Strona główna » Blog » Dana osobowa – czy istnieje lub mogłoby istnieć takie coś?

Dana osobowa – czy istnieje lub mogłoby istnieć takie coś?

Inspiracją do tego tekstu była dla mnie prezentacja “Informatyk czyta GDPR/RODO” dr inż. Wacława Iszkowskiego znaleziona na serwerach UODO oraz dyskusje w grupie facebookowej Forum Inspektorów Ochrony Danych Osobowych.

Datum

W sensie prawnym istnieje u nas w Polsce tylko definicja “danych osobowych” (liczba mnoga). Natomiast tak w ogóle funkcjonuje “dana” (np. w naukach matematycznych i informatycznych dana, dana liczbowa, całkowita), słowo odziedziczone z łaciny i oznaczające “fakt”, “informację”, “przesłankę”. W języku angielskim, też z łaciny, stosowano i wciąż się stosuje, ale bardzo rzadko, pojedyncze “datum“. W angielskim wiele słów utraciło liczbę pojedynczą albo nigdy jej nie miało, a u nas ją ma – np. “information” jest rzeczownikiem niepoliczalnym a u nas policzalnym i my swobodnie mówimy “informacja” i “informacje”.

Personal datum

U nas po polsku daną osobową mogłaby być np. najmniejsza niepodzielna identyfikująca informacja np. numer PESEL. Danymi zaś nazwalibyśmy PESEL plus imię, nazwisko, adres. Wiele osób intuicyjnie tak się posługuje słowami “dana” i “dane” – można tego doświadczyć w Internecie.

Zajrzałem na szybko w Google, aby zweryfikować, czy angielskie pojedyncze “datum” jest obecnie stosowane konkretnie do danych osobowych. No i jest stosowane, aczkolwiek rzadko. Tym nie mniej można je spotkać w artykułach, książkach, regulaminach i innych typach publikacji. 

Przykłady poniżej (starałem się dobrać po jednym przykładzie publikacji innego typu).

W świeżym artykule “What If Banks Were the Main Protectors of Customers’ Private Data?” z 20 listopada 2018 roku Harvard Business Review napisało:

“A company that collects more data than it really needs is unnecessarily generating more risk because each PERSONAL DATUM is the object of a potential leak or lawsuit.”

W publikacji “Privacy, Reputation, and Trust: Some Implications for Data Protection” Giovanni Sartor z Wydziału Prawa na European University Institute we Florencji kilkukrotnie pisze o “personal datum”.

W książce “European Data Protection: Coming of Age” wydanej w 2012 roku i poświęconej tematyce ochrony danych osobowych w Europie kilkukrotnie pojawia się “personal datum”.

W 1997 roku (aby wskazać też i starsze publikacje) the Independent opublikował artykuł o znamiennym tytule “Without strong encryption, government can pretty reliably track virtually every PERSONAL DATUM we possess“.

Na stronie internetowej lotniska w Montpellier znajduję natomiast “General Terms and Conditions of Use” a tam: 

“What is that a personal datum? A personal datum is a datum which allows to identify directly or indirectly a person: name, first name, mailing address, e-mail address…(…) Montpellier Méditerranée Airport can be brought to collect personal datum during your navigation on the website”

(Montpellier jest we Francji, ale to tylko przykład – takich regulaminów z różnych stron świata mających “personal datum” widziałem więcej, ale nie wpisałem wam tutaj to, co miałem pod ręką.)

Artykuł 23 w “The Use of Nominative Data in Computer Processing Act” z 31 marca 1979 roku, Wielkie Księstwo Luksemburga, nazywa przesyłaną informację o osobie terminem “datum”.

Inny przykład: w treści patentu amerykańskiego nr US20090327420A1 zatytułowanego “Controlled sharing of personal data” znaleźć można wiele wystąpień “personal datum”.

Za pomocą Google możecie znaleźć więcej publikacji odnoszących się do “personal datum”. Niektóre dosyć ciekawe, bo różnie interpretujące to, czym jest pojedyncze “datum” – czasami jest to najmniejsza “dana” osbobowa (tak jak to zaproponowałem wyżej) a czasami zbiór danych dotyczący tylko jednej osoby (wówczas “personal data” odnosi się do zbioru danych więcej niż jednej osoby).

Dana vs szukana

Niektórzy odbierają słowo “dana” w zestawieniu ze słowem “szukana” – tak po szkolnemu.

I słusznie!

Słowo “dane” pochodzi od określania w zadaniach matematycznych tego, co jest znane, przyjęte, “podane” – w odróżnieniu od tego, co jest nieznane, “szukane”. To jest matematycznie antyczna tradycja nazewnicza. Jest dziełko Euklidesa z II wieku p.n.e., które nazywa się po grecku “Dedomena”, co się tłumaczy na angielski (i widziałem też tak przetłumaczone na polski!) jako właśnie “Data“, ci znaczy dosłownie “dane”. Nazwa jest stąd, że tam dosłownie co drugie zdanie Euklides opisuje, ze coś jest właśnie “dane” 
(czytałem przekład angielski, tam jest wszędzie “given”): “kąt między liniami jest dany”, “koło ma daną pozycję i rozmiar”. W języku polskim “dany”, “dana”, “dane” stało się rodzajem przymiotnika podczas gdy w języku np. angielskim był to rzeczownik, odpowiednik naszego “faktu” albo “przesłanki”.

Piękne matematyczne słowniki sprzed lat można znaleźć w Google Books, które opisują i tłumaczą pojęcia datum i data. Polecam znaleźć i poczytać!