Dziecko „urodzone” dwukrotnie


Niesamowita historia ukazująca postęp medycyny. Margaret Boemer będąc w ciąży wybrała się na rutynowe badanie USG. Okazało się, że znajdujące się w niej dziecko ma nowotwór zwany potworniakiem okolicy krzyżowo-guzicznej, który rósł i podbierał krew z organizmu dziecka jakby „konkurując” o jego serce. Ostatecznie z tej rywalizacji najpewniej wyniknęła by śmierć dziecka. Drogi dalszego działania były dwie: aborcja albo ryzykowna i trudna operacja. W 23 tygodniu ciąży lekarze dokonali cesarskiego cięcia, wyjęli dziecko, zoperowali je a następnie… włożyli z powrotem do ciała kobiety. Tam dziecko rozwijało się do 36 tygodnia, gdy zostało po raz drugi urodzone cesarskim cięciem i ponownie zoperowane, aby usunąć resztki nowotworu, które nie były możliwe do usunięcia wcześniej. Obecnie dziewczynka, LynLee, ma się dobrze.

Nie zdawałem sobie sprawy, że tego typu zabiegi są możliwe – wyjąć dziecko „na chwilę”, zoperować i wrócić je do łona matki. Dla mnie jest to niebywałe! Oczywiście, zapewne po drodze istnieją znaczące ryzyka, ale mam nadzieję, że wraz z rozwojem medycyny będą one maleć.