Nieprzespane noce


Kiedyś znajomy powiedział mi, że podobno każda nie przespana godzina w nocy odbiera nam kilka minut życia. Hmm, nie wiem czy to prawda, ale kiedyś rzeczywiście spanie w nocy było dla mnie czymś dobrze określonym i chociaż oczywiście chodziłem późno spać (a czasami wcale) to jednak jak już zasnąłem to zasnąłem – spanie miało swoje miejsce w życiu i już. Nie podejrzewałem, że kiedyś przyjdą inne dni.

Było to dla mnie sporym zaskoczeniem, gdy urodziła się moja córka, że można spać tak mało przez tak długi okres czasu i wszystko się wydaje być w porządku. Córka budziła się lub była budzona w nocy regularnie na karmienie albo też mogła się obudzić z dowolnego innego powodu, więc razem z żoną spaliśmy w rytmie około 3-godzinnym. Gdy minął miesiąc takiego życia, byłem zaskoczony, bo był to miesiąc chyba bez jednej pełnej nocy nieprzerwanego snu. A samego snu nie było jakoś dużo. Teraz mi się kojarzy, że mogło go być 4 do 6 godzin. To niewiele, gdy patrzy się na to z perspektywy życia sprzed zostania ojcem.

Frapujące jest jednak to, że niedługo córka będzie miała 2 lata a mnie się wydaje, że w pełni przespane noce można by policzyć na palcach jednej albo może dwóch rąk. W dalszym ciągu z różnych powodów córka się budzi w nocy i trzeba ją iść uspokoić, uśpić, przenieść, przykryć. Potrafimy z żoną być bardzo zmęczeni. Czasami córka upatrzy sobie tylko jedno z nas i wtedy drugie ma trochę lżej, ale i też nie do końca, bo jednak istnieje w nas czujność jakiej kiedyś nie było. Kiedyś jak już zasnąłem, to zasnąłem. Spałem twardo aż do rana.

Ale w tym wszystkim jest też i coś pozytywnego. Jakoś nigdy przed narodzinami córki nie miałem w przeszłości możliwości doświadczyć nocy tak na spokojnie. Po narodzinach natomiast zacząłem zauważać, że jest to jakaś przestrzeń czasowa, w której też można odnaleźć coś miłego, coś pięknego, cichego. Pewne znaczenie ma tutaj to, że w te nieprzespane noce z dzieckiem przychodzi do mnie czasami jakaś niespieszność. Jest to inne doświadczenie niż w czasach młodości kiedy i dzień, i noc mogły być napełnione jakąś nerwowością, jakimś dążeniem, stresem. Teraz już mam tego mniej – albo w innej postaci. I czasami odkrywam nieznany aspekt życia.


Dodaj komentarz