Masoneria w Polsce


Czytając ostatnio „Spisek przeciwko Matce Bożej (i Polsce)” Stanisława Krajskiego, postanowiłem bliżej przypatrzeć się temu, czym jest lub była masoneria w Polsce i jaki jest jej lub był rzeczywisty wpływ.

Jakkolwiek w mojej domowej bibliotece w Szydłowcu znajduje się najsłynniejsza, nagradzana praca polskiego historyka Ludwika Hassa, bodajże nazywająca się „Sekta farmazonii warszawskiej„, będąca grubym, ponad 600-stronicowowym opracowaniem historycznym opisującym losy masonerii w Polsce ze szczególnym uwzględnieniem Warszawy, nie skorzystałem z tej książki teraz. Wyszedłem z zupełnie innego punktu. Słyszałem kiedyś o tym, że znany dziennikarz i publicysta Bronisław Wildstein był w jednej z lóż masońskim wysoko postawionym urzędnikiem noszącym miano „Wielkiego Mistrza”. Zapamiętałem ten fakt, bo będąc dużo młodszym człowiekiem (11 lat temu) zarejestrowałem okres medialnego zamieszania towarzyszącego ujawnieniu tzw. listy Wildsteina. Było to niecodzienne wydarzenie, które wywołało znaczne medialne zamieszanie i wydawało się mieć potężny potencjał polityczny, więc później też zaskoczyło mnie to, że jego sprawca okazał się być „tym słynnym masonem” – o masonach wówczas wiedziałem tyle, że podobno to tajne stowarzyszenie, które dąży do władzy nad światem. Czyżby więc Wildstein wpływał na polską politykę na polecenie jakiś „iluminatów”?

Postanowiłem pójść tym tropem. Zdziwiłem się, że do przynależności do masonerii przyznał się sam Wildstein (informacja o tym jest w wielu źródłach, ja podaję tylko pierwszy lepszy link) a sprawa jest na tyle publiczna, że rozpisuje się o tym nawet Wikipedia wypisując w jakich lożach i obediencjach Wildstein działał. No to skoro masoni się tak bardzo nie kryją, to w dalszym szukaniu szczególną uwagę poświęciłem również publicznym wypowiedziom innych masonów. Trafiłem na kilka wywiadów z ostatnich lat:

  1. Wywiad z Adamem Wysockim, 27 luty 2010, „Gazeta Pomorska”;
  2. Wywiad z Waldemarem Gniazdkiem, 11 kwietnia 2010, rozmawia Krzysztof Pilawski, „Tygodnik Przegląd”;
  3. Wywiad z Tadeuszem Cegielskim, 13 maja 2012 , rozmawia Krzysztof Pilawski, „Tygodnik Przegląd”;
  4. Wywiad z Tadeuszem Cegielskim, 10 sierpnia 2012, rozmawia Marek Adamkiewicz, „Dziennik Bałtycki REJSY”;
  5. Wywiad z Tadeuszem Cegielskim, 13 września 2014, rozmawia Monika Powalisz w ramach Gazeta.pl Weekend aczkolwiek sama jest red-nacz magazynu „Smak”;
  6. Wywiad z Tadeuszem Cegielskim, 22 października 2014, tekst podobno oryginalnie opublikowany w „Newsweek Historia” 9/2014.

Kilka moich obserwacji z powyższych wywiadów poniżej.

Po pierwsze, masonów wśród władz i elit było dużo (chociaż w różnych okresach czasu różnie bywało) i mieli bardzo znaczący wpływ na wiele istotnych spraw związanych z naszym państwem. Z wywiadu z Waldemarem Gniadkiem wręcz można wynieść wrażenie, że to masoni zbudowali nowożytną Polskę, nowoczesny patriotyzm. Że to oni stoją za Konstytucją, którą, według opisu Gniadka uchwalono w co najmniej nieelegancki (a co najwyżej spiskowy) sposób, aby dokonać zmiany ustroju. Zwróciła moją uwagę ciekawostka , że Pałac Prezydencki to dawna siedziba loży Wielki Wschód Polski. Nawet Wikipedia o tym pisze, chociaż nie na stronie poświęconej samemu pałacowi a na stronie Zgromadzenia Przyjaciół Konstytucji Rządowej (nie podając źródła) przy okazji wspominając, że około 1/4 członków zgromadzenia było masonami. Swoją drogą, ówczesny Sejm liczył wówczas chyba 461 posłów (sprawdziłem na szybko w Internecie) a według Gniadka 74 z nich (16%) było masonami. Liczba niewielka, ale mogli zajmować istotne funkcje. Gniadek w wywiadzie wspomniał, że masonami byli „obaj marszałkowie”.

Tadeusz Cegielski w wywiadzie dla Gazeta.pl natomiast pisze wprost: „Cały rząd Królestwa Polskiego, Księstwa Warszawskiego, włącznie z premierem Stanisławem Kostką-Potockim, to byli wolnomularze” a w XVIII wieku „trzech prymasów Polski było wolnomularzami”. W innym wywiadzie wspomina, że król Stanisław August należał do „Ścisłej Obserwy Templariuszowskiej”. (A w jeszcze innym wywiadzie nawet kamerdyner króla jest masonem.)

Masoneria mogła być postrzegana jako poważna polityczna instytucja godna infiltracji, może wykorzystania: „Piłsudski oddelegował najbliższych współpracowników: generała Walerego Sławka, Edwarda Rydza-Śmigłego czy Wieniawę Długoszowskiego do masonerii i roztoczył nad nią parasol ochronny”. Legenda nawet głosi, że Piłsudski miał wynegocjować skład rządu z masonami i jakkolwiek Cegielski mówi, że nie ma na to żadnych dowodów (wszystkie dokumenty zaginęły w czasie II Wojny Światowej), to dodaje: „W składzie rządu profesora Bartla faktycznie na 11 ministrów 8 było wolnomularzami. I co z tego? I nic! Nie miało to żadnego wpływu na politykę rządu”. (Swoją drogą, według Cegielskiego prof. Bartel też był masonem, w dwóch wywiadach o tym wspomina.)

Z takich bardziej współczesnych spraw i zarazem jako ciekawostka co do tzw. wejścia w stan uśpienia, Cegielski wspomina: „Prawie zawsze jest tak, że jeśli ktoś zostaje ministrem czy premierem, to się usypia (zawiesza działalność w loży – przyp. red). Wyjątkiem był Jan Olszewski, który uśpił się dopiero po tym jak przestał być premierem”.

Na chwilę zwrócę uwagę na wywiad z Adamem Wysockim: ja jego końcu zamieszczono zestawienie nazwisk znanych polskich masonów – są tam prezydenci, premierzy, ministrowie, dyplomaci, wojskowi. Wśród nich kilka dosyć znanych nazwisk. Nie wiem czy można wierzyć w to zestawienie, ale wygląda ciekawie.

Druga obserwacja: być może gdyby nie dociekliwość PRL-owskich Służb Bezpieczeństwa nie dowiedzielibyśmy tak wiele, ile się dowiedzieliśmy, bo najwybitniejszy historyk wolnomularstwa („masonolog„), Ludwik Hass, miał być, według Tadeusza Cegielskiego (wywiad z dla Newsweeka), agentem SB, który miał masonerię zinfiltrować. Cegielski mówi, ze wynika to z akt IPN. Co ciekawe, według niego Hass „niezwykle kompetentnie zajmował się wolnomularstwem, ale miał tylko informacje zewnętrzne”. Hassowi przypisuje się powiedzenie: „Największą tajemnicą wolnomularstwa jest to, że nie ma ono żadnej tajemnicy” – w świetle tego, co mówi Cegielski, można się trochę zastanawiać, czy Hass aby na pewno miał rację.

Podsumowując: na podstawie przeczytanych wywiadów masoneria wydaje mi się być tajemniczym i potencjalnie wpływowym – przynajmniej kiedyś – stowarzyszeniem.

Aktualizacja, 2016-08-30

Jeszcze dwie osoby przyszły mi do głowy, o których mogłem słyszeć z mediów czy od ludzi, które jakoś z masonerią można by chcieć wiązać i które były politycznie zauważalne: prof. Jan Hartman oraz wicemarszałek Wanda Nowicka. Obie osoby kojarzą się też z anty-kościelnym nastawieniem, działalnością przy kontrowersyjnym Ruchu Palikota. Mnie osobiście prof. Hartman kojarzy się z jego wypowiedzią na blogu, w której nawoływał do rozważenia legalizacji kazirodztwa, a pani Nowicka z przegranym procesem sądowym, który wytoczyła Joanne Najfejd, działaczce katolickiej, która zarzuciła pani Nowickiej, że kierowana przez nią organizacja zajmująca się edukacją seksualną młodzieży jest sponsorowana przez międzynarodowe koncerny, dla których aborcja i antykoncepcja to biznes.

No ale gdzie tu masoneria? W przypadku pani Nowickiej jest dosyć odległa – jej teściem ma być już nieżyjący prof. Andrzej Nowicki, bardzo wysoko postawiony mason loży Wielkiego Wschodu. „Teść” – to odległe spotkanie z masonerią. Myślę, że nie ma jakiś szczególniejszych podstaw dopatrywać się masonerii u p. Nowickiej.

Inna sprawa to prof. Hartman, który „należał do grona osób, które w 2007 r. reaktywowały w Polsce organizację międzynarodową B’nai Brith, zlikwidowaną krótko przed II wojną razem z lożami masońskimi”  (źródło). Nie do końca rozumiem na czym ma polegać masoński charakter tej organizacji, ale faktem jest, że jej filie same zdają się nazywać lożami. W Polsce mamy więc tzw. Lożę Polin. Z tej loży ma się wywodzić także niejaki Jarosław Szczepański, wiązany z prezydentem Bronisławem Komorowskim (a także uczestnik Okrągłego Stołu) oraz zaangażowany w różne państwowe posady, maż Doroty Warakomskiej, którą znowuż Stowarzyszenie Kongres Kobiet może łączyć z Wandą Nowicką.

Przywołuję przypadki tych osób, aby jedynie wskazać, że gdzieś tam o jakiś masono-podobnych się słyszy. Bywają to osoby polityczne. Czy przypisywałbym im jednak jakiś szczególny wpływ? Na podstawie przywołanych osób: Hartmana i Nowickiej, powiedziałbym, że raczej nie. Myślę, że takie osoby mają okazję pojawić się, gdy centro-lewicowe środowiska polityczne mają swój moment. Gdy jednak następuje zmiana atmosfery na bardziej prawicową, jak to jest obecnie, to takie osoby znikają z gazet i ekranów.

Ciekawostką z tego całego mojego „polowania na masonów” jest to, że bardzo wiele osób, których życiorysy sprawdzałem, było nagradzanych medalami i orderami państwowymi. Zauważyłem to, bo to jakiś taki zaznaczający się motyw. Nie wiem dlaczego tak jest, może te osoby po prostu są bardzo zasłużone dla ojczyzny, może przynależność do masońskich czy paramasońskich elit wiąże się z usilnym działaniem na rzecz państwa.


Dodaj komentarz