Czasami nie jest łatwo się porozumieć


Niezapowiedzianie zadzwoniła do mnie pewna pani z Londynu. Powiedziała „Hello” i później jakieś coś zupełnie niezrozumiałego a następnie „Adam Kowalski”, co zinterpretowałem, że chce rozmawiać z moim ojcem.

Jak się okazało, to coś niezrozumiałego, to musiało być m.in. „Grzegorz”, czego nie potrafiła wymówić, ale nie miała problemu z drugim imieniem i nazwiskiem. Gdy po pewnym czasie wyjaśniliśmy nieporozumienie, poprosiłem ją o podanie adresu e-mail. I tak jak ona miała problem z „Grzegorz” tak ja trafiłem na „Meghashree” (imię hinduskie) i długaśny, skomplikowany adres e-mail (38 znaków), które ona literowała według alfabetu fonetycznego NATO (czyli nie „S like sugar” ale „S like sierra”, nie „Z like zero” ale „Z like zulu” itp.). Przypomniało mi to „Jak rozpętałem II Wojnę Światową” (słynna scena z „Grzegorzem Brzęczyszczykowieczem”).

https://www.youtube.com/watch?v=t-fcrn1Edik

Czasami nie jest łatwo się porozumieć.