Kung Fury


Ten film to fenomen i jego reżyser, scenarzysta oraz wykonawca głównej roli w jednej osobie, to też jakiś fenomen. To jest coś niezwykłego wymarzyć sobie coś pod prąd uznanym schematom, zrobić zbiórkę publiczną, zebrać pieniądze i zrobić to coś – to zrobić tak na 1000%! Przez kilka dni po obejrzeniu Kung Fury żyłem w zazdrości.

Nie będę dokładnie pisał o czym jest film, bo to trzeba przeżyć. Nie na każdym też film może wywrzeć takie wrażenie jak na mnie, bo jednak film jest jednym wielkim odwołaniem do filmów z lat 80-tych i 90-tych ubiegłego wieku. Kto wtedy żył i oglądał, ten może mieć inne spojrzenie. Znaczenie może mieć też płeć – spodziewałbym się raczej, że mężczyźni będą najlepszymi odbiorcami.

Napiszę o czymś innym – o pewnej możliwej interpretacji psychologicznej filmu i tego, czemu właściwie może się on podobać. Otóż film w całym jego absurdzie i odwołaniu do schematów może reprezentować pewną wewnętrzną rzeczywistość psychiki: jakby nielogiczną, przedziwną, mieszającą archetypiczne wzorce bohaterów, anty-bohaterów, wyzwania, walki ze złem, śmierci i życia, przenikania się światów, przeplecienia czasów, epok i zdarzeń. Dinozaury, bogowie, roboty, animowane zaświaty, proroctwa. To są wszystko całkiem nośne symbole. A najlepsze jest to, że pomimo ich różnorodności film scala je w jedną historię. Scala je tak, że chociaż widzimy nielogiczności, to jednocześnie dostrzegamy ciągłość i odczuwamy z tego przyjemność, bo jednak ma to jakiś sens. Film jest więc poniekąd symbolem pewnej szalonej całości. Być może tak to widzi Ego, gdy spogląda w kierunku Jaźni.

Film jest tutaj:

Wydano też jego wersję z polskim lektorem. Tłumaczenie jest celowo swichrowane, aby oddać klimat tłumaczeń film z lat 80-tych.

Plus utwór promujący z Davidem Hasselhoffem, również polecam!


Dodaj komentarz