Strona główna » Blog » Czy Biblia była zmieniana w ciągu upływu wieków?

Czy Biblia była zmieniana w ciągu upływu wieków?

Na wstępie: to nie jest temat na rozmowy o tym, czy religia dobra, czy też zła. To jest temat o tym, czy Biblia była zmieniana w ciągu upływu wieków. Zaczynam ten temat, bo widzę, że często przejawia się motyw “złe siły modyfikowały Biblię i jest nieprawdziwa” etc. Chciałbym nieco do tego dodać opierając się na swojej wiedzy – i zamierzam być jak najbardziej obiektywny.

Zacznijmy od tego, że różni ludzie rozumieją różne rzeczy przez słowo “Biblia”. A Biblia jest to zbiór ksiąg. Różne religie kompletują sobie Biblię z różnych ksiąg i taki komplet w danej religii nazywa się kanonem. Żydzi mają inny kanon biblijny niż np. chrześcijanie. A sami chrześcijanie potrafią mieć różny między sobą – np. kanon katolicki i kanon protestancki są inne. Tak więc pierwsza rzecz, którą sobie tutaj można zaznaczyć, to że oczywiście różne religie mogły rożnie manipulować wiernymi poprzez odpowiedni dobór ksiąg do kanonu – usuwając księgi niewygodne lub dodając księgi fałszywe, zwodnicze.

Czasami rzecz jest nietrywialna. Oto przykład na kanonie katolickim: w Liście Judy znajduje się odwołanie do Księgi Henocha (wersety 14 i 15), której Kościół Katolicki nie uznaje. Jeśli jej nie uznaje, to dlaczego uznaje list Apostoła, który najwyraźniej uważał tę księgę za prawdziwą? Papryczki dodaje tutaj świadomość, że Księga Henocha w pobieżnym oglądzie zdaje się opowiadać jakoby o wizycie Henocha pośród kosmitów…

No więc kanony to jedna sprawa. Dla Żydów jądrem Biblii jest jednak pięć ksiąg spisanych podobno przez Mojżesza – tzw. Pięcioksiąg Mojżeszowy, czyli Tora. Żydzi uznają ją za świętą i niezwykle dbają o jej dokładność, co można przeczytać tutaj:

http://www.pardes.pl/old/podstawy_judaizmu/alfabet1.htm

Sofer (skryba) zanim w ogóle zasiądzie do pisania Tory, musi znać ponad 4000 praw związanych z safrut (pisaniem Tory). W Sefer Tora znajduje się 304 805 liter. Jeśli brakuje jednej litery – cała Tora jest pasul (nie koszerna).
Jedna litera to 0,000328% całości! Nawet gdy tylko jedna litera jest zbędna, lub gdy omyłkowo jedna literka jest zamiast innej, cała Sefer Tora jest pasul.
99% koszer = 100% pasul (nie koszerne). Nawet odległości między literami są ustalone i muszą być dokładne.

Tora jest więc nadzwyczajnie strzeżona i znając mentalność narodów semicki należy założyć, że naprawdę podchodzą do sprawy z iście śmiertelną powagą. W tamtych kulturach popełnienie błędu przy przepisywaniu Tory nie jest uznawane jako błąd – to jest poważna hańba! To jest bardzo poważna sprawa.

Aktualnie, nie są znane żadne zwoje Tory różniące się od siebie. Nie ma najmniejszych poszlak do podejrzewania, że od czasu swojego powstania była zmieniana. Mogą się znaleźć jakieś proste błędy typu: na jakiejś literze źle wysechł atrament albo został wypity przez muchy zanim wysechł (co jest przyczyną większości problemów jakie mają skrybowie nawet dzisiaj na Bliskim Wschodzie). Te błędy jednak skrybowie dostrzegali i korygowali. Tak więc podejrzewanie Tory o bycie zmanipulowaną jest raczej bezzasadne.

Jednakże Tora sama w sobie nie jest kompletna, nigdy nie była i nie miała być. W zasadzie to jest ona uzupełnieniem tradycji ustnej, którą miał zapoczątkować Mojżesz i różnego rodzaju prorocy, a potem kontynuowali ją żydowscy nauczyciele. To jest bardzo ważne – Tora jest drugorzędna, jest po tradycji ustnej. A tradycję ustną… zmienić można.

W gruncie rzeczy tradycja ustna ewoluowała przez wieki. Rozbudowywała się. Stąd właśnie powstały specjalne “profesje” uczonych w piśmie oraz ugrupowanie tzw. faryzeuszy. Byli to znawcy tradycji ustnej, komentarza do Tory. I to z nimi własnie dyskutował Jezus oskarżając ich o obciążanie ludzi nadmierną ilością drobiazgowych przepisów. A także oskarżając ich o hipokryzję i inne takie rzeczy.

Tradycja ustna była kontrowersyjna nawet w czasach Chrystusa, co widać po tym, że istniało wówczas – złożone z arcykapłanów! – ugrupowanie saduceuszy, którzy odrzucali tradycję ustną. Nie wierzyli np. w duchy, w zmartwychwstanie, w aniołów. Trudno nam sobie wyobrazić w co właściwie wierzyli i dlaczego byli arcykapłanami, skoro otwarcie kwestionowali zdawałoby się tak mocno związane z judaizmem koncepty jak np. aniołowie, ale widać coś w tym musiało być. Niestety, historię piszą zwycięzcy, a tymi są w tym przypadku – faryzeusze.

Manipulowanie tradycją ustną jeśli naprawdę było, to miało raczej postać dodawania fałszywych wierzeń niż zmieniania istniejących. Wynika to z mentalności i kultury ludów semickich, które do przechowywania tradycji stosowali zdumiewające metody mnemotechniczne i mechanizmy społeczne. Do dzisiaj możemy je odnaleźć pośród Żydów, syryjskich chrześcijan oraz u muzułman. Szczególnie w świecie islamu przetrwało to mocno. Tam ludzie potrafią znać na pamieć cały Koran i wyszukiwać w ciągu sekund we własnej pamięci dokładne brzmienia wersetów. Potrafią też w ten sposób z nadzwyczajną dokładnością opowiadać historie sprzed wielu wieków – historie znane tylko ustnie! Ciekawy opis tego zjawiska jest np. tutaj:
http://www.biblicalstudies.org.uk/artic … ailey.html

(Jako ciekawostkę dodam, że nawet dzisiaj nie wszyscy Żydzi uznają tradycję ustną. Nawet w Polsce istnieje mniejszość narodowa zwana Karaimami, którzy są Żydami odrzucającymi tradycję ustną.)

Jest więc dosyć trudnym (o ile w ogóle możliwym) zadaniem zmodyfikować istniejące święte przekazy narodów semickich i w ogóle narodów bliskiego wschodu. Można jednak zawsze coś do nich dodać, albo próbować nadać znanym wersetom nowe interpretacje. W tym też należałoby ewentualnie widzieć jakieś manipulacje, w tej dodanej wiedzy.

Pole do popisu dla ewentualnych manipulatorów zaczyna się przy przekładach Biblii na inne języki. Tutaj jest też pole do popisu dla nierzetelnych skrybów, słabych tłumaczy etc. No i oczywiście na przestrzeni wieków bywały pomyłki z tego tytułu, jednakże dzisiaj, gdy możemy pracować bezpośrednio na hebrajskiej Torze, pomyłki te są korygowane.

Tutaj jednak ponownie dam przykład z życia, że nie wszystko naprostowano. Przykład z Kościoła Katolickiego. Katolicy wierzą, że kobieta została stworzona z żebra mężczyzny i z tego powodu niektórzy teologowie na przestrzeni wieków wywodzili jej “gorszość” – że niby Bóg jej nie stworzył bezpośrednio i że jako kogoś drugorzędnego. W jednym listów nawet św. Paweł zdaje się wpadać w tę pułapkę, choć poniekąd z niej wychodzi. Kłopotliwe jest tylko to, że Paweł był faryzeuszem, więc nie powinien walnąć takiej gafy. A jest to gafa, ponieważ Biblia wcale nie mówi o tym, że kobieta naprawdę została stworzona z żebra, lecz jest to element snu Adama. Snu, który zesłał na niego Bóg, aby w ten sposób ukazać Adamowi, że mężczyzna i kobieta są z jednego ciała. Nie ma tutaj żadnej mowy o tym, że ktoś jest lepszy albo gorszy. Co więcej, kilkanaście wersetów wcześniej Bóg tworzy mężczyznę i kobietę w tym samym momencie! Tak więc sen ten nie opisuje stworzenia kobiety! Kościół Katolicki tego nie koryguje, choć wiedza ta nie jest nieznana – Żydzi o tym wiedzieli.

W jakim celu Kościół nie koryguje tego poniżającego kobiety stanowiska? Trudno powiedzieć. Ja tego nie wiem, ale budzi to we mnie podejrzenia.

Tak więc teoretycznie możliwe jest manipulowanie interpretacją Biblii poprzez błędy w tłumaczeniu. Jest to manipulowanie przekładem – nie oryginałem.

Teraz przejdźmy do ksiąg mniej starożytnych – czyli do Nowego Testamentu. No cóż, tutaj nie ma co ukrywać, da się nim trochę pomanipulować. Wszystko wynika z tego, że Apostołowie generalnie nie dbali o spisanie swoich nauk. Nauczali ustnie i ta tradycja ustna zawsze była najważniejsza. Nauczali jednak po aramejsku i to często wśród obcych ludów, które nie miały w swojej kulturze metod zachowania tradycji ustnej. Dlatego wierni potrzebowali spisanych nauk. Apostołowie nie byli chętni ich spisywać – np. Jan Apostoł dopiero pod koniec swojego życia został namówiony przez przyjaciół, do spisania swoich wspomnień. Generalnie jeśli Apostołowie już coś pisali, to były to listy – i te są wcześniejsze od Ewangelii, co jest przyczyną wielu rozterek dla badaczy, ponieważ w listach, chociaż jest nauka o Jezusie, to jest w nich Jezus “boski” zaś brakuje odniesień do Jezusa jako “człowieka”. Wielu badaczy nawet postawiło tezę, że nigdy nie było faktycznej historycznej osoby zwanej Jezusem, lecz było samo abstrakcyjne, duchowe wierzenie, a dopiero później wymyślono sobie Jezusa jako człowieka i opisano w Ewangeliach.

Tak gwoli ścisłości – jeśli ktoś wam kiedyś mówił, że są historyczne dowody na istnienie Jezusa, to mylił się. Nie ma. A przynajmniej nie ma twardych, niezbijalnych dowodów. Są tylko poszlaki, są fabrykacje (jak u historyka Żydowskiego Józefa Flawiusza), są plotki etc. Same Ewangelie są dziełem chrześcijan, więc nie są obiektywnym źródłem.

Zresztą, pewien historyk powiedział mi już kiedyś – “jeśli chodzi o badanie historii chrześcijaństwa to jest jeden problem: nie możesz liczyć na żaden obiektywizm”. Wszystko to w mniejszym lub większym stopniu spekulacje. Pamiętajmy też, że jest już 2000 lat panowania Kościoła Katolickiego, który miał czas, aby ukrywać, fabrykować etc. – jeśli oczywiście przyjmujemy, że miałby tak robić z jakiś przyczyn.

No ale do rzeczy. Apostołom nie chciało się spisywać Ewangelii i robili to pod presją. Panujący obecnie pogląd (niekoniecznie słuszny – o czym dalej) mówi, że najpierw Mateusz spisał po hebrajsku swoje wspomnienia, a potem Marek zrobił niego grecki plagiat dodając trochę od siebie, a potem Łukasz splagiatował Marka i Mateusza dodając nieco od siebie, wygładzając prostą markową grekę, a na końcu jakiś anonimowy tłumacz przetłumaczył Mateusza na grekę bazując na Marku i Łukaszu. Skomplikowane? Tak – ale w ten sposób europejscy chrześcijanie tłumaczą rozmaite dziwne zależności, które zdają się łączyć dzieła trzech pierwszych ewangelistów. Jeśli ktoś w to wniknie, to staje się oczywistym, że tutaj wiele rzeczy nie gra – opisy są niespójne, niektóre wyrażenia absurdalne, czasami występują wręcz dziwaczne błędy. Wszystko to skłoniło krytyków to stwierdzenia, że Ewangelie były redagowane, zmieniane, manipulowane.

Jednakże prawda jest nieco inna, choć europejczycy nie chcą jej zaakceptować – potem rozważymy dlaczego. Tym nie mniej okazuje się, że przetrwały oryginalne aramejskie Ewangelie! Przetrwały dokładnie tam, gdzie w ogóle narodziła się nazwa “chrześcijanin” – w Antiochii, mieście w Syrii. Tamtejszy kościół założył nie kto inny jak św. Piotr, co jest o tyle zabawne, że Kościół Katolicki twierdzi, że to on jest założony przez św. Piotra, który miałby być jego pierwszym biskupem (podczas gdy wiemy, że pierwszym biskupem był niejaki Linus). W Antiochii zaś żyli ludzie którzy zajęli się Ewangeliami w równą skrupulatnością jak Żydzi swoją Torą, albowiem byli tej samej mentalności i kultury.

Badania tekstowe wykazały raczej niezbicie, że aramejskie teksty ewangelii znajdujące się w Syrii są prawdziwymi oryginałami obecnie nam znanych pism. Wiele niespójności i niezgodności w znanym nam Nowym Testamencie jest łatwo wyjaśnialnych właśnie w tekście aramejskim. Kościół Katolicki jednakże odrzuca te aramejskie ewangelie twierdząc, że pochodzą dopiero z V w. naszej ery, podczas gdy greckie ewangelie są z I i II w.

Oczywiście, jest to tylko głupie mydlenie oczu, bo teksty aramejskie są po prostu wciąż odnawianymi kopiami – tak jak odnawia się Torę. Badania tekstowe niezbicie wskazują na to, że są to oryginały. Zasłanianie się wiekiem tej ewangelii jest błędne.

Dlaczego Kościół Katolicki mógłby nie chcieć akceptować wersji aramejskich? Być może dlatego, że wtedy trzeba wyrzucić znaczącą ilość uczonych dokumentów na temat greckich ewangelii oraz zwolnić z uniwersytetów mnóstwo badaczy greckich pism! A może dlatego, że w wersji aramejskiej pewne przypowieści mają nowy wydźwięk?

Np. wersja grecka NT posiada pewien dialog między Jezusem a Piotrem, w którym Jezus nakazuje Piotrowi paść jego “trzodę”, czyli ludzi. Z niewiadomych przyczyn jednak Jezus raz każe paść Piotrowi baranki, a potem dwa razy powtarza mu, aby pasł owce. Nie bardzo widać tutaj sens – katolicy widzą to tak, że Jezus “testuje” Piotra. Tymczasem w wersji aramejskiej Jezus nakazuje Piotrowi paść baranki, barany i owce – tj. dzieci, mężczyzn i kobiety. Podkreśla to jakby równość wszystkich ludzi w trzodzie Chrystusa i jest nakazem dla Piotra, aby każdą osobę traktować równo. Co więcej, Chrystus podkreśla że to jest jego trzoda, a nie trzoda Piotra.

Mamy więc tutaj przykład czegoś, co wcześniej wspomniałem przy Torze. Tora jest jedna i niezmienna, ale można manipulować za pomocą jej przekładów i tłumaczeń. Oczywiście, nie zmanipulujemy nimi Żydów, ale możemy nie-Żydów – czyli np. greków, rzymian. I podobnie jest tutaj, co daje nam do myślenia. Bo dlaczego właściwie Kościół Katolicki bazowany na Rzymie i na greckich ewangeliach ma być stolicą chrześcijaństwa? Czy byłoby logicznym szukać takiej “stolicy” tam gdzie Apostołowie oryginalnie wędrowali i nauczali w oryginale? Czyli w Azji Mniejszej! Czyli np. w Antiochii.

Podsumuję więc moją myśl w tym poście:

Biblia to słowo wielu znaczeń. Można manipulować jej zawartością w określonych granicach. Pierwszych jej pięć ksiąg w wersji hebrajskiej oraz być może Nowy Testament w wersji aramejskiej są raczej odporne na manipulacje. Jednakże można manipulować za pomocą dodawania lub ujmowania pozostałych ksiąg oraz poprzez stosowanie przekładów na języki obce. Na końcu też można manipulować komentarzami do Biblii oraz tradycją ustną.

Na koniec swoiste zalecenie ode mnie: ktoś, kto opiera się tylko na wersetach z Biblii, może się ogromnie mylić w swoich wnioskach. Słowo pisane zarówno dla Żydów jak i dla chrześcijan jest drugorzędne. Nie należy go traktować jako absolutnej wyroczni – częstokroć tradycja ustna stwierdza coś przeciwnego niż pisana. Należy też jednak uważać na tradycję ustną, bo może być ona zafałszowana. Bądźcie więc czujni, gdy ktoś wam mówi – “tak jest w Biblii”.

Święte Pisma nie dają ostatecznej prawdy, ani też Święte Tradycje nie muszą. Należy iść za głosem swojego serca i kochać bliźniego swego. Nasz stosunek do ludzi dookoła jest bowiem analogią naszego stosunku do Boga.

Moje zalecenia co do życia codziennego:
~ nie dyskutować z protestantami, bo oni opierają się tylko na Biblii, co jest błędne – tradycja ustna jest niepomijalna i tylko ona wyjaśnia Pisma
~ nie dyskutować z katolikami, bo opierają się dziwnych interpretacjach, niesprawdzonej tradycji, greckich ewangeliach i mają dziwne poglądy
~ nie dyskutować z nikim, kto twierdzi, że Pisma są ostatecznym autorytetem i wyrocznią jakiegokolwiek rodzaju – nie są

No i jeszcze ciekawostka, aby nie było tak nudno: wspomniana wcześniej umiejętność zapamiętywania tradycji ustnej oraz pisemnej w super-doskonały pamięciowy sposób była znana w starożytności i zanikła w Europie po wynalezieniu druku. Jednakże nieoficjalnie przetrwała pośród okultystycznych grup i ezoterycznych sekt stając się wręcz jednym z filarów wiedzy tajemnej. W starożytności była czymś normalnym, dzisiaj uznawana jest za magię i Kościół Katolicki nawet kiedyś (w 1600 roku) spalił na stosie jednego ze swoich kapłanów, Giordana Bruno, który m.in. wyjawiał prawdę o tym jak działają techniki zapamiętywania oraz jak ukrywano tajemną wiedzę w architekturze i budynkach. (Zastanawiały was kiedyś dziwne konstrukcje średniowiecznych katedr? One nie są przypadkowe.). Nie jest więc trudnym podejrzewać Kościół o to, że ma coś wielkiego do ukrycia… Polecam wam poczytać też o tym za co Bruna oficjalnie skazano, bo już to jest niezwykle interesujące: http://pl.wikipedia.org/wiki/Giordano_Bruno

Mnie ciarki przechodzą jak wnikam w to wszystko. Im głębiej poznaję prawdę o chrześcijaństwie tym bardziej jestem przerażony działaniami Kościoła Katolickiego. I nie żartuje – włosy mi dęba stają. Boję się, że ta organizacja dokonała wielkiej manipulacji. Tym nie mniej, prawda istnieje, można ją odnaleźć i należy jej szukać.

~

Krótka odpowiedź na pytanie zawarte w temacie: generalnie, technicznie, Biblia nie była zmieniana, ale w praktyce za pomocą różnych sztuczek dało się ją użyć do manipulacji celowych lub nie celowych i to z niezłym skutkiem.

A i jeszcze jeden powód dla którego europejscy chrześcijanie zdają się nie lubić aramejskich tekstów – podkreślają one bowiem nie-europejskość Jezusa. A jak wiadomo, to europejscy chrześcijanie “wynaleźli” antysemityzm. Kościół Katolicki, z tego co wiemy z badań historycznych, współpracował z nazistami.