Nauczanie domowe przestępstwem w krajach Zachodu


Mój komentarz do artykułu „Chcieli uczyć dzieci w domu. Mogą je stracić„.

Nauczanie domowe… W Niemczech nielegalne od 1938 roku, gdy zakazali ich naziści w wiadomych celach. W Szwecji od 1985 roku jest praktycznie nielegalne (sądy nie wydają zgody), a w 2010 zaostrzono prawa jeszcze bardziej. Obecnie planuje się tam wprowadzić przymusowe przedszkola od lat 3. W Holandii i Grecji domowe nauczanie jest praktycznie nielegalne. W Słowacji, Bułgarii i Rumunii nielegalne w ogóle. W 2009 roku w Wielkiej Brytanii była afera, bo próbowano zaostrzyć tamtejsze prawa do nauczania domowego (uzasadniając to podejrzeniem rozmaitych nadużyć rodziców wobec własnych dzieci), co jednak nie przeszło. Temat jest kontrowersyjny, bo dotyczy nie tylko ogólnie wolności w jej blaskach i cieniach, ale także sprawy „własności” dzieci: czy dziecko należy do rodziców czy do państwa? W Niemczech już od dawna rodzice są poważnie karani grzywnami i odbieraniem praw rodzicielskich. W Szwecji w 2009 roku (PRZED zaostrzeniem przepisów) uzbrojony (!) oddział policyjny „odbił” Domenica Johannsona z samolotu, którym miał lecieć wraz z rodzicami do dziadków. „Porywacze” – jego rodzice – byli winni przestępstwa „nauczania domowego”. Prawa rodzicielskie odzyskali dopiero po 3 latach batalii sądowej. Mam nadzieję, że kontrowersje na tym polu nie zagoszczą w Polsce, w której nauczanie domowe jest podobno bardzo kulturalnie i mądrze zorganizowane dając ludziom swobodę edukacji oraz wychowywania własnych dzieci.


Dodaj komentarz