Strona główna » Blog » Sprawa Polańskiego – fragmenty z raportu kuratora sądowego

Sprawa Polańskiego – fragmenty z raportu kuratora sądowego

Poniżej kilka fragmentów przetłumaczonych na polski. Pełny raport można przeczytać po angielsku pod tym linkiem. Do refleksji. Nie układałem ich w jakiś szczególny ciąg logiczny, tak jak mi się wkleiły niżej, to tak są.

Najpierw o samym zajściu. Zdaniem jednego z powoływanych psychiatrów było ono jak się okazuje, zupełnym przypadkiem.

Oskarżony (…) jest wysoce inteligentny, ma dobry osąd i silne wartości moralne i etyczne oraz ma normalne wyrzuty sumienia za swoje przewinienie i normalny żal za konsekwencje. (…) Przestępstwo powstało jako izolowany przypadek przejściowego złego osądu i utraty normalnych zahamowań w okolicznościach intymności i współpracy w pracy twórczej oraz z przypadkowym zatruciem alkoholem i narkotykami

Cudzoziemiec nie poznał jeszcze lokalnych zwyczajów:

Prawdopodobnie od czasów renesansowych Włoch nie było takiego zgromadzenia się kreatywnych umysłów w jednym miejscu, jak w hrabstwie Los Angeles w ciągu ostatniego półwiecza. (…) Wzbogacając społeczność swoją obecnością, przynieśli ze sobą maniery i obyczaje swoich ojczystych ziem, które w rzadkich przypadkach były sprzeczne z ziemią przybraną.

Aczkolwiek inny psychiatra zauważa w dalszej części raportu, że zasadnicze zasady życia były jednak znane.

Oskarżony (…) z pewnością doskonale wiedział, że prawo Kalifornii zabrania stosunków seksualnych z młodą ofiarą, która nie miała jeszcze 14 lat.

Raport zawiera wiele dobrych słów i listów od kolegów Polańskiego, którzy dementują wszelkie słowa o “mrocznej stronie Polańskiego”. Jeden nawet pisze, że najwięcej na co stać Polańskiego to wziąć dwie tabletki aspiryny… Ciekawe jak to się ma do tego 500 mg metakwalonu, które Polański próbował wyrzucić gdy policja po niego przyszła. Albo do tej przesyłki z narkotykami, którą wysłał kiedyś z Anglii do Wojtka Frykowskiego, co wyszło przy okazji śledztwa w sprawie Charlesa Mansona.

Tak czy inaczej, w imieniu naszego oskarżonego wstawili się także teolodzy. Czuli oni dług z powodu kunsztu artystycznego. Ciekawe czy przejęli się też losem ofiary.

Było wiele listów, zarówno od teologów chrześcijańskich, jak i żydowskich, wzywających do zrozumienia i współczucia. W jednym z listów stwierdzono: „… wszyscy powinniśmy mu pomóc wyzdrowieć, ponieważ mamy jego dług z powodu jego kunsztu artystycznego… Nie powinniśmy go wyrzucać ze społeczeństwa”

Ostateczne zalecenie kuratora – byleby nie więzienie, bo może ono wyrządzić “nieobliczalne szkody”.

Jednakże więzienie nie jest obecnie zalecane. Obecne przestępstwo wydaje się być spontaniczne i powstałe w wyniku złego osadu przez oskarżonego. Zarówno rodzic, jak i ofiara, a także badający psychiatra zalecili, aby oskarżony nie był uwięziony. Drugi psychiatra wskazał, że obecne przestępstwo nie było agresywnym ani wymuszonym aktem seksualnym. Wiele wskazuje na to, że okoliczności były prowokujące, że matka była w pewnym stopniu permisywna, że ofiara była nie tylko fizycznie dojrzała, lecz chętna, a jak dodatkowo jeden lekarz zasugerował, oskarżony nie stosował przymusu a ponadto wykazał się troską w odniesieniu do możliwości zajścia w ciążę. Uważa się, że nieobliczalne szkody emocjonalne mogą wyniknąć z uwięzienia oskarżonego, którego własne życie było, jak się wydaje, niekończącą się serią kar.

Jakby coś to oskarżony nie potrzebuje terapii. A jeżeli już to na depresję, bo przecież, jest cierpiącym człowiekiem mającym za sobą Holokaust, rozmaite prześladowania, tragiczną śmierć żony i nienarodzonego dziecka . Nie to, co jego ofiara, która jedyne co to została zgwałcona oralnie, waginalnie i analnie pod wpływem alkoholu i narkotyków.

Dr Markman wskazał, że obecne przestępstwo nie było ani wymuszonym, ani agresywnym aktem seksualnym. Zaleca terapię oskarżonemu nie z powodu problemów seksualnych, ale z powodu nierozwiązanej depresji. Dr Davis, choć nie zaleca terapii, stwierdził, że z uwięzienia wynikałby niezwykły poziom stresu i trudności.