyskietkę, aby włożyć ją do czytnika. Później grając w Space Pirates, które sprawdzałem też na Vive, odkryłem, że dużo łatwiej jest mi się odnaleźć w obsłudze broni i tarczy, ponieważ kontrolery były bardziej intuicyjne.

Ogólnie moje wrażenie jest takie, że nie mam ochoty wracać do Vive.

Polecam sprawdzić samemu.

Widzenie w okularach bez folii Fresnela

Niedawno, po upływie nieco więcej niż dwóch lat, odwiedziłem optometrystę, dr Weronikę Leszczyńską, którą tym razem odwiedziłem w Instytucie Oka. Dowiedziałem się, że moja wada wzroku – krótkowzroczność z zaburzeniami widzenia obuocznego – od tamtego czasu się nieco zmniejszyła. Zaskoczyło mnie to i ucieszyło. Pani doktor wypisała receptę na okulary mówiąc, że być może uda mi się gdzieś znaleźć sposób, aby je wykonać bez folii Fresnela, ale że to mało prawdopodobne. Folia ta ma swoje wady – m.in. nieco zniekształca kolory i widzenie z dwóch powodów: po pierwsze jednak zawsze jest to warstwa materiału, który nie jest taki ładnie transparentny jak szkło (a także znacznie bardziej łapie kurz, brud i trudniej go wyczyścić), po drugie folia jest wykonana z takich pasków, których krawędzie wprowadzają swoje własne specyficzne zakłócenia. O ile do tych ostatnich mózg jakoś potrafi się dostosować, o tyle wyszarzenie kolorów zawsze mi przeszkadzało. Czasami chcąc doświadczyć żywej barwy jakiegoś kwiatu musiałem zdejmować okulary. Tylko u pani doktor w gabinecie na specjalnym sprzęcie mogłem doświadczyć widzenia obucznego w pełnym kolorze.

Wziąłem receptę od pani doktor i obwieściłem, że udam się z nimi do pracowni optycznej Małgorzaty i Marka Ożógów niedaleko Placu Zbawiciela, co pani doktor pochwaliła jako dobry wybór, że tam mają wieloletnie doświadczenie. Jakiś czas później rzeczywiście znalazłem się w tej pracowni, ale powiedziano mi, że nic z tego, przy takich parametrach okularów nie uda się wyeliminować folii. Było to rozczarowujące, ale na swoje wielkie szczęście zechciałem tam właśnie złożyć zamówienie na okulary z folią. Jakieś było moje zaskoczenie, gdy nie minęło kilka dni a dostałem wiadomość, że okulary już są. Przybyłem je odebrać i poinformowano mnie, że okulary są… bez folii! Na początku myślałem, że to oznacza, że może czegoś nie skompletowali albo że to może jakaś pomyłka. Okazało się jednak, że udało im się znaleźć odpowiednie szkła. I co ciekawe – obniżyło to cenę okularów o niemalże 25%! To było niesamowite, zaskakujące i bardzo mnie ucieszyło – tym bardziej, że gdy przymierzyłem okulary to od razu zobaczyłem niebywałą różnicę w odbiorze! A różnica okazała się być wręcz szokująca mnie przez cały wieczór i kolejne dni – nawet dzisiaj (piszę ten tekst w niedzielę, okulary odebrałem w piątek a zamówiłem chyba we wtorek).

Przede wszystkim, wszystko było dużo ostrzejsze i kolory stały się BARDZO żywe. Wszystko nagle zaczęło wyglądać znacznie bardziej trójwymiarowo i w ogóle bardziej szczegółowo. Zacząłem zauważać rzeczy, których wcześniej w ogóle nie dostrzegałem: różne małe elementy drzew, budynków, ludzi. Zaczęły do mnie przemawiać też zestawienia kolorów. Np. nagle zobaczyłem, że pewne kolory bardzo dobrze pasują do innych, że występuje między nimi jakaś zgodność, harmonia. Zacząłem widzieć jakby nowe odcienie. Miałem wrażenie, że nigdy takich nie widziałem i teraz uderzała mnie ich jakość, delikatność, połączenie barw. Ogromnie zaczęły mnie absorbować drzewa, liście, krzewy – różnorodne, szczegółowe, kolorowe. Oj, bardzo dużo się działo we mnie.

Bardzo mocno odebrałem czerń. Stała się teraz dla mnie tak bardzo czarna! W jednym przypadku aż mnie “poraziła”: spojrzałem na ekran komputera na którym otwarty był edytor tekstu, w którym wprowadzony był nagłówek dużymi czarnymi literami. Ich czerń wydała mi się tak czarna, a biel “kartki” tak biała, że kontrast stał się uderzający. Zaskoczyła mnie też czerń ptaków na tle pięknych, nowych barw nieba. Czerń psa za oknem i jego połyskliwej część. Czerń włosów ludzkich. Czerń na spodniach żony. To było i jest niebywałe!

Inne kolory też się stały żywe. Nagle niebieska piłka mojej córki stała się tak mocno niebieska i widoczna. Czerwona nakrętka porzucona na ziemi stała się tak czerwona. W oczach córki odbiła się zieleń mojej koszulki i zobaczyłem to odbicie tak wyraźnie, że przez chwilę mogłem się pomylić, że to jej oczy takie są zielone. Bardzo, bardzo dużo rzeczy nagle stało się widocznymi.

Kolejny szok przyszedł gdy zdjąłem okulary. Wszystko nagle jakby zaszło mgłą, szarością, wybieliło się i rozmazało. Wtedy zrozumiałem coś, czego wcześniej chyba nawet nie podejrzewałem: owe nieprawidłowe widzenie kolorów wynikało nie tylko z folii Fresnela. Ono wynikało z jakiejś wady mojego widzenia! I chyba nigdy nikomu to nie przyszło do głowy, chociaż właśnie dr Leszczyńska na naszym pierwszym spotkaniu ponad dwa lata temu stwierdziła, że podejrzewa lekki astygmatyzm i zmodyfikowała moje okulary inaczej niż okulista, Benon Łukaszewicz ze Świdnicy, który jako pierwszy zdiagnozował co mi jest i przepisał okulary pryzmatyczne. Podejrzewam, że dr Leszczyńska mogła dodać im taką modyfikację, że kolory były przywracane, aczkolwiek z powodu folii nie mogłem tego nigdy bezpośrednio doświadczyć.

Gdy zdałem sobie sprawę z tego, że z tymi kolorami to także moje własne oczy są powodem problemu, zechciałem już nie musieć zdejmować nowych okularów albo też patrzeć bez nich.

Mój pierwszy dzień, w którym to wszystko doświadczałem, przeżywałem, gdyby mnie ktoś tak obserwował z zewnątrz, jakimś takim spokojem, który chyba był w rzeczywistości jakąś postacią stresu i szoku. Tak mi się kojarzył: ze stanem jakiegoś lekkiego paraliżu z przerażenia, “zamurowania”. To była naprawdę spora zmiana dla mnie a i też nowe zadania dla mojego mózgu: nagle więcej widać, informacji jest więcej i jest inna niż do tej pory. Sygnały są mocniejsze, kolory są żywsze.

Dla przykładu, patrzyłem na pewne drzewo, na jego liście, i zdałem sobie sprawę, że patrzę na nie, ale… nie wiem co widzę. Przypomina mi to historię, która nie wiem czy jest prawdziwa, ale chyba dobrze mogłaby ilustrować zjawisko: podobno gdy kolonizatorzy podbijali pewien nieznany ląd, wyszli naprzeciwko nim Indianie, którzy przywitali przybyszów, ale nie potrafili zrozumieć skąd się tutaj wzięli – oczami widzieli ich statki, ale ich nie dostrzegali własnym rozumieniem. Tak i ja miałem poczucie, że patrzę na jakieś kształty, odległości, barwy, ale nie do końca rozumiałem co to jest, nie wiedziałem w co to się składa. Dopiero dłuższy czas przyglądania sprawił, że to co widziałem, zaczęło się układać w jakiś sens i w końcu zobaczyłem oczami i umysłem.

Różne odkrycia czynię co jakiś czas. Wiele rzeczy dostrzegam inaczej, pełniej, szerzej. Ludzkie postacie są teraz dla mnie inne. Mógłbym o tym wiele pisać i być może napiszę. Przede wszystkim chciałbym jednak wyrazić, że zmiana, której nie podejrzewałem, że tak szybko nastąpi – pozbycie się folii Fresnela – nastąpiła w bardzo radosny, zaskakujący sposób, oraz przyniosła ze sobą szok, niedowierzanie, emocjonalną reakcję, trochę nawet jakby nową rzeczywistość. To niebywałe! Życzę każdemu, kto nosi folię, aby było mu dane pewnego dnia się jej pozbyć.

No i polecam dr Leszczyńską oraz pracownię M&M Ożógów!

Poprawa wzroku z użyciem urządzeń do VR

Czekałem aż ktoś w końcu to zbuduje. Wydawało mi się to zawsze takie oczywiste, że właśnie takie urządzenie należy zbudować, aby móc naprawiać wady wzroku podobne do mojej, czyli związane z zaburzeniem widzenia obuocznego. Sam bym takie coś mógł oprogramować, ale brakowało mi odpowiedniego urządzenia do wyświetlania. Podobne trudności miał założyciel firmy See Vividly, ale szczęśliwie pojawiły się gogle Oculus Rift.

Czytaj więcej…