Strona główna » Ciekawostki » Ciekawostki technologiczne

Kategoria: Ciekawostki technologiczne

Kto wie o Tobie naprawdę dużo?

Proste pytanie, ale być może nie każdy sobie zdaje sprawę z tego, że czasami całkiem istotna wiedza o nim w dużej ilości znajduje się w rękach pojedynczych podmiotów niekoniecznie będących pod bardzo ścisłą kontrolą.

Pierwsza odpowiedź na powyższe pytanie jaka przychodzi do głowy to: szeroko rozumiane państwo. Tak, ono wie dużo w swojej sieci rejestrów, które z każdym rokiem centralizują i porządkują się coraz bardziej. Rejestry częściowo są jawne (CEiGD, KRS), ale w większości pozostają niejawne i są do użytku różnych służb.

Poza państwem interesujące zbiory danych leżą w portalach społecznościowych. Nawet tak stary i niemodny portal jak Nasza Klasa zawiera niebywałe ilości bardzo wartościowych informacji o ludziach. Nie dziwne, że jego właścicielem stał się koncern medialny Ringier Axel Springer Polska – to jest doskonała baza danych dla takiego wydawcy.

Inny wydawca medialny, Agora S.A., zainwestował również w portal społecznościowy, ale o wydźwięku branżowym, zawodowym: Golden Line. Dodatkowo, Agora jest właścicielem przepastnego forum internetowego przy serwisie Gazety Wyborczej. Tam jest morze informacji.

Warto przypomnieć, że wielkie serwisy społecznościowe takie jak Facebook czy Twitter od dawna są wiązane ze służbami specjalnymi USA. Wręcz mówi się o tym, że stworzono je celowo przez specjalne agencje a później tylko upozorowano ich “naturalne pochodzenie” – przykładowo Facebook miałby być przebrandowanym projektem LifeLog. Informacja jest cenna a gdzie jest jej więcej niż w tych serwisach? Kto je posiada, jest bogaczem, ma władzę. Co więcej, serwisy te chcą wyrugować tradycyjne SMS-y i rozmowy telefoniczne, aby nawet ten ruch szedł ustalonym kanałem – co zapewne odbierze wiele możliwości naszym lokalnym służbom specjalnym przymuszając zapewne to podpisywania tajnych umów z USA podobnych do FIVE EYES. Co razem tworzy ogólnoświatową sieć podsłuchu. Można by to włożyć między bajki, gdyby nie informacje ujawniane przez sygnalistów takich jak Edward Snowden.

Całkiem sporo informacji wymyka się też zapisom RODO i istnieje zawartych w różnego rodzaju portalach genealogicznych, wspominkowych. RODO nie chroni bowiem osób zmarłych. Przodujący w tym serwis MyHeritage ma obecnie 1 miliard (!) użytkowników. Liczba zaś danych genealogicznych – sam nie wiem jaka, pewnie gigantyczna.

Innego rodzaju bazy danych tworzą serwisy z darmowymi kontami pocztowymi. Zagraniczny GMail to oczywistość, ale ile danych zgromadziła przez lata Wirtualna Polska, Interia czy Onet? Miliony maili. Tajna korespondencja każdego rodzaju. Hakerzy, którzy stale włamują się na konta, odnajdują tam wszystko.

Właśnie, hakerzy. Czym oni dysponują? Otóż oni mają problem, bo zyskują dostęp do ogromnych ilości danych, ale nie mają infrastruktury (serwerów, komputerów, dysków twardych), aby wszystko to do siebie zabrać. Zazwyczaj więc zadowalają się zbieraniem danych dostępowych do istniejących serwisów. Wraz z rozwojem pojemności dysków będą w stanie gromadzić bardzo dużo. Warto zwrócić uwagę na woluminy wykradanych danych. Aby wykraść 100 mln podstawowych danych kont użytkowników trzeba mieć technologiczną sposobność: bardzo szybkie łącza, pojemne dyski.

Plotka internetowa mówi, że gdy Seth Rich miał dokonać wycieku danych z DNC na rzecz Wikileaks, problemem na drodze była technologia – danych było tak ogromnie dużo, że nie można było tego po prostu nagrać na płytę DVD i wynieść. Podobno specjalnie w tym celu Kim Dotcom powołał swoją usługę internetową MegaUpload, za co później w bezprecedensowy i prawdopodobnie bezprawny sposób został w swojej posiadłości w Australii najechany przez siły specjalne USA, które skonfiskowały cały sprzęt i wywiozły do USA (!). Zanim to się stało, Rich zdążył wysłać dane przez MegaUpload i trafiły one do Wikileaks. Niedługo później Rich został zamordowany (a jego śmierć otacza mnogość kontrowersji) a Julian Assange z Wikileaks rozpoczął swoje dobrowolne uwięzienie w ambasadzie Ekwadoru.

(Jakkolwiek wszystko to jest zaliczane/spychane obecnie do teorii konspiracyjnych, Kim Dotcom wypowiadał się publicznie, że pośredniczył między Richem a Wikileaks a Wikileaks pośrednio – być może niechcący – sugerowało, że Rich jest źródłem danych.)

Generalnie więc tacy luźni, niezorganizowani hakerzy, nie mają zgromadzonej wiedzy – natomiast gromadzą dostępy do takiej.

Czasopisma policyjne w głębokiej sieci

Głęboka sieć to część Internetu, która nie jest indeksowana przez wyszukiwarki internetowe i tym samym pozostaje poza zasięgiem typowego Internauty. Niektóre czasopisma policyjne są elementem głębokiej sieci z przyczyn technologicznych – z jednej strony są one publicznie dostępne dla każdego poprzez oficjalną stronę Policji http://www.gazeta.policja.pl/ , ale z drugiej strony zakodowano je w formacie PDF z istotnymi utrudnieniami dla wyszukiwarek:

  • Te PDFy, które zawierają w sobie przeszukiwalny tekst, stosują bardzo dziwne kodowania znaków i rozbicia lub połączenia wyrazów, które są niewidoczne dla człowieka, ale skutecznie utrudniają pracę robotom wyszukiwarek;
  • Wiele PDFów zawiera po prostu skany starych czasopism a wyszukiwarki obecnie nie radzą sobie dobrze z taki treściami graficznymi (chociaż kiedyś sobie poradzą);

W związku z tym, chcąc przeszukiwać treść takich czasopism Internauta ma poważny problem – musi przeglądać wszystkie ręcznie. Do przeglądu ma 800+ numerów od 12 do 50 stron każde wydanie. Chodzi tutaj o czasopisma:

  • Policja 997,
  • Policja 997 wydanie specjalne,
  • Gazeta Policyjna,
  • Magazyn Kryminalny,
  • Patrol,
  • Wiadomości Sekcji Polskiej IPA,
  • Policja Łódzkie,
  • Przegląd Prewencyjny,
  • Stołeczny Magazyn Policyjny,
  • Kwartalnik Prawno-Kryminalistyczny,
  • Kwartalnik policyjny.

Częściowo można sobie z tym problemem poradzić i zbudować lokalną wyszukiwarkę lub wykorzystać jakiś dostępny mechanizm wyszukujący. Najpierw jednak trzeba wszystkie PDFy pobrać a następnie przetworzyć ich zawartość programem do optycznego rozpoznawania znaków (OCR) na poprawną tekstowo postać. Aby wspomóc pobieranie PDF-ów przygotowałem odpowiedni skrypt i zamieściłem w serwisie GitHub:

https://github.com/gakowalski/czasopisma-policyjne

Do pobrania skryptem jest 9+ GB danych.

Do OCR polecam NAPS2, które to oprogramowanie jest darmowe, obsługuje język polski i z tego, co sobie testowo uruchamiałem, to względnie radzi sobie z tymi PDFami. Do przetworzenia jest sporo, więc radzę uzbroić się w cierpliwość.

Wynik przetworzenia polecam zawrzeć również w pliki PDF, aby móc skorzystać z “Wyszukiwania zaawansowanego” w darmowym oprogramowaniu Adobe Reader.

Narzędzia ciekawskiego internauty

Czasami, gdy zainteresuje mnie jakaś sprawa medialna i chcę się jej bliżej przyjrzeć, zrozumieć jej szerszy kontekst, sięgam do różnego rodzaju publicznych rejestrów, archiwów, wyszukiwarek i innych narzędzi, aby odnaleźć więcej informacji. Znaleźć można zaskakująco dużo, aczkolwiek same narzędzia to nie wszystko – potrzeba wyobraźni i wiedzy, aby zadawać właściwe pytania i rozumieć uzyskane odpowiedzi. Potrzeba też uważności i rzetelności – szczegóły mają znaczenie.

Poniżej zestaw narzędzi, polecam się przyjrzeć każdemu z nich:

  • Google – to oczywiste, ale należy się nauczyć specjalnych filtrów wyszukiwania i wtedy można bardzo wiele wyciągnąć z Internetu;
  • Google Images – niby oczywiste, ale warto umieć korzystać z wyszukiwania obrazem, czyli nie podaję obraz i chcę, aby Google znalazło mu podobne;
  • Biuletyny Informacji Publicznej – zawierają mnogość danych, ale ich przeszukiwanie jest trudne, zazwyczaj trzeba wspomagać się Google;
  • Centralna Ewidencja i Informacja o Działalności Gospodarczej – bardzo otwarty na wyszukiwanie rejestr pozwalający szukać zarówno po precyzyjnych danych jak NIP, KRS, REGON, adres, ale też pozwalający na bardzo ogólne wyszukiwania typu wszystkie firmy, których właściciel ma na imię “Hieronim”, co czyni z CEiDG podstawowym miejscem do różnego rodzaju poszukiwań;
  • Rejestr publiczny KRS – możemy przeglądać wpisy dotyczące przedsiębiorców, stowarzyszeń, fundacji i rozmaitych innych organizacji posługując się numerem KRS, NIP, REGON, nazwą, nazwą miejscowości itp.; zapytania mogą być dosyć otwarte a jedynym ograniczeniem jest to, że liczba wyników musi być mniejsza niż 100;
  • Rejestr REGON Głownego Urzędu Statystycznego – za pomocą numeru REGON lub KRS, lub NIP możemy przeglądać wpisy w tym rejestrze, który jakkolwiek zazwyczaj posiada te same dane do CEiDG, to czasami jednak zawiera coś innego – jest więc naturalnym uzupełniem CEiDG;
  • Baza sprawozdań organizacji pożytku publicznego – jak sama nazwa wskazuje znajdziemy sprawozdania finansowe i merytoryczne za pomocą KRS, REGON, nazwy, miejscowości itp;
  • Repozytorium dokumentów finansowych KRS – po podaniu numeru KRS możemy zapoznać się z dokumentami finansowymi niektórych organizacji;
  • Baza teleadresowa ISBN – jest to baza adresowa wydawców różnych publikacji, wyszukiwać można nie tylko po ISBN, ale po fragmencie nazwy (także poprzedniej!), e-mailu, miejscowości;
  • Internet Archive – archiwum stron internetowych zawierające archiwalne wersje wielu stron (niekoniecznie tych popularnych) sięgające wiele lat wstecz; oprócz tego archiwum zawiera też rozmaite treści multimedialne i książki;
  • Jeffrey’s Image Metadata Viewer – narzędzie online do przeglądania metadanych zawartych w plikach graficznych; można znaleźć daty, współrzędne geograficzne a nawet miniatury zdjęcia zawierające czasami jego obraz sprzed jego ostatniej edycji;
  • Wyszukiwarki biur numerów operatorów komórkowych – niektórzy operatorzy pozwalają uzyskać informacje o numerze telefonu abonenta jeżeli potrafimy szczegółowo go opisać poprzez jego imię, nazwisko, dane adresowe – patrz np. Biuro numerów Play;
  • Czasami użyteczne mogą być strony pozwalające określić operatora danego numeru – jest ich sporo, łatwo je znaleźć;
  • Federacja Bibliotek Cyfrowych – serwis łączy bazy rozmaitych polskich publicznych bibliotek online, a tam można znaleźć rozmaite ciekawe publikacje książkowe, gazety, czasopisma – aczkolwiek przeszukiwanie tego nie jest łatwe i czasami łatwiej użyć Google.
  • Bazy online Instytutu Pamięci Narodowej – są to ograniczone bazy a przy tym trudno je znaleźć wszystkie na ich stronie internetowej, ale czasami warto skorzystać.
  • Bazy WHOIS oraz dane domenowe – to już zaczątek technicznego, informatycznego wyszukiwania informacji; bazy rejestratorów domen oraz serwisy wyciągające dane z serwerów DNS i łączące z adresami IP;
  • Wyszukiwarka danych w Biuletynie Zamówień Publicznych – do przeszukiwania ogłoszeń dotyczących przetargów starych i nowych (m.in. ogłoszenia o wyłonieniu wykonawcy);
  • Rejestr korzyści prowadzony przez Krajowe Biuro Wyborcze;
  • Monitor Polski – materiały sprzed 2000 roku zawierają czasami fragmenty danych osobowych.
  • Różnego rodzaju serwisy wspominania zmarłych, agregatory nekrologów, wyszukiwarki grobów, ale też serwisy parafialne w części ogłoszeń parafialnych i wspomnień zmarłych – bo dane osób zmarłych nie są chronione przez RODO.
  • Wyszukiwarka Wojskowego Biura Historycznego.

Warto dodać, że oprócz powyższych można znaleźć w internecie serwisy, które gromadzą, łączą i prezentują połączone informacje pochodzące z rejestrów publicznych. Takim serwisem jest np. rejestr.io, który w wersji darmowej ma ograniczone, ale wciąż bardzo użyteczne możliwości, a w wersji płatnej m.in. otwiera się na dane historyczne. Ciekawym narzędziem jest analizator tekstów w rejestr.io – wklejamy dowolny tekst a otrzymujemy listę osób z tego tekstu, które figurują w publicznych rejestrach.

Ważna jest umiejętność poruszania się w bazach genealogicznych (jest ich dużo, ale przykładowo: Geneteka, FamilySearch) oraz serwisach wspomagających poszukiwania genealogiczne (np. MyHeritage) – nawet jeżeli szukamy informacji o osobach żywych, których dane zazwyczaj są w takich bazach ukryte. Jeżeli bowiem dołączymy dane z mediów społecznościowych i posłużymy się dedukcją, to możliwe będzie ustalenie dodatkowych powiązań i uzyskanie nowych informacji.

Właśnie – media społecznościowe. To ogromna baza danych. Oprócz wyszukiwania “oficjalnego” warto korzystać z pewnych sztuczek. Aplikacje mobilne Facebooka czy Instagrama mogą pobierać dane kontaktowe z telefonu, który w przypadku systemu Android potrafi być sprzężony z kontem pocztowym, które też może się dalej z czymś łączyć. Takie połączenie różnych zbiorów danych i wysłanie ich do FB albo Instagrama skutkuje tym, że te serwisy ujawniają na różne sposoby profile osób i proponują nam jako znajomych. Stąd, wprowadzenie do kontaktów dowolnego numeru telefonu skutkuje tym, że już godzinę później możemy znaleźć danej osoby profil w mediach społecznościowych nawet jeżeli jest pod nietypowym pseudonimem albo nawet jego widoczność jest ograniczona.

Na koniec dodam, że warto mieć zestaw narzędzi do porządkowania uzyskanej wiedzy. Tutaj naturalnie sprawdzi się wiele typowych narzędzi do edycji tekstu, arkusze kalkulacyjne itp. Ale warto znaleźć narzędzia do graficznego porządkowania. Ja polecam edytor diagramów yEd. Poniżej przykładowy, bardzo rozbudowany i trochę nieporządny diagram, który stworzyłem analizując sprawę Krzysztofa Sadowskiego:

Diagram może nieporządny, ale yEd ma wbudowanych kilka złożonych algorytmów do automatycznego porządkowania, układania w struktury hierarchiczne, klastry itp. Tutaj przykład innego diagramu (dotyczył związków polskich i amerykańskich związanych ze światem mediów, polityki, bankowości) po automatycznym przeporządkowaniu (trochę zbyt gęsto upakowane, ale można to sobie dokonfigurować):

Jakich narzędzi najbardziej mi brak obecnie? Chyba przeszukiwania komentarzy YouTube i porządnej wyszukiwarki do komentarzy na Facebooku.

Sztuczna inteligencja generująca zakazane treści na przynętę

Pełnomocnik rządu Niemiec ds. wykorzystywania seksualnego dzieci wymyślił zdawałoby się całkiem błyskotliwy i nowoczesny sposób na łapanie pedofili: z użyciem technik komputerowych generujmy fałszywą pornografię dziecięcą i używajmy jako przynęty. Możemy już przecież generować ludzkie twarze czy odtwarzać w filmach cyfrowo postacie nieżyjących aktorów a w przeszłości, gdy czatowanie było modne, służby mundurowe różnych krajów odnosiły sukcesy w łapaniu pedofilów używając chat-botów podających się za dzieci. Co więc stoi na przeszkodzie teraz?

Jeżeli chodzi o “generowanie” to jest to domena sztucznych inteligencji. A jeśli mamy skłonić sztuczną inteligencję do generowania czegokolwiek, to musimy ją najpierw wyszkolić, bo S.I. się uczą na przykładach, które trzeba im dostarczyć. W związku z tym trzeba by najpierw zgromadzić gdzieś np. 100 tysięcy (albo może milion? dwa miliony?) zdjęć pornograficznych w bardzo wysokiej jakości. No i teraz pytanie: na ile byłoby to etyczne, aby używać istniejące, prawdziwe zdjęcia ofiar pedofilów do wyprodukowania takiej sztucznej inteligencji? Czy potrzebna byłaby zgoda tysięcy ofiar? A czy jest możliwe, aby jakoś inaczej takie treści pozyskać? Aktorzy, modele, może jakie inne techniki komputerowe? Na ile etyczne byłoby produkowanie takich treści nawet jeżeli będą udawane?

Inna sprawa, że gdyby udało się stworzyć taką “generującą” sztuczną inteligencję, to jednocześnie miałaby ona możliwość wykrywania podobnych zdjęć – czyli uzyskalibyśmy “wykrywacz pornografii”. Zapewne dopomogło by to znacząco dużym serwisom internetowym – szczególnie tym społecznościowym – bo na chwilę obecną muszą oni zatrudniać ludzi do obsługi zgłoszeń o tym, że ktoś wrzucił do Internetu zakazaną treść. Owi ludzie są częściowo wspierani przez komputerowe mechanizmy, ale z braku “uniwersalnego wykrywacza” muszą wciąż dokonywać ostatecznego przeglądu. Podobno bardzo wyniszcza to psychicznie. A ktoś to musi robić….

Kolejna sprawa: z obserwacji różnych nurtów politycznych i kulturowych wiemy, że nie każdy jest pedofilii przeciwny. Czasami pewne postulaty wystawia radykalna lewica, a czasami może też je wystawić prawica – np. wtedy, gdy akurat pedofilia jest w zgodzie z tysiącletnimi naukami religii czy kultury danego społeczeństwa. Można zadać frapujące pytanie: czy w drodze swoistego kompromisu cywilizacyjnego i globalizacji nie nadejdą czasy, gdy taka sztuczna inteligencja aktualnie stałaby się bytem komercyjnym, który produkowałby “legalną dziecięcą pornografię”. Może byłaby przepisywana na receptę dla zatwardziałych, niereformowalnych pedofilów? A co by było, gdyby jakieś państwo wręcz obłożyło ją akcyzą i jeszcze czerpało z tego zyski?

Dziecko bez numeru PESEL

Zaskakuje mnie czasami to jak biurokracja potrafi namącić w zdawałoby się nie takim trudnym temacie.

Nie ma numeru, nie ma człowieka

Pewnemu małżeństwu spodziewającemu się dziecka przydarzył się nagły poród w domu. Poród przebiegł dobrze, na świecie pojawiło się dziecko. Rodzice zadzwonili po pogotowie, aby ktoś przyjechał i potwierdził, że wszystko OK, ale ze strony pogotowia uznano, że na pewno jest OK i nie przyjadą, bo po co. Później rodzice poszli do szpitala, aby ktoś im wypisał kartę urodzenia dziecka i dowiedzieli się, że szpital nie może jej wypisać, bo ani lekarz ani położna nie byli obecni przy narodzinach. No i tak zaczął się problem. Bez dokumentu ze szpitala nie można nadać dziecku numeru PESEL a bez tego niewiele można zrobić czy to dla dziecka, czy to dla rodziców. Rodzice zaczęli pukać do wszystkich drzwi: od lekarza rodzinnego przez NFZ, Rzecznika Praw Dziecka aż po Ministerstwo Zdrowia. Po wielu staraniach i po analizie dokumentacji z przebiegu ciąży szpital w końcu wypisał dokument, ale… błędnie. W związku z tym Urząd Stanu Cywilnego odmówił wydania aktu urodzenia. Szpital odmówił wprowadzenia poprawek zasłaniając się przepisami postępowania administracyjnego. No i teraz się przepychają Szpital z USC o to kto ma co zrobić. Dziecko ma już 3 miesiące a formalnie się nie urodziło, nie ma imienia, nie ma nazwiska. Matka nie ma urlopu macierzyńskiego.

https://kobieta.onet.pl/wiadomosci/rodzice-nie-moga-zarejestrowac-narodzin-syna-w-usc-wszystko-przez-to-ze-przyszedl-na/08rbs5k

Okna życia

Może to zastanawiać jak w takim razie funkcjonują np. okna życia, w których dziecko może być zostawione przez rodziców z różnych powodoów niechętnych do jego wychowania. Wtedy dotychczasowa tożsamość dziecka zostaje pominięta, czyli jeżeli rodzic zostawił w oknie życia karteczkę z imieniem, to karteczka idzie do kosza a nowe imię i nazwisko wybiera sąd rodzinny, lekarze lub urzędnicy USC (nie jest to ściśle unormowane prawnie). Datę urodzenia oszacowują lekarze tak jak im sie wydaje. Na tej podstawie tworzony jest akt urodzenia i nadawany jest PESEL. Formalności mogą trwać kilka tygodni. Zanim PESEL zostanie nadany, dziecko nie jest objęte ubezpieczeniem zdrowotnym, ewentualna hospitalizacja jest na koszt szpitala a zabiegi nie będące związane z ratowaniem życia mogą wymagać zgody sądu.

Prezenterka telewizyjna wytwarzana przez komputer

W Chinach w telewizji zobaczyć można prezenterkę wytwarzaną przez sztuczną inteligencję. W linkowanym artykule jest wideo, można sobie ją zobaczyć. Zwracam uwagę, że podobnie jak w przypadku generowanych przez SI twarzy ludzkich, o których ostatnio na FB pisałem, tak i tutaj widać problemy z zębami, które nienaturalnie się wysuwają i chowają podczas mowy. Takie i inne rozmaite szczególiki zawsze będą gdzieś istnieć i dzięki nim w przyszłości powstaną sztuczne inteligencje rozróżniające prawdziwych ludzi od sztucznych.

A tak poza tym, to:

Ludzie z telewizji Xinhua pochwalili się, że od kilku miesięcy prezenterzy w sumie prowadzili już 3400 wydań wiadomości i spędzili przed widzami aż 10 tysięcy godzin.

Przypomina mi się zaskakujący zwrot fabularny w jednej ze starszych gier komputerowych, której akcja dzieje się w skomputeryzowanej przyszłości. Główny bohater próbuje rozwikłać zagadkę złowrogiej przestępczej konspiracji o globalnym zasięgu i w pewnym momencie trop zdaje się prowadzić go do kanadyjskiej prezenterki wiadomości. Nie jest to wówczas w ogóle jasne jaką rolę zwykła niegroźna prezenterka mogłaby pełnić wśród przestępczych bossów, terrorystów i innych takich. W pewnym momencie okazuje się jednak, że jest ona potężną sztuczną inteligencją, która została zaprojektowana aby monitorować i kształtować przepływ publicznej informacji i tym samym manipulować społeczeństwem a jej istnienie jest jednym z filarów rozwijającej się technologicznej władzy elit nad resztą populacji. Doskonale narzędzie propagandy. Z uśmiechem, bez mrugnięcia okiem, bez zająknięcia przeinaczy każdą prawdę tak jak zechcą tego mocodawcy.

Dla kompletności: coraz więcej zachodnich serwisów medialnych korzysta ze sztucznych inteligencji jako wsparcia przy pisaniu artykułów. “Bertie” wspomaga redakcję Forbesa, “Heliograf” redakcję Washington Post, “Cyborg” redakcję Bloomberga, “Lynx” redaktorów Agencji Reutera, “Radar” wspiera brytyjską The Press Association. Sztuczne inteligencje są używane także w Associated Press oraz The Guardian. Czym się zajmują? Na chwilę obecną pisanie newsów sportowych i lokalnych (czyli takich względnie nieszkodliwych, zazwyczaj krótkich i schematycznych), wyszukiwanie interesujących tematów dla ludzi-redaktorów, analiza statystyk, wykrywanie interesujących anomalii. Podobno pozwala to prawdziwym redaktorom skupić się na ważniejszych sprawach.

Sztuczna inteligencja generuje sztuczną ludzką twarz na życzenie

Technologiczne portale piszą o tym od trzech dni, bo to fajna sprawa: ktoś stworzył stronę internetową która po każdym odświeżeniu generuje za pomocą sztucznej inteligencji nową ludzką twarz (albo też udostępnia ze zbioru uprzednio wygenerowanych twarzy, bo coś za szybko to działa). Wiele twarzy jest naprawdę nieźle wygenerowanych, trzeba chwili przyglądania się, aby zauważyć defekty: nieprawidłowy rozstaw zębów, niewłasciwy kształt ucha, coś nie tak z oprawkami okularów. No i raz na jakiś czas trafia sie obraz z wyraźną wadą. Tym nie mniej fajnie jest sobie móc generować ludzie twarze i zadumać się nad zjawiskiem ich percepcji. Oraz zadumać nad tym co nas czeka w przyszłości: np. spadek zapotrzebowania na modelów i modelki. Ich postacie będą mogły być doskonale wygenerowane.

Zajrzyjcie i poodświeżajcie przeglądarkę (najlepiej na małym ekranie, bo na dużym magia szybko pryśnie):
https://thispersondoesnotexist.com/

A tutaj można znaleźć m.in. gotowe 100 000 (!) wygenerowanych twarzy w ramach oraz tekst licencji (jeden z wariantów Creative Commons, w skrócie: do zastosowań niekomercyjnych można z tym robić wszystko):
https://drive.google.com/…/1uka3a1noXHAydRPRbknqwKVGODvnmUBX

Jak ktoś ma trochę zdolności programistycznych, to kod źródłowy generatora twarzy jest tutaj:
https://github.com/NVlabs/stylegan

Sztuczna inteligencja została wyuczona tworzenia nowych twarzy po zapoznaniu się z 70 000 prawdziwymi twarzami wziętymi z serwisu Flickr i udostępnionymi nam na wolnych licencjach:
https://github.com/NVlabs/ffhq-dataset

Ciekawostki

Ta sama technologia użyta do generowania twarzy postaci z japońskich kreskówek. Podejmowane są też próby z dziełami sztuki.

To jest trochę creepy, ktoś podłączył sztuczną inteligencję do tygodniowego archiwum zdjęć z fotobudki.

Więcej ciekawostek (aktualizacja 26 lutego)

  • https://www.thiswaifudoesnotexist.net/
  • https://thisartdoesnotexist.glitch.me/
  • http://thesecatsdonotexist.com/

Niepełnosprawni mogliby być astronautami

Interesujący tekst o tym, że osoby niepełnosprawne mogą pod pewnymi względami lepiej nadawać się do roli astonautów niż osoby pełnosprawne. Niektórzy niepełnosprawni są często zmuszeni do polegania na zewnętrznych pomocniczych urządzeniach, do których muszą dostosować swoje ciało, swoją percepcję, przez co mają lepiej rozwiniętą koordynację ręka-oko. Taki niepełnosprawny byłby prawdopodobnie lepszym użytkownikiem kombinezonu astronauty niż osoba pełnosprawna. W stosunku do niepełnosprawnych świat zewnętrzny jest częściej “obcy” i muszą wypracować sobie zdolność adaptowania się do niego, improwizowania rozwiązań, znajdowania nieoczywistych sposobów poruszania sie i interakcji. To bardzo pożądane cechy dla kogoś, kto będąc w przestrzeni kosmicznej naprawdę znajdzie się w innym świecie o innych regułach ruchu i oddziaływania. Artykuł przywołuje też i inne ciekawe przykłady dając do myślenia, że “pełnosprawny” to zasadniczo człowiek przystosowany do świata na powierzchni planety a niekoniecznie do stanów nieważkości i ograniczeń stacji kosmicznej.

Generowanie twarzy przez sztuczną inteligencję

Wytwarzanie zdjęć ludzkich twarzy przez sztuczną inteligencję osiąga już naprawdę imponujący poziom. Poniższy film zawiera wyłącznie zdjęcia twarzy wygenerowanych przez komputer i ilustruje opracowane przez badaczy metody sterowania procesem wytwarzania. Magicznie to wygląda.

Jako ciekawostka polecam jeszcze filmik z 2017 roku – twarze są niedoskonałe, ale za to psychodeliczność jest 10/10. Dało mi to do myślenia na temat tego jak postrzegamy jako ludzie:

Mogę to oglądać i oglądać i się zastanawiać.