Świt


Świt ma w sobie coś pięknego nawet jeżeli nie widać słońca. To już nie noc, więc jest widno, ale też nie pełnia dnia, więc nie ma ludzi. W mieście to rzadkie połączenie – dzień bez ludzi. W szarości świtu i ćwierkaniu ptaków miasto wydaje się być w takim dobrym, bezpiecznym sensie ciche i spokojne. Atmosfera zupełnie jakby sam Bóg przechadzał się niewidzialny jego ulicami. Otwieram okno i biorę dech powietrza – może złapię w płuca trochę bożej łaski. Zamykam, trzeba iść spać. Po nieprzespanej nocy, dzień nie będzie łatwy. Ale świt dobrze nastraja i może łaska działa, bo wierzę, że wszystko będzie dobrze.


Dodaj komentarz