Kulistość Ziemi a życie w symulacji


Judyta zrobiła ankietę o kulistości Ziemi i przypomniała mi się hipoteza, która nie jest oryginalnie moja, ale wyczytałem ją książce o tzw. symulacji przodków i mnie zainspirowała jako takie ćwiczenie intelektualne.

Otóż jesteśmy w grze komputerowej i tak jak w każdej współczesnej grze Ziemia jest taka jaka jest potrzebna aktualnego widoku gracza. Przykładowo: niech to będzie gra taka, że kierujesz światową grupą antyterrorystyczną, która ze swojej bazy wojskowej w USA lata superszybkim samolotem do różnych państw świata aby zwalczać akty terroru. Gdy planujesz do którego miejsca planety wysłać swoich agentów, Ziemia jawi się jako kula a na niej widzisz różne znaczniki, miasta itp. Dosłownie markery na globie, Google Earth. Gdy już wyślesz żołnierzy na miejsce, wówczas akcja przenosi się do „płaskiej” Ziemi, bo nie ma potrzeby symulowania kulistości (i marnowania zasobów symulatora). Może będzie to widok z góry (jak w grach typu RTS) albo widok z perspektywy pierwszej osoby (gry typu FPS). Toczysz w tym widoku np. akcję odbicia zakładników. Zaś w pewnych momentach Ziemia nie będzie ani płaska, ani kulista – np. gdy będzie mieć miejsce moment fabularny, w którym wizytujesz Biały Dom, bo wezwał Cię prezydent. Wszystko dzieje się wówczas w czterech ścianach Gabinetu Owalnego. Nie ma potrzeby symulować Ziemi dalej niż to, co widać zza okna.

Wszystko to wyżej opisane brzmi szalenie, ale niektóre badania zjawisk kosmicznych przynoszą dziwne wyniki, które łatwiej wyjaśnić powyższym podejściem niż innym. Np. obserwując pochodzenie niektórych cząstek kosmicznych naukowcy zauważyli, że te pojawiają się jakby znikąd, przelatują przez widoczny dla nas świat, i znikają jakby uderzyły w niewidzialną ścianę. Wydaje się to być analogiczne do symulacji ptaków w grach komputerowych. Silnik gry sprawia, że pojawiają się one najpierw losowo w dalekiej oddali, w powietrzu. Przelatują nad głowami graczami i po oddaleniu się na odpowiednią odległość znikają w przypadkowym momencie. Takich przykładów zjawisk sugerujących, że rzeczywistość objawia optymalizacje oraz tzw. „glicze” (zakłócenia), jest sporo, ludzie to starają się opisać i katalogować. Ja zapamiętałem ten przykład z ptakami i cząstkami.

Jeżeli uwierzymy, że nasze doświadczenie egzystencji na Ziemi jest tylko symulowaną egzystencją, to okaże się, że poglądy okrągłoziemców i płaskoziemców nie są niezgodne a ich współistnienie jest pośrednim dowodem symulacji. Po prostu ci pierwsi w tej grze częściej mają do czynienia z widokami wymagającymi okrągłej ziemi i symulator dostarcza im takiego świata. Ci drudzy mają odwrotnie, grają częściej w widokach płaskich, więc dla nich symulator nie traci zasobów na symulację kulistości i robi takie optymalizacje, że np. mogą oni dostrzegać odległe miejsca, które powinny być niewidzialne za krzywizną ziemi.

Interesujące jest to, że jeżeli założymy, iż symulator oszczędza zasoby dlatego, bo one nie są nieskończone, wówczas też można się zastanowić czy symulacja nie jest tak skonstruowana, aby uniemożliwić doświadczania kulistości dla zbyt dużej liczby osób. Gdyby tak było, wówczas:1) przyrost liczby ludności na świecie (zakładając, że to przyrost prawdziwych „graczy” a nie symulowanych sztucznych postaci, tzw. NPC) musiałby powodować wzrost występowania zjawisk „płaskości” czemu towarzyszyłby wzrost populacji płaskoziemców;2) można spróbować złośliwie „zawiesić symulację” prowadząc maksymalnie dużą ilość ludzi w kierunku sytuacji, w których kulistość powinna być symulowana maksymalnie dokładnie.

No i teraz:

Ad 1) Podobno wzrost populacji płaskoziemców ma miejsce. Może dlatego, że Internet umożliwił im łatwiejszą propagację poglądów, a może jest to wynik tego, że żyjemy w symulacji. Symulator może po cichu wspierać propagację takich poglądów w warunkach zagrożenia obciążeniem.

Ad 2) Może uszkodzenia rakiet i innych pojazdów kosmicznych, które opóźniają działania w kosmosie i podbój planet, nie są przypadkowe? Postęp technologiczny jest korzystny dla symulacji, gdy zamyka ludzi w pomieszczeniach (wtedy symulacja Ziemi ma najmniejsze wymagania) a niekorzystny, gdy ludzie zaczynają działać w powietrzu i kosmosie.

Bardzo ciekawe intelektualne rozważania można z tego wyprowadzić. I przede wszystkim można w tym znaleźć jakąś nową perspektywę spojrzenia na osoby o „szalonych” poglądach. Czy to szalonych w jedną czy drugą stronę.