Strona główna » Ciekawostki

Kategoria: Ciekawostki

Odmładzająca transfuzja

Ostatnie lata w obszarze walki ze starzeniem upływały pod znakiem badania tego jak powstrzymywać starzenie na poziomie komórkowym a tymczasem są jeszcze i inne ciekawe spojrzenia na ten temat. Jedno z nich to rozwinięcie hipotezy swoistego wewnętrznego zegara, który odlicza czas pozostały do śmierci. Gdyby istniał taki zegar, to gdzie byłby zlokalizowany? Pierwotnie uważano, że w mózgu. Z czasem jednak z tej idei wyłoniła się inna: że ten zegar jest rozproszony po całym ciele – że są to tysiące małych zegarków. Zegarki te miałyby się wzajemnie komunikować – “synchronizować” – aby żaden nie zapomniał, że trzeba się starzeć. A starzenie się i ostatecznie śmierć to, można teoretyzować, ważna sprawa, bo po spłodzeniu potomstwa trzeba mu zrobić miejsce na świecie. Gatunek potrzebuje się adaptować, adaptacja wymaga ewolucji, ewolucja wymaga zmiany pokoleń, a zmiana pokoleń w warunkach ograniczonych zasobów może czasami wymagać, aby starszy “ustąpił miejsca młodszemu”. Śmierć jednostki w pewnym kontekście może być korzystna dla gatunku. Taka teza. Według niej zegarki są więc nastawione, aby nas uśmiercić dla dobra gatunku. Gdybyśmy chcieli więc te zegarki oszukać, co byłoby egoistycznym aktem buntu przeciwko własnemu gatunkowi, to musielibyśmy złamać ich kod komunikacyjny. Jak one się komunikują? Nie znaleziono nigdy żadnego kanału komunikacyjnego i jakiejś jasnej “wiadomości”. W końcu ktoś zaproponował, że może to nie jest jedna wiadomość a wiele bardzo różnych wiadomości. Że każda para małych zegarków używa innego kodu. A skoro tak, to jest tylko jedna droga, która prowadzi przez całe ciało i wędrować nią mogą najróżniejsze substancje, to: krwioobieg. Pytanie: czy transfuzja młodej krwi do starego organizmu oszukała by zegarki? Dokonywano takich transfuzji podobno z dobrymi rezultatami – tzn. rzekomo organizm miał uzyskiwać efekty odmładzające. Niektórzy bogaci ludzie zaczęli nawet skupować młodą krew albo zlecać zabiegi transfuzji od młodszych od siebie osób. Zaskakujący “wampiryzm”.

Publikacja naukowa, którą poniżej polecam jest o ciekawym odkryciu w tym obszarze badań i teoretyzowania. Zamiast młodej krwi podano sól fizjologiczną z albuminami. Czyli zamiast próbować przerzucić “wiadomości” z młodszych zegarków, po prostu próbowano wyczyścić kanał komunikacyjny, zakłócić synchronizację zegarków. Co ciekawe… dało to pozytywne efekty. Zdaje się więc, że problemem nie jest pozyskiwanie młodej krwi, aby zastępować starą, ale zwyczajnie zmiana starej krwi.

Jest to kolejny powód, aby opracować w końcu pewnego dnia sztuczną krew. Krew odporną na zakażenia, łatwą w produkcji a przy tym być może odmładzającą. (Pewnie bogaci każą sobie robić taką błękitną.)

https://www.aging-us.com/article/103418/text

Przezroczyste ludzkie komórki

Naukowcy wzorując się na głowonogach (np. ośmiornice), z których niektóre mogą kontrolować przezroczystość swojego ciała i stawać się niemalże niewidzialne, uzyskali żywe przezroczyste komórki ludzkie, których poziom przezroczystości może być regulowany.

Nigdy nie przyszło mi to do głowy, ale może w przyszłości będziemy mogli uczynić swoją skórę przezroczystą? Ludzie lubią różne ubiory, tatuaże, body painting, więc może pewnego dnia…

To, co mi nie przyszło do głowy, przyszło znanemu pisarzowi, Herbertowi Wellsowi (ten od “Wojny Światów”), który w 1897 roku napisał książkę “Niewidzialny człowiek”. Jej bohater w wyniku badań naukowych właśnie znajduje sposób na zmianę właściwości optycznych ludzkiego ciała, co pozwala mu na stanie się niewidzialnym. To oczywiście daleko idąca fikcja – raczej nie ma możliwości abyśmy stali się cali niewidzialni. Co więcej, nie miałoby to sensu z wielu przyczyn. Przykładowo, nie moglibyśmy widzieć, bo działanie ludzkiego oka opiera się o sterowanie przepływem promieni a nie ich przepuszczanie. A gdyby całe ciało poza gałkami ocznymi było niewidzialne? Też źle, bo światło bombardowało by oczy z każdej strony. Wypadałoby więc zostawić przynajmniej kawałek czaszki nieprzezroczysty.

Na koniec fragment publikacji naukowej:

“(…) nasza praca wprowadza koncepcję bezpośredniej inżynierii właściwości optycznych, tj. współczynnika załamania światła i zasięgu rozpraszania światła, dla żywych komórek ludzkich poprzez włączenie struktur opartych na refleksynie, a tym samym stanowi podstawę do rozwoju komórek ssaków i organoidów o inne zaawansowane funkcje optyczne inspirowane głowonogami, takie jak dynamiczne opalizowanie reagujące na bodźce lub mechanicznie konfigurowalne zabarwienie. (…) nasze odkrycia mogą doprowadzić do opracowania unikalnych narzędzi biofotonicznych do zastosowań w inżynierii materiałowej i bioinżynierii, a także mogą ułatwić lepsze zrozumienie szerokiej gamy systemów biologicznych.”

https://www.nature.com/articles/s41467-020-16151-6

Mysie 96-procentowe chimery

Naukowcy pobili kolejny niecodzienny rekord. Udało się stworzyć myszy, których 4% komórek ciała to komórki… ludzkie. Taki ludzko-zwierzęcy organizm nazywany jest chimerą.

Po co komu tworzyć chimery? Głównie po to, aby móc pewnego dnia w ciałach zwierząt hodować ludzkie organy do transplantacji.

Nie jest to jedyny sposób swoistego łączenia gatunków. W 2014 roku wszczepiono myszom do mózgu łódzkie komórki mózgowe. Te łódzkie były bardziej agresywne i po pewnym czasie wyparły mysie. Myszy uczyły się szybciej i miały lepszą pamięć.

Kto wie czy za 100 lat doczekamy się stworzenia pół-ludzi pół-zwierząt tak jak to opisywały dawne pogańskie mitologie.

https://www.popularmechanics.com/science/animals/a32493314/most-human-mouse-chimera/

Niejasne początki pandemii

List Donalda Trumpa do dyrektora WHO to ciekawa lektura objaśniająca w punktach m.in. kwestię początkowego zamieszania w sprawie pandemii, gdy jedni donosili o katastrofie a drudzy donosili, że nic niezwykłego się nie dzieje.

A tak poza tym to Trump grozi, że USA wystąpi z WHO jeżeli w ciągu 30 dni organizacja się nie ogarnie. Historia pokazuje, że Trump spełnia swoje groźby, więc niewykluczone, że tak będzie.\

Odkrycia w “czasie wojny”

Kolejne kraje podejmują się leczenia Covid-19 z użyciem hydroksychlorochiny z azytromycyną według “protokołu Raoulta”, francuskiego wybitnego ale też i kontrowersyjnego mikrobiologa: Włochy, Wielka Brytani a, Indie, Węgry. Wcześniej USA i kilka egzotycznych krajów jak Tunezja, Maroko. Niektóre kraje wprowadziły już zakaz wywozu.

Leczenie tymi substancjami nie ma poparcia nauki, bo nie przeprowadzono rygorystycznych testów, ale jego odkrywca podkreśla, że organizowanie teraz grup kontrolnych oraz pełnej procedury naukowej jest nieetyczne i nie ma też na to czasu – ludzie umierają każdego dnia, nie możemy badań ciągnąć miesiącami. Wskazane przez niego substancje są tanie i łatwodostępne, w niektórych krajach do nabycia bez recepty (aczkolwiek nie są bezpieczne, mogą mieć groźne efekty uboczne).

Leczenie wymienionymi substancjami ma rzekomo w 6 dni leczyć 80% pacjentów.

Temat się ciągle od końca lutego. Nie wiadomo w końcu jak to z tym jest, być może niebawem się tego dowiemy (może wreszcie we Włoszech spadnie śmiertelność), ale cała sprawa budzi liczne pytania o to jak powinniśmy postępować z odkryciami w “czasie wojny”, gdy nie można czekać, gdy nie można żonglować pacjentami i jednych skazywać na śmierć w grupie kontrolnej a drugim dawać potencjalnie cudowny lek, a z drugiej strony nie można na ślepo angażować szybko kurczących się zasobów na przypadkowe, niesprawdzone rygorystycznie terapie.

Kilka państw postanowiło zaufać francuskiemu profesorowi na słowo (ostatecznie to uznany mikrobiolog zajmujący się chorobami zakaźnymi). Oby się powiodło.

Ostrzeżenie z 2007 roku: powrót SARS będzie w Chinach dzięki nietoperzom

Taka ciekawostka odnośnie koronawirusa.

W 2007 roku grupa chińskich badaczy zajmująca sie koronawirusem SARS-Cov opublikowała pracę badawczą. Na jej samym końcu znajduje się akapit “Czy powinniśmy się przygotować na powrót SARS” a w nim:

“Koronawirusy są dobrze znane z rekombinacji genetycznej, co może prowadzić do nowych genotypów i wybuchów epidemii. Obecność dużego rezerwuaru wirusów podobnych do SARS-CoV u nietoperzy podkowcowatych, wraz ze kulturą jedzenia egzotycznych ssaków w południowych Chinach, jest bombą zegarową. Nie należy ignorować możliwości ponownego pojawienia się SARS i innych nowych wirusów pochodzących od zwierząt lub laboratoriów, a zatem konieczność przygotowania się nie powinna zostać zignorowana.”

Jak widać, dla badaczy 13 lat temu było to tak: oto jest BOMBA ZEGAROWA. Wybuchnie pewnego dnia. Jej prawdopodobna lokalizacja: Chiny.

Chińczycy powinni przestać karmić się dziwnymi posiłkami.

Źródło: https://cmr.asm.org/content/cmr/20/4/660.full-text.pdf
(DOI: 10.1128/CMR.00023-07)

Nietoperz z FaceAppa

Bawiliśmy się z córką aplikacją FaceApp i przy jej zdjęciu z jednym z pluszaków z Biedronki aplikacja nie wiadomo czemu uznała, że osobą na zdjęciu jest ten pluszak a nie moja córka. Co ciekawe, nie udało nam się tego efektu uzyskać używając zdjęć z samymi pluszakami.

Myślę, że działanie FaceApp jest oparte o kilka różnych algorytmów, które czasami są niezgodne ze sobą: najpierw jest algorytm oceniający czy na zdjęciu jest ludzka twarz i jeżeli jest to uruchamiany jest inny algorytm, który ma ja wydobyć że zdjęcia. No i teraz na zdjęciu dziecka z pluszakiem każdy z tych algorytmów może wybrać inną postać – a tylko ten pierwszy algorytm naprawdę dobrze wykrywa ludzkie twarze. Samego pluszaka nie można użyć, bo sam pluszak nie przejdzie przez pierwszy algorytm.

Omijanie blokady instalacji klientów usług gamingowych przy niskich uprawnieniach

Niby to banalne a admini potrafią być zaskoczeni, gdy odkrywają, że użytkownicy w ich sieciach korporacyjnych grają w gry pomimo rozmaitych blokad. Sprawa jest prosta. Blokady najczęściej są założone na proces instalacji, jednak często oprogramowanie można zainstalować ręcznie, pomijając ten proces, lub nieznacznie modyfikując jego przebieg. Mi się udało uruchomić:

  • Battle.net,
  • GeForce Now,
  • Steam,
  • Uplay.

Na usługi GOG oraz Origin nie znalazłem sposobu. Launcherów Rockstar i innych niszowych nie sprawdzałem.

Battle.net

Na pierwszy rzut oka instalator nie pozwala na uruchomienie bez praw administratora. W okienku pytania o podniesienie uprawnień można jednak odczytać linię poleceń, którą sam siebie ponownie wywołuje, gdy użytkownik tego nie widzi. Można ją zmodyfikować poprzez zmianę jednego z parametrów z setup na launcher, czyli coś takiego:

Battle.net-Setup.exe –cmdver=2 –mode=launcher –locale=plPL

(Powyższe polecenie można wykonać z linii poleceń albo tworząc plik BAT, albo odpowiednio tworząc i modyfikując skrót do instalatora.)

Teraz okienko pytania o uprawnienia nie pojawi się. Zamiast tego pojawi się pytanie w jakim folderze zainstalować klienta Battle.net. 🙂 Należy wskazać jakiś folder spoza tych objętych ochroną uprawnień.

W trakcie instalacji będzie wiele monitów o podniesienie uprawnień w trakcie instalacji. Wszystkie należy zignorować. Ostatecznie pojawi się okienko logowania. Po zalogowaniu należy wejść w Ustawienia i wskazać domyślny folder instalacji.

GeForceNOW

W przypadku usługi GeForceNow wystarczy za pomocą 7zip rozpakować plik GeForceNOW-release.exe a wśród rozpakowanych folderów znaleźć plik GeForceNOW.exe i po prostu uruchomić.

Steam

Podobnie usługa Steam. Plik SteamSetup.exe należy rozpakować programem 7zip a później uruchomić Steam.exe. Pobrane zostaną rozmaite dodatkowe pliki a plik Steam.exe zostanie podmieniony na nowy. Jego uruchomienie początkowo zawiesi proces i trzeba będzie zamknąć Steam z poziomu Menedżera Zadań. Przy kolejnym uruchomieniu pojawi się okno kolejnej aktualizacji oraz okienko z błędem z tytułu braku uprawnień.

Należy kliknąć Anuluj i… nie przejmować się. Po chwili pojawi się zwyczajne okno logowania do Steam i będzie można się zalogować do usługi.

Uplay

Należy rozpakować 7zipem plik UplayInstaller.exe, uruchomić Uplay.exe i pojawi się okienko wymagające podania loginu i hasła administratora. Podobnie jak w przypadku Steam należy kliknąć Anuluj i pojawi się zwyczajowe okienko logowania, można się zalogować.

GOG Galaxy 2.0

Aplikacja nie pozwala się uruchomić bez posiadania uprawnień instalacyjnych, chociaż sam proces instalacyjny można w jej przypadku w znacznym stopniu pominąć.

Może ktoś znajdzie sposób na uruchomienie. Podaję jak ominąć instalację.

Należy uruchomić GOG_Galaxy_2.0.exe i pozwolić, aby pobrane zostały pliki instalacyjne. Pliki zostaną pobrane do folderu AppData\Local\Temp\GalaxyInstaller (w głównym folderze użytkownika). Znajdzie się tam w szczególności plik GalaxySetup.exe, który trzeba ręcznie skopiować w bezpieczne miejsce, bo po pobraniu tych plików pojawi się monit o login i hasło administratora, po którego anulowaniu plik zostanie usunięty.

Mając kopie GalaxySetup.exe stosujemy na nim narzędzie innoextract. W folderze “app” pojawi nam się teraz plik GalaxyClient.exe.

Origin

Aplikacja daje się zainstalować i uruchomić, ale nie pozwala na zapisywanie pobieranych danych bez uprawnień administracyjnych.

Może ktoś kiedyś znajdzie na to sposób? Co do uruchomienia: należy pobrać instalator, rozpakować OriginThinSetup.exe programem 7zip i uruchomić OriginThinSetupInternal.exe, wyklikać najmniej wymagającą instalację i w trakcje jej trwania odnaleźć folder z plikami tymczasowymi.

Origin zakłada takie foldery w dwóch miejscach: w AppData i w ProgramData. Pierwszy z nich zawiera dziennik instalacji:

USER_FOLDER\AppData\Local\Origin\ThinSetup\ThinSetup_Log.txt

W dzienniku znajdziemy wskazanie na kolejny folder z pobranymi plikami, w moim przypadku:

C:\ProgramData\Origin\SelfUpdate\Staged\Origin.exe

Przerywamy aktualną instalację gdy zostaniemy zapytani o uprawnienia i wędrujemy do wskazanego pliku w folderach tymczasowych. Uruchamiamy plik Origin.exe. Monity o podniesienie uprawnień będą nas zalewać co chwila, wszystkie ignorujemy, klikamy Anuluj. Pojawi się okno logowania, można się zalogować bez przeszkód. Zapewne pierwsza czynność, którą powinniśmy zrobić, to zmienić w ustawieniach klienta domyślne foldery na takie spoza chronionych.

Google nie zawsze wyszukuje w całej treści strony

Algorytmy Google są nieodgadnione i zmienne, należy sobie z tego dobrze zadawać sprawę. Pewne mechanizmy nimi zarządzające są jednak dosyć proste i warto obserwować jak ta wyszukiwarka działa, aby lepiej z niej korzystać. Do tego tekstu zainspirowała mnie taka ciekawostka: za pomocą wyszukiwarki znalazłem pewien artykuł. Pod koniec jego treści znajdowało się pewne szczególnie zdanie, wobec którego chciałem sprawdzić, czy było gdzieś cytowane. Gdy wpisałem je w wyszukiwarkę… otrzymałem zero wyników. Zero – czyli Google nie wskazało mi nawet oryginalnej strony, którą przecież wcześniej samo pomogło mi znaleźć!

Chwila eksperymentowania potwierdziła moje podejrzenia – Google pozwala wyszukać tekst, ale tylko z pierwszych akapitów tekstu. Dlaczego tak się dzieje? Moje hipotezy są takie:

  • W sposób sobie znany Google może dokonywać pewnych “oszczędności” w bazach danych;
  • Pewne strony WWW mogły zostać zindeksowane tylko raz i podczas indeksacji coś poszło nie tak albo może wtedy ich treść rzeczywiście była inna, niekompletna, a Google nie zdecydowało się nigdy indeksacji ponowić;

Problem takiego wyszukiwania nie dotyczy jednak tylko Google. Potrzebowałem przeszukać stare wpisy na forum serwisu O2 i chciałem do tego użyć tamtejszej wyszukiwarki. Okazało się, że niemożliwe było odnalezienie wpisów, które cały czas istniały, bo chwilę później odnalazłem je swoim sposobem.

Pewne treści wymykają się więc wyszukiwarką i powoli wpadają w ocean głębokiej sieci.