Strona główna » Blog » Religijny inżynier

Religijny inżynier

Wydawało mi się czasami, że inżynierowie to grupa ludzi mających takie myślenie i uznających takie ideologie, które trudno jest pogodzić z religijnością. Trudno mi teraz powiedzieć skąd to takie moje przeświadczenie mogło się wziąć, bo może to być całkiem złożona sprawa, ale już na studiach zwróciło moją uwagę, że wśród uczelnianej kadry są ludzie wierzący.

Oto bowiem pan prowadzący ćwiczenia z programowania polecił mi dobre miejsce do modlitwy, które podobno nie jest takie dobrze widoczne: trzeba pójść tu i tam, znaleźć nieco ukrytą furtkę, wejść. Znał to, bo zapewne sam tam uczęszczał. Innym razem przy krótkim spojrzeniu rzuconym na ekran siedzącego za biurkiem uczelnianego funkcjonariusza dostrzegłem PDF-y z historią kościoła. To były takie luźne zdarzenia i oczywiście nie musiały o niczym przesądzać, ale jednak było w nich coś dla mnie zastanawiającego i budującego. Za to już znaczące było to, gdy przy różnych spotkaniach związanych z moją i mojej żony przynależnością do Equipes Notre-Dame zauważałem, że często trafiają się inżynierowie – częściej niż bym się “statystycznie” spodziewał.

Na spotkaniu w domu jednej z tzw. par łącznikowych uwidoczniło się to szczególnie mocno. Na 5 obecnych mężczyzn 4 okazało się mieć zawody inżynieryjne. W tym 3 było informatykami. W tym jeden w stopniu doktora. (Jeden inżynier nie-informatyk był chyba fizykiem pracującym przy jakiś podwodnych konstrukcjach).

Miałem na studiach ćwiczenia z matematyki z pewnym jak się okazało buddystą, który pożyczył mi ciekawą książkę, “Techgnoza” Erika Davisa, której autor stawiał ciekawą tezę: nie jest prawdą, że technologia i religia to jakieś rozłączne byty. Wręcz przeciwnie! Z treści książki można było sobie wyinterpretować, że są one od wieków ze sobą związane na najprzeróżniejsze sposoby i stąd osoby techniczne będą być może nawet jeszcze bardziej niż inni powiązani z pewnymi ideologiami, nurtami, filozofiami.

Ale moim zdaniem wyjaśnienie może być prostsze niż się wydaje. Przeciw religii oraz różnym przejawom podobnych do religii wewnętrznych filozofii, przeświadczeń i ideologii występują czasami dosyć głośno różne osoby i wyciągają do dyskusji autorytet nauki tworząc jakie przeciwstawienie: wiara kontra nauka. Ich wystąpienia są głośne w tym sensie, że mogą zagłuszyć albo przesłonić tych wszystkich ludzi, którzy jednak w sobie godzą wiarę i naukę, ale którzy nie podnoszą w związku z tym głosu, nie wypowiadają się. Bo o czym się tutaj wypowiadać i po co tracić na to czas. Oni robią swoje: studiują święte księgi, przekazy proroków, poświęcają się wspólnocie religijnej i religijnym praktykom.

Kiedyś czytałem o Opus Dei, że podobno to taka potężna organizacja zrzeszająca różnych bogatych i władnych ludzi – lepiej nie zadzierać z nimi! Zastanawiałem się wówczas jak to jest, że w tym świecie, który zdawał mi się być w takiej kontrze do religii, ludzie bogaci i władni mieliby wstępować do religijnej organizacji. Dzisiaj nawet z perspektywy naszego niepozornego END widzę, że po prostu ludzie wierzący przejawiają się we wszelakich zawodach i nie tylko zawodach. Wierzący są i prawnicy, i psychologowie, i inni.

Podsumowując, religijny inżynier to nie jest jakieś nadnaturalne zjawisko. W ogóle religijny człowiek nie jest nadnaturalnym zjawiskiem. Pewne sprawy dzieją się jednak w cichości ducha.

Dodaj komentarz