Strona główna » Blog » Szydłowiec

Tag: Szydłowiec

Archiwalne wydania “Głosu Szydłowieckiego”

Nie jest łatwo trafić na łatwodostępne egzemplarze “Głosu Szydłowieckiego” w Internecie. Kilka zarchiwizowało tzw. Internetowe Archiwum (Internet Archive) przy okazji archiwizacji strony internetowej dwumiesięcznika. Poniżej linki bezpośrednie do dostępnych wydań:

Internetowe Archiwum zachowało też trochę trudną do odczytania (ze względu na błędy kodowania) i wybrakowaną kopię wcześniejszej strony internetowej Głosu Szydłowieckiego, która zawierała w danej chwili artykuły z jakiegoś pojedynczego wydania chyba z pierwszej połowy 2001 roku.

Zasoby genealogiczne – Szydłowiec

Na dzień dzisiejszy w Internecie można znaleźć zasoby metrykalne dla lat 1604-1914 (urodzenia), 1604-1929 (śluby), 1604-1947 (zgony). Wszystkie zasoby są dostępne za darmo (utworzenie kont dostępowych w serwisach, które tego wymagają, jest również darmowe).

Znaleźć można zarówno unikaty jak i duplikaty ksiąg metrykalnych, co jest o tyle korzystne, że gdy jeden akt jest nieczytelny, to jego oryginał lub kopia mogą być w lepszym stanie.

Zasoby FamilySearch:

  • Akta urodzeń: 1604-1903
  • Akta ślubów: 1604-1629, 1636-1783, 1810-1812, 1814-1825 oraz 1875-1929
  • Akta zgonów: 1604-1783, 1846-1852 oraz 1897-1945
  • Tabele małżeństw: 1797-1862
  • Tabele zgonów: 1791-1828, 1916-1929, 1939-1942 oraz 1946-1947

Zasoby szukajwarchiwach.pl:

  • Księgi urodzeń, ślubów, zgonów 1810-1865 oraz 1878-1910 (w przyszłości powinni dodać więcej),
  • Są również księgi z okręgu bożniczego dla lat 1826-1870 oraz 1872-1913,
  • Akta notarialne notariuszy Józefa Zabielskiego (rok 1850) oraz Jana Gawłowskiego (rok 1851).

Zasoby metryki.genealodzy.pl:

  • Księgi urodzeń, ślubów, zgonów 1878-1914

Przeszukiwanie indeksów w geneteka.genealodzy.pl:

  • Urodzenia 1826-1835
  • Małżeństwa 1797-1811, 1861-1896, 1914-1929 *
  • Zgony 1846-1847, 1851-1852, 1897-1947 *

Z materiałów pomocniczych w Internecie można znaleźć m.in.

* Aktualizacja 10 września

Słuszną uwagę poczynił poprzez Facebook Mikołaj Wilk, autor chyba wszystkich indeksów Geneteki dotyczących Szydłowca, że nie podałem dokładnego rozbicia czasowego a jedynie skrajne daty. Wprowadziłem jego poprawki. Pozdrawiam go też uprzejmie i przekazuję swoje uznanie, bo tworzenie indeksów to ciężka praca wymagająca cierpliwości i oddania, z której później wszyscy możemy bezpłatnie korzystać.

Szydłowiec w “Pamiętnikach Ludwika Szczanieckiego” (1863)

Źródło:  “Pamiętniki Ludwika Szczanieckiego, pułkownika wojsk polskich“, Poznań, 1863 rok.

Szydłowiec liche bardzo i dużo podupadłe miasteczko, zdaje się jednak, iż dawniej w lepszym się stanie znajdowało, co pokazują niektóre podupadłe domy i obszerne bruki. Znajduje się tu także dawny zamek książąt Radziwiłłów, gdzie była główna kwatera księcia naczelnika. W okolicy są kopalnie, wielkie piece fryszerki i kuźnie żelazne, w których topią w obfitości rudę żelazną, leją wiele naczyń i kują narzędzia różne. Cała tutejsza okolica znacznie już jest wzgórzystą. Same miasto stoi na obnażonej skale wynurzającej się z wnętrza ziemi.

Skała, na której leży miasto Szydłowiec, jest z głazu miałkiego ciosowego, będącego ciągiem głazów łysogór. Najlepszy w tym gatunku kamień piaskowy, z całego pasma Łysogór jest ten tu pod Szydłowcem. Z tego to kamienia był kowany posąg Sobieskiego znajdujący się w Łazienkach pod Warszawą.

Wspomnienie Szydłowca – LEKARZE W SZYDŁOWCU – Rejzl Midlarska-Kwiatowska

Wykonane przeze mnie tłumaczenie z angielskiego jednego z fragmentów “Szydlowiec Memorial Book”.

LEKARZE W SZYDŁOWCU przez Rejzl Midlarska-Kwiatowska

Jak pamiętam moje dzieciństwo, nie było lekarza w Szydłowcu. Gdy ktoś zachorował najpierw próbowano wszystkich starych metod – bańki, olej rycynowy i podobne środki. Jeśli zwichnąłeś nadgarstek lub kostkę najpierw biegłeś do Lazer-Yoskego, który był “specjalistą” w nastawianiu tych rzeczy dobrze. Kim był ten Lazer-Yoske? Miał wózek dwukołowy, na którym dostarczał rozmaite towary.

W przypadku poważnej choroby wzywało się “felczera” – a takich mieliśmy trzech: Aaron Fisher zwany Uzdrowicielem, Yeshaya Moshenberg zwany Uzdrowicielem i Avremele Fisher zwany Uzdrowicielem. Mogli oni przepisać lek lub – jeśli to konieczne – postawić bańki lub przystawić pijawki. Felczerzy również zwykli wyrywać zęby chłopom. U drzwi domu każdego z felczerów wisiały trzy mosiężne tace ze sobą powiązane, a gdy wiał wiatr, uderzenia metalu słychać było daleko. Dla felczerów owe tace były jak dyplom, który wisi w gabinecie lekarskim.

W bardzo ciężkich przypadkach, ludzie woleli wezwać lekarza z Radomia. 

Dla kobiet w czasie porodu było kilka położnych, które uczyły się swojego “zawodu” przez długie lata doświadczeń. Najbardziej popularna była Ruzhe, która przyniosła światu większość dzieci w Szydłowcu. Zwykła mówić, że jest matką tysięcy dzieci i do każdego mówiła “moje dziecko”. Autor tych linii jest jednym z jej dzieci.

Dopiero w 1930 roku dorobiliśmy się profesjonalnie wyszkolonych położnej w Szydłowcu. Zarówno ona, jak i jej córka zwykły odbierać porody.

Właściwie to mieliśmy już szpital w Szydłowcu w tych dniach. Ale o dziwo, był on pusty przez większość czasu. Starsi ludzie mówili nam, że podczas I Wojny Światowej szpital funkcjonował pod przewodnictwem Ryfki Zucker, który była pielęgniarką.

Na początku 1920 roku nastąpiła zmiana na lepsze, kiedy Dr Nikolski osiedlił się w Szydłowcu. Natychmiast został on wyznaczony miejskim lekarzem i nigdy nie brakowało mu pacjentów. 

Kilka lat później dr Tadanyer przyjechał do Szydłowca. Świeży absolwent uczelni, przystojny i łagodny, szybko się zintegrował z wszystkimi w mieście.

Ponieważ populacja wzrosła, dwóch lekarzy było mało, więc felczer “przymigrował” z Łodzi – jego nazwisko Niechtshisky. Nabył duże doświadczenie z pracy w szpitalach i okazał się być bardzo pomocny dla ludzi, szczególnie dla młodszych dzieci. Później Leybush Dimont stał się naszym trzeciego lekarza. Jego ojciec, Joel, był bardzo znany w Szydłowcu – “nowoczesny” człowieka o reputacji liberała. Posłał swojego syna do Francji, by studiował medycynę, a gdy Leybush wrócił jako pełnoprawny lekarz, całe miasto było dumne. To nie było byle co.

Żaden z lekarzy nie pobierał wygórowanych opłat, ale dr Dimont nigdy nawet poprosił o pieniądze. Jeśli pacjent był zbyt biedny, by zapłacić, to było dla niego wszystko było w porządku. Często w takich przypadkach, chciał nawet podać lek za darmo.

Wraz z wybuchem II Wojny Światowej dr Dimont pozostał praktycznie jedynym lekarz przez chwilę, aż kilku żydowskich lekarzy – uchodźców z Krakowa – przybyło do Szydłowca. Wszyscy oni pracowali ponad swoje siły w szpitalu, który został zorganizowany na rozkaz gestapo. W tych gorzkich czasach doktorowi Dimontowi udało się uzyskać potrzebne leki z Paryża, który jeszcze nie zostały zajęty przez Niemców. Miał tam kontakty z kilkoma osobami z Szydłowca – Kwiatowskimi oraz własnym szwagrem, Jakubem Katzem. Dr Dimont został zabity przez nazistow. Jego żona, Leah (Katz) Dimont cudem uciekła z synem i obecnie mieszka w Paryżu.

Tekst oryginalny:

DOCTORS IN SZYDLOWIEC
by Reyzl Midlarski-Kwiatowski
As I remember my childhood, there was no doctor in Szydlowiec. Whenever anyone took sick they first tried all the old methods — cupping, castor oil, and similar remedies. If you sprained your wrist or your ankle you first ran to Lazer-Yoske, who was a “specialist” in putting such things right. Who was this Lazer-Yoske? He owned a two-wheel cart on which he delivered a variety of merchandise.
In case of a serious illness you called the “feldsher” — of whom we had three: Aaron the Healer (Fisher), Yeshaya the Healer (Moshenberg) and Avremele the Healer (Fisher). They could prescribe a medicine and, if necessary, apply cups or leeches. The feldshers also used to pull teeth for the peasants. At the door to each feldsher’s house hung three brass trays, tied to each other, and when a breeze blew, the tinkling of the metal could be heard far and wide. For the feldshers these trays were like the diploma that hangs in a doctor’s office.
In very serious cases, people wuold call the doctor in Radom.
For women in childbirth there were several midwives who had learned their “profession” through long years of experience. The most popular one was Ruzhe, who had brought most of the children in Szydlowiec into the world.She used to say she was the mother of thousands of children and she called each one “my child.” The writer of these lines is one of her children.
It was not until the 1930s that we got a professionally trained midwife in Szydlowiec. Both she and her daughter used to deliver the babies.
Actually we already had a hospital in Szydlowiec in those days. But strangely enough, it was empty most of the time. Older people told us that during the first World War the hospital functioned under the guidance of Rivka Zucker, who was a nurse.
Early in the 1920s there was a change for the better when Dr. Nikolski settled in Szydlowiec. He was immediately appointed the town physician and he never lacked for patients.
Several years later Dr. Tadanyer came to Szydlowiec. A recent graduate, handsome and gentle, he soon ingratiated himself with everyone in town.
As the population increased, two doctors were not enough, so a feldsher “migrated” from Lodz — his name was Niechtshisky. He had acquired a great deal of experience from working in hospitals and he proved to be a big help to the people, especially for younger children. Later, Leybush,Dimont became our third doctor. His father, Joel, was very prominent in Szydlowiec, a “modern” man with the reputation of being a liberal. He sent his son to France to study medicine, and when Leybush came back a full-fledged doctor, the whole town shared in the glory. It was no small thing.
None of the doctors charged exorbitant fees, but Dr. Dimont never even asked for money. If a patient was too poor to pay, that was all right with him too. Often, in such cases, he would even supply the medicine free.
With the outbreak of World War II Dr. Dimont remained practically the only doctor for a while, until several Jewish doctors — refugees from Krakow — came to Szydlowiec. They all worked beyond the limits of their strength in the hospital that was set up by order of the Gestapo. In those bitter times Dr. Dimont managed to obtain needed medicines from Paris, which had not yet been occupied by the Germans. He had contacts there with a few people from Szydlowiec — the Kwiatowskis and his own brother-in-law Jacob Katz. Dr. Dimont was killed by the Nazis. His wife, Leah (Katz) Dimont miraculously escaped with her son and they are now living in Paris.

Wspomnienie Szydłowca – KATOLICKA “MIŁOŚĆ” – Jeremiasz Meyerfeld

Wykonane przeze mnie tłumaczenie z angielskiego jednego z fragmentów “Szydlowiec Memorial Book”.

KATOLICKA “MIŁOŚĆ” przez Jeremiasz Meyerfeld
Oprócz mojego ojca, mój brat Mendl był najlepszym budowniczym w okolicy. Gdy przyszli naziści i nasze kłopoty się zaczęły, od razu zaczął myśleć nad sposobami jak zachować swoje dzieci, które były w największym niebezpieczeństwie. Wziął swoje dwoje młodych, blond dzieci w ramiona i udał się do polskich pracowników budowlanych, których zatrudniał od wielu lat. Błagał aby zabrali dzieci do swoich domów, gdzie być może będą mogły przetrwać.
Odpowiedzią tych gościnnych katolików było, że wkrótce będą mieszkać w jego domu tak czy inaczej. I to jest to, co faktycznie się stało. Nie tylko zabili swoje ofiary, ale odziedziczyli ich własności…

Oryginalny tekst:

CATHOLIC “LOVE”
by Jeremiah Meyerfeld
Next to my father, my brother Mendl was the best builder in the area. When the Nazis came and our troubes started, he immediately began thinking of ways to save his children, who were in the greatest danger. He took his two young, blond children in his arms and went to the Polish construction workers whom he had employed for many years. He begged them to take the children into their homes, maybe they would survive.
The reply of these hospitable Catholics was that they would soon be living in his house anyway.
And that’s what actually happened. Not only did they kill their victims but they inherited their property…

Wspomnienie Szydłowca – NASI PRZYJAŹNI SĄSIEDZI – Neche Katz

Wykonane przeze mnie tłumaczenie z angielskiego jednego z fragmentów “Szydlowiec Memorial Book”.

NASI PRZYJAŹNI SĄSIEDZI przez Neche Katz
Kiedy stało się jasne, że Niemcy przygotowują się do likwidacji getta w Szydłowcu, mój narzeczony, Berl Buczyński, jego siostra, moja siostra i rodzina Icchaka Sharfhartza zeszliśmy do bunkra aby się ukryć. Było nas tam około dwudziestu, w tym sześć małych dzieci.
Nie da się opisać dni, które spędziliśmy w tej kryjówce z mordercami węszącymi wszędzie na zewnątrz ze strażniczymi psami i z rodzicami trzymającymi ręce na ustach swoich dzieci, aby powstrzymać je od wydania dźwięku.
Kiedy opuściliśmy bunkier, głodni i wyczerpani, byliśmy oszołomieni odkrywając nie Niemców, ale polskich strażaków i policję. Ukradli nam wszystko i zaprowadzili do bloku w którym znaleźliśmy wszystkich Szydłowieckich Żydów, którzy byli w ukryciu.
Pani Sharfhartz później wzięła pieniądze i biżuterię, którą zdołała ukryć i poszła do domu pobożnego chrześcijanina, który kiedyś pracował dla niej, wierząc, że zapewni on jej kryjówkę w zamian za kosztowności. W godzinę później wróciła, półnaga i posiniaczona. Polak chętnie ją zaprosił do siebie i wówczas zabrał kosztowności. Potem pobił ją i wyrzucił na ulicę…

Tekst oryginalny:

OUR FRIENDLY NEIGHBORS
by Neche Katz
When it became clear that the Germans were preparing to liquidate the Szydlowiec ghetto, my fiance, Berl Burchinsky, his sister, my sister, and Yitzhak Sharfhartz’s family went down into a bunker to hide. There were about twenty of us there, including six young children.
It is impossible to describe the days we spent in that hiding-place, with the murderers sniffing around outside with guard-dogs and parents holding their hands over the mouths of their children to prevent them from uttering a sound.
When we left the bunker, hungry and exhausted, we were stunned to find not Germans but Polish firemen and police. They stole everything from us and led us to the block where we found all the Szydlowiec Jews who had been in hiding.
Mrs. Sharfhartz later took the money and jewelry she had managed to hide and went to the home of a pious Christian who used to work for her, believing that he would provide her with a hiding-place in exchange for the valuables. An hour later she was back, half-naked and bruised. The Pole had gladly let her in and taken the valuables from her. Then he beat her and threw her out into the street…

Wspomnienie Szydłowca – DENTYŚCI W SZYDŁOWCU – Elka Goldberg Silberman

Wykonane przeze mnie tłumaczenie z angielskiego jednego z fragmentów “Szydlowiec Memorial Book”.

DENTYŚCI W SZYDŁOWCU opowiada Elka Goldberg Silberman
Przez wiele lat Szydłowiec nie miał stomatologa. Gdybyś miał ból zęba byłbyś w kłopocie. Avremele zwany Uzdrowicielem mógł tylko wyciągnąć zęby, nie je naprawić…
Bogatsi ludzie udawali się do Radomia czy Warszawy, aby naprawić swoje zęby, ale co mogli ubodzy ludzie? Tak więc bóle zębów były bardzo rozpowszechnione w naszym mieście, co było powodem powstania wielu anegdot i przekleństw.
Sytuacja poprawiła się, gdy dentysta nazywany Kaczanowski przyjechał z Warszawy i otworzył gabinet w Szydłowcu.
Ludzie pracujący oraz młodzież mieli swoje zęby pod opieką w poradni, gdzie leczenie było za darmo lub po bardzo niskich cenach. Przez chwilę mieliśmy dentystę kobietę, córkę polskiego nauczyciela, ale nie pozostała długo.
W latach trzydziestych dentysta nazywany Meczner osiadł w naszym mieście, ale był bardziej niż technikiem niż dentystą. Miał dobrą asystentkę, kobietę o imieniu Kwiatkowska, która pomogła wielu pacjentom, zwłaszcza młodym ludziom.
W ostatnim roku przed wojną, dentysta Tobenhaus i jego żona przybyli do Szydłowca. Byli w wieku średnim i byli tak zasymilowani, że nawet nie uważali się za Żydów, ale gdy przybyli naziści z ich “wysiedlaniami” on udał się do pociągu razem z innymi Żydami. Pani Tobenhaus została złapana w kryjówce w ich budynku i zastrzelona.

Tekst oryginalny:

DENTISTS IN SZYDLOWIEC
by Elka Goldberg Silberman
For many years Szydlowiec had no dentist. If you had a toothache you were in trouble. Avremele the Healer could only pull teeth, not fix them . . .
The richer folks went to Radom or Warsaw to get their teeth fixed, but what could the poor people do? So toothaches were very prevalent in our town, and this gave rise to many anecdotes and curses.
The situation improved when a dentist named Kachanowski came from Warsaw and opened an office in Szydlowiec.
Working people and young people had their teeth taken care of in the dispensary, where treatment was free or at very low cost. For a while we had a woman dentist, the daughter of a Polish teacher, but she didn’t stay long.
In the 1930s a dentist named Mechner settled in our shtetl, but he was more a technician than a dentist. He had a good assistant, a woman named Kwiatkowska, who helped many patients, especially the young people.
In the least years before the war, the dentist Tobenhaus and his wife came to Szydlowiec. They were middle-aged and so assimilated that they didn’t even consider themselves Jews, but when the Nazis came with their “deportations” he went into the trains along with all the other Jews. Mrs. Tobenhaus was caught in a hiding-place in their building and shot.

Wspomnienie Szydłowca – SZYDŁOWIECKA MŁODZIEŻ – Pearl Teichman

Wykonane przeze mnie tłumaczenie z angielskiego jednego z fragmentów “Szydlowiec Memorial Book”.

SZYDŁOWICKA MŁODZIEŻ (opisał(a) Pearl Teichman)
Szydłowiec, z jego odwiecznym sposobem życia i jego żydowskimi domami z ich głęboko zakorzenionymi tradycjami, był trwale wyryty w naszych młodych sercach. Ale kiedy wzrosły one nieco starsze, atmosfera w domu stała się uciążliwe. Nowe marzenia napełniły nasze serca i obudziły dążenia wydostania się do większego świata. Młodzi ludzie z mojego pokolenia żyli w okresie tego “Sturm-and-Drang“, który nastąpił po I Wojnie Światowej. Wstrząsające światem wydarzenia dziejące się wokół wciągnęły nas w swój wściekły strumień więc staraliśmy się kształcić, a także wnieść trochę światła dla młodych Żydów w mieście.
Tutaj nasze drogi zderzyły się z drogami naszych rodziców. Nawet jeśli sami nie mieliśmy profesjonalnego wykształcenia, braliśmy na siebie prace otwierania szkół uzupełniających do chederu, którego metody nauczania nie zaspokajały nas. Oczywiście nasi rodzice byli przeciwni temu. Ale pokonaliśmy wszystkie przeszkody. (Szkoły te były również dla dzieci, które nie miały okazji uczęszczać do polskich szkół państwowych).

Tekst oryginalny:

SZYDLOWIEC YOUTH by Pearl Teichman
Szydlowiec, with its age-old way of life and its Jewish homes with their deeply rooted traditions, was indelibly engraved upon our young hearts. But when we grew a little older, the atmosphere in the home became oppressive. New dreams filled our hearts and awakened a striving to get out into the bigger world. The young people of my generation lived through this period of sturm-and-drang that followed World War I. The world-shaking events going on around us dragged us into their raging stream and we struggled to educate ourselves, as well as to bring a little light to the young Jews in the shtetl.
Here our paths collided with those of our parents. Even though we ourselves had no professional education, we took upon ourselves the work of opening schools supplementary to the heder, whose teaching methods no longer suited us. Naturally our parents were opposed to this. But we overcame all obstacles. (These schools were also open to children who had no opportunity of attending the Polish state schools.)

Wspomnienie Szydłowca – MŁYN – Frieda Kurlender-Kuplik

Wykonane przeze mnie tłumaczenie z angielskiego jednego z fragmentów “Szydlowiec Memorial Book”.

MŁYN opowiedziane przez Friedę Kurlender-Kuplik

Mój dziadek, Itzik Kurlender, posiadał wielki młyn, który zbudował sam. Młyn zatrudniał około 25 ludzi, którzy pracowali na trzy zmiany. Młyn służył całej okolicy. Głównym młynarzem był Meir Monk.

Sara Anszelowa, żona mojego drugiego dziadka, była prawdziwą żywicielką rodziny. Mój dziadek Anszel studiował Torę cały dzień i był prawą ręką szydłowieckiego rabina, Chaima Rabinowicza. Sara była bardzo dobroczynną kobietą, zawsze pomagała kallah hakhnoses społeczności, w Synagodze, na cmentarzu itp.

Gdy zmarł mój dziadek Itzik, młyn był zarządzany przez mojego ojca, Herszla, oraz Izraela Warszawskiego, jednego z najwybitniejszych ludzi w Szydłowcu.

Oryginalny tekst angielski:

THE MILL by Frieda Kurlender-Kuplik

My grandfather, Itzik Kurlender, owned a big mill which he had built himself. The mill employed abuot 25 people who worked in three shifts. The mill served the entire area.

The head miller was Meir Monk.

Sarah Anshels, my other grandfather’s wife, was the real breadwinner. My grandfather Anshel studied Torah all day and was the right hand of Szydlowiecr rabbi, Chaim Rabinowicz. Sarah was a very charitable woman, always helping out the hakhnoses kallah society, the synagogue, the cemetery, etc.

After my grandfather Itzik died, the mill was managed by my father, Hershl, and Israel Warshafsky, one of the most prominent men in Szydlowiec.

Szydłowiec w “Dziejach kościołów wyznania helweckiego” (1853) Łukaszewicza

Źródło:  “Dzieje kościołów wyznania helweckiego w dawnéj Małej Polsce“, Józef Łukaszewicz, 1853 rok.

SZYDŁOWIEC
Miasteczko w dawnem województwie sandomirskiem, gniazdo sławnej w dziejach Polski rodziny Szydłowieckich, wygasłej po mieczu na Krysztofie, kasztelanie krakowskim. Córka tego Krysztofa, Elżbieta poszedłszy za Mikołaja Czarnego Radziwiłła, wojewodę wileńskiego, wniosła Szydłowiec w dom Radziwiłłów. Mikołaj Czarny Radziwiłł odebrał tutejszy piękny kościół Katolikom, a oddał go Kalwinom, których wyznania był najżarliwszym rozkrzewicielem w Litwie i Polsce za panowania Zygmunta Augusta. Kościół atoli ten nie długo zostawał w ręku Kalwinów, albowiem syn najstarszy Mikołaja Czarnego Radziwiłła, Krysztof Radziwiłł, zwany Sierotką, powróciwszy na łono kościoła katolickiego, przywrócił kościół szydłowiecki Katolikom już ku schyłkowi 16. wieku.