Strona główna » Ciekawostki

Kategoria: Ciekawostki

Sprawdzenie zgodności z HDCP 2.2 w Windows 10

Diagnozowanie

Metoda #1 – Microsoft Edge plus Netflix / Amazon / etc.

Wbrew pozorom sprawdzenie czy komputer z Windowsem jest w stanie przetwarzać sygnał multimedialny chroniony przez HDCP 2.2 nie jest zadaniem łatwym. Nie ma żadnego wbudowanego programu diagnostycznego wbudowanego w system operacyjny a producenci kart graficznych nie zawsze ułatwiają to ze swojej strony – np. AMD wycofało ze swojego oprogramowania wszystkie opcje dotyczące HDCP nawet wbrew życzeniom użytkowników, którzy chcieli zachować przynajmniej możliwość wyłączenia obsługi tej ochrony treści (bo konfliktowała z niektórymi urządzeniami).

Można oczywiście próbować metodą prób i błędów dedukować jakie HDCP aktualnie jest dostępne poprzez sprawdzanie np. jakie rozdzielczości są dostępne w usłudze streamingowej (np. Netfliks), ale wymaga to licznych niewygód:

  • wykupienia najdroższego płatnego planu premium,
  • testowania wyświetlania różnych treści z użyciem niejawnych narzędzi diagnostycznych – w przypadku Netfliksa konieczne jest włączenie treści, która powinna być dostępna w 4K, w przeglądarce Edge lub natywnej aplikacji z Microsoft Store (inne przeglądarki takie jak Chrome, Firefox, Safari nie są obsługiwane) i posłużenie się skrótem klawiaturowym CTRL+ALT+SHIFT+D, aby wyświetlić parametry streamingu.

No i teraz według powyższej metody jeżeli narzędzie diagnostyczne wyświetla rozdzielczość 1280×720 to nie ma w ogóle HDCP lub jest ono w wersji niższej niż 1.4. Jeżeli rozdzielczość to 1920×1080 to HDCP jest w wersji 1.4. Jeżeli rozdzielczość jest wyższa, to HDCP 2.2.

No OK, ale co jeżeli wiemy, że powinniśmy mieć HDCP 2.2 a nie mamy? Problem w tym, że aby HDCP zadziałało, wszystkie komponenty włączone w proces wyświetlania powinny być zgodne z tym standardem: karta graficzna, kabel HDMI, wszystkie podpięte monitory. Istnieje możliwość, że blokada może być na poziomie płyty głównej i procesora, aczkolwiek tylko w starszym sprzęcie tego typu. Wymóg zgodności na każdym etapie sprawia, że dla wielu użytkowników komputerów PC uruchomienie transmisji z HDCP 2.2 jest niemalże niemożliwe bez podjęcia wyjątkowych wysiłków.

Metoda #2 – Diagnostyka zgodności dla UHD Blu-Ray

Istnieje inny sposób niż „sondowanie Netfliksem”, który jest mniej kłopotliwy i ma kilka dodatkowych zalet. Można użyć cyfrowego „doradcy” stworzonego przez firmę CyberLink, który ma sprawdzać, czy zestaw komputerowy jest odpowiedni do obsługi ich czytnika UltraHD Blu-Ray – do pobrania tutaj.

Przykładowe okno programu prezentuję poniżej:

Nie wszystkie z badanych przez program opcji są istotne dla diagnozy czy mamy poprawną łączność HDCP 2.2. Interesuje nas tak naprawdę tylko pozycja „HDCP 2.2 (GPU/Display)”, która bada zgodność karty graficznej oraz wszystkich podpiętych do niej monitorów. Przy okazji możemy też sprawdzić obsługę HDR. Istotna może być obsługa kodeków HEVC, AVC.

Jak pogodzić HDCP 1.4 i 2.2

Urządzenia o różnych wersjach HDCP powinny działać na poziomie najniższej z wersji, ale możliwe jest obejście tego problemu i uruchomienie urządzenia zgodnego z HDCP 1.4 jako zgodnego z HDCP 2.2. Koniecznie jest użycie do tego specjalnego sprzętowego konwertera. Miałem okazję testować konwenter dwukierunkowy Digitus DA-70471. Nowy kosztuje obecnie około 150 zł ale używany można kupić już za 20 zł (i ja tak kupiłem na Allegro).

Konwerter działa w ten sposób, że podłącza się do niego dwa przewody HDMI: jeden jako źródło sygnału („IN”) a drugi jako przewód do urządzenia odbiorczego („OUT”). Urządzenie wykrywa jakie wersje HDCP używane są przez urządzenia na wejściu i wyjściu i automatycznie wybiera rodzaj konwersji:

  • HDCP 1.4 konwertowane do HDCP 2.2
  • HDCP 2.2. konwertowane do HDCP 1.4
  • brak konwersji gdy obie wersje HDCP są identyczne

W moim teście urządzenie zadziałało: CyberLink Advisor dał się oszukać, że monitor obsługujący HDCP 1.4 jest w rzeczywistości urządzeniem zgodnym z HDCP 2.2. Natomiast już Netflix oszukać się nie dał, ponieważ wśród wymogów tej usługi jest nie tylko formalna zgodność ze standardem ale też 60 Hz odświeżania obrazu a monitory oparte o łączność HDMI z użyciem HDCP 1.4 mogą ograniczać ją do 30 Hz i ten konwerter niestety tego nie zmienia.

Ucieczka w DisplayPort 1.2

Prawdopodobnym rozwiązaniem będzie zapewne użycie innego konwertera, aby przełożyć wyjście HDMI do wejścia DisplayPort 1.2 do monitora, które będzie w stanie obsłużyć sygnał 4K 60Hz. Nie próbowałem jednakże takich sztuczek, bo trudno było mi dostać taki konwerter w Polsce w rozsądnej cenie. Na polskim rynku większość tanich konwerterów HDMI do DisplayPort to stare produkty obsługujące wewnętrznie konwersje z HDMI 1.4, które nie potrafią przekroczyć bariery 4K 30Hz. Na rynku zagranicznym powoli się to zmienia. Najtańszy produkt konwertujący z HDMI 2.0 (a więc także i HDCP 2.2) na jaki trafiłem to Benfei HDMI to DisplayPort Adapter kosztujący w amerykańskim Amazonie 26 dolarów plus przesyłka do Polski.

W Polsce na Allegro udało mi się taki kupić powystawowy za 60 zł (ale jeszcze go nie testowałem) i odniosłem wrażenie, że to jakiś zupełny wyjątek od reguły, igła w stogu siana, którą znalazłem tylko dlatego, że wiedziałem dokładnie jakiej marki szukam i jak to wygląda na zdjęciu, bo w opis aukcji był niewystarczający, aby ktoś mógł odnaleźć ten adapter ot tak sobie.

Generalnie produkty tego typu są drogie. Zaraz po wspomnianym Benfei najtańsze konwertery za granicą kosztują 170 dolarów marki Gofanco oraz 200 dolarów marki SIIG. A później jest już tylko gorzej – ceny potrafią skoczyć do 400 dolarów. W Polsce niestety nowe adaptery widziałem w cenach ~1300 zł, co jest absurdalne, bo za tę cenę można kupić sprawny, używany monitor 4K z pełną obsługą HDCP 2.2, HDR i innymi bajerami.

Polecam więc polować na Benfei, sam niebawem przetestuję mój egzemplarz.

Kulistość Ziemi a życie w symulacji

Judyta zrobiła ankietę o kulistości Ziemi i przypomniała mi się hipoteza, która nie jest oryginalnie moja, ale wyczytałem ją książce o tzw. symulacji przodków i mnie zainspirowała jako takie ćwiczenie intelektualne.

Otóż jesteśmy w grze komputerowej i tak jak w każdej współczesnej grze Ziemia jest taka jaka jest potrzebna aktualnego widoku gracza. Przykładowo: niech to będzie gra taka, że kierujesz światową grupą antyterrorystyczną, która ze swojej bazy wojskowej w USA lata superszybkim samolotem do różnych państw świata aby zwalczać akty terroru. Gdy planujesz do którego miejsca planety wysłać swoich agentów, Ziemia jawi się jako kula a na niej widzisz różne znaczniki, miasta itp. Dosłownie markery na globie, Google Earth. Gdy już wyślesz żołnierzy na miejsce, wówczas akcja przenosi się do „płaskiej” Ziemi, bo nie ma potrzeby symulowania kulistości (i marnowania zasobów symulatora). Może będzie to widok z góry (jak w grach typu RTS) albo widok z perspektywy pierwszej osoby (gry typu FPS). Toczysz w tym widoku np. akcję odbicia zakładników. Zaś w pewnych momentach Ziemia nie będzie ani płaska, ani kulista – np. gdy będzie mieć miejsce moment fabularny, w którym wizytujesz Biały Dom, bo wezwał Cię prezydent. Wszystko dzieje się wówczas w czterech ścianach Gabinetu Owalnego. Nie ma potrzeby symulować Ziemi dalej niż to, co widać zza okna.

Wszystko to wyżej opisane brzmi szalenie, ale niektóre badania zjawisk kosmicznych przynoszą dziwne wyniki, które łatwiej wyjaśnić powyższym podejściem niż innym. Np. obserwując pochodzenie niektórych cząstek kosmicznych naukowcy zauważyli, że te pojawiają się jakby znikąd, przelatują przez widoczny dla nas świat, i znikają jakby uderzyły w niewidzialną ścianę. Wydaje się to być analogiczne do symulacji ptaków w grach komputerowych. Silnik gry sprawia, że pojawiają się one najpierw losowo w dalekiej oddali, w powietrzu. Przelatują nad głowami graczami i po oddaleniu się na odpowiednią odległość znikają w przypadkowym momencie. Takich przykładów zjawisk sugerujących, że rzeczywistość objawia optymalizacje oraz tzw. „glicze” (zakłócenia), jest sporo, ludzie to starają się opisać i katalogować. Ja zapamiętałem ten przykład z ptakami i cząstkami.

Jeżeli uwierzymy, że nasze doświadczenie egzystencji na Ziemi jest tylko symulowaną egzystencją, to okaże się, że poglądy okrągłoziemców i płaskoziemców nie są niezgodne a ich współistnienie jest pośrednim dowodem symulacji. Po prostu ci pierwsi w tej grze częściej mają do czynienia z widokami wymagającymi okrągłej ziemi i symulator dostarcza im takiego świata. Ci drudzy mają odwrotnie, grają częściej w widokach płaskich, więc dla nich symulator nie traci zasobów na symulację kulistości i robi takie optymalizacje, że np. mogą oni dostrzegać odległe miejsca, które powinny być niewidzialne za krzywizną ziemi.

Interesujące jest to, że jeżeli założymy, iż symulator oszczędza zasoby dlatego, bo one nie są nieskończone, wówczas też można się zastanowić czy symulacja nie jest tak skonstruowana, aby uniemożliwić doświadczania kulistości dla zbyt dużej liczby osób. Gdyby tak było, wówczas:1) przyrost liczby ludności na świecie (zakładając, że to przyrost prawdziwych „graczy” a nie symulowanych sztucznych postaci, tzw. NPC) musiałby powodować wzrost występowania zjawisk „płaskości” czemu towarzyszyłby wzrost populacji płaskoziemców;2) można spróbować złośliwie „zawiesić symulację” prowadząc maksymalnie dużą ilość ludzi w kierunku sytuacji, w których kulistość powinna być symulowana maksymalnie dokładnie.

No i teraz:

Ad 1) Podobno wzrost populacji płaskoziemców ma miejsce. Może dlatego, że Internet umożliwił im łatwiejszą propagację poglądów, a może jest to wynik tego, że żyjemy w symulacji. Symulator może po cichu wspierać propagację takich poglądów w warunkach zagrożenia obciążeniem.

Ad 2) Może uszkodzenia rakiet i innych pojazdów kosmicznych, które opóźniają działania w kosmosie i podbój planet, nie są przypadkowe? Postęp technologiczny jest korzystny dla symulacji, gdy zamyka ludzi w pomieszczeniach (wtedy symulacja Ziemi ma najmniejsze wymagania) a niekorzystny, gdy ludzie zaczynają działać w powietrzu i kosmosie.

Bardzo ciekawe intelektualne rozważania można z tego wyprowadzić. I przede wszystkim można w tym znaleźć jakąś nową perspektywę spojrzenia na osoby o „szalonych” poglądach. Czy to szalonych w jedną czy drugą stronę.

Gdy wtyczki się aktualizują ale WordPress już nie

Zagadkowy taki przypadek mi się trafił ostatnio: serwis oparty o WP z jednej strony pozwalał bez przeszkód aktualizować wtyczki, ale niemożliwe było zaktualizowanie samego WordPressa. Nieustannie pojawiał się monit o podanie danych do FTP, aby móc wgrać pliki. Rozwiązałem tę sprawę, przyczyną było niewłaściwe działanie mechanizmu zabezpieczającego nazywającego się SELinux. Poniżej opisuję jak do tego doszedłem, aby innym dopomóc diagnozować podobne problemy.

Po pierwsze, jeżeli pojawia się monit o dostęp FTP, to znaczy to, że WP ma problem z zapisem i próbuje zaproponować jedną z kilku możliwości jego dokonania. Dopóki ta nie jest określona, to nic mądrzejszego się nie dowiemy. Stąd warto w wp-config.php dopisać taką linijkę:

define('FS_METHOD', 'direct' );

Co to daje? Narzuca metodę zapisu: bezpośrednio do plików. Teraz w widoku „Stan witryny” (w menu Narzędzia) pojawi się w podpowiedziach problemów lista plików, do których dostępu brakuje. Te pliki trzeba będzie sprawdzić. Należy się upewnić, że:

  • Należą do właściwego użytkownika systemowego lub właściwej grupy – te zapewne będzie można wyczytać z konfiguracji serwera WWW (np. /etc/httpd/conf/httpd.conf) lub konfiguracji PHP-FPM (np. /etc/php-fpm.d/www.conf);
  • Mają nadane odpowiednie uprawnienia do zapisu;
  • Sprawdzić kontekst SELinux (ls –context) czy nie jest ustawiony na tylko-do-odczytu.

W moim przypadku problemem było to ostatnie. Aby to naprawić, musiałem użyć polecenia chcon no narzucenia nowego kontekstu, bo odzyskanie za pomocą restorecon nic nie pomagało.

Kategorie rozpoznania (wywiadu)

Słowniczek różnego rodzaju uznanych oraz zupełnie nowych terminów określających kategorie działań rozpoznawczych, wywiadowczych:

  • ACINT – patrz: MASINT;
  • CBNINT – patrz: MASINT;
  • COMINT – patrz: SIGINT;
  • CYBINT – cyber intelligence; rozpoznanie oparte o informacje zebrane z cyberprzestrzeni;
  • DEWINT – patrz: MASINT;
  • DNINT – digital network intelligence, patrz: CYBINT;
  • EMPINT – patrz: MASINT;
  • ELECTRO-OPTINT – patrz: MASINT;
  • ELNIT – patrz: SIGINT;
  • FININT – financial intelligence, rozpoznanie finansowe;
  • GEOINT – geospatial intelligence, rozpoznawanie satelitarne;
  • HUMINT – „human intelligence”, rozpoznanie osobowe – oparte o informacje uzyskane od ludzi (zwiadowców, informatorów, szpiegów, osób przesłuchanych);
  • IMINT – imagery intelligence, rozpoznanie obrazowe na podstawie zdjęć (PHOTINT – photo intelligence), filmów, sygnałów z urządzeń elektrooptycznych pracujących w różnych pasmach elektromagnetycznych;
  • IRINT – patrz: MASINT;
  • LASINT – patrz: MASINT;
  • MARKINT – market intelligence, rozpoznanie rynkowe;
  • MASINT – measurement and signature intelligence, rozpoznanie pomiarowo-badawcze oparte o analizę danych i informacji z czujników pomiarowych; dzieli się na:
    • ACINT – acoustic intelligence, akustyczne (dźwiękowe),
    • RADINT – radar intelligence, radiolokacyjne,
    • RINT – unintentional radiatino intelligence, radiacyjne niezamierzone
    • IRINT – infrared intelligence, rozpoznanie oparte o analizę danych z czujników podczerwieni,
    • CBNINT – chemical and biological intelligence, chemiczne i biologiczne,
    • DEWINT – directed energy weapons intelligence, broni wiązkowej (energii kierowanej)
    • NUCINT – nuclear intelligence, nuklearne,
    • EMPINT – elentromagnetic pulse intelligence, impulsu elektromagentycznego,
    • ELEKTRO-OPTINT, electro-optical intelligence, elektro-optyczne,
    • LASINT, laser intelligence, laserowe.
  • NUCINT – patrz: MASINT;
  • OSINT – open source intelligence, tzw. biały wywiad, rozpoznanie w oparciu o dane z otwartych źródeł (ogólnodostępne rejestry, ewidencje, publicznie dostępna dokumentacja, media, Internet itp.);
  • PHOTINT – patrz: IMINT;
  • RADINT- patrz: MASINT;
  • RINT – patrz: MASINT;
  • RUMINT – „rumour intelligence”, rozpoznanie oparte o mało wiarygodne lub wręcz niewiarygodne źródła; rozpoznanie oparte bardziej o plotki niż fakty;
  • SIGINT – signal intelligence, rozpoznanie radioelektroniczne, elektromagnetyczne, które dzieli się na:
    • COMINT – communication intelligence, rozpoznanie radiowe;
    • ELINT – electronic intelligence, rozpoznanie radiolokacyjne;

Odmładzająca transfuzja

Ostatnie lata w obszarze walki ze starzeniem upływały pod znakiem badania tego jak powstrzymywać starzenie na poziomie komórkowym a tymczasem są jeszcze i inne ciekawe spojrzenia na ten temat. Jedno z nich to rozwinięcie hipotezy swoistego wewnętrznego zegara, który odlicza czas pozostały do śmierci. Gdyby istniał taki zegar, to gdzie byłby zlokalizowany? Pierwotnie uważano, że w mózgu. Z czasem jednak z tej idei wyłoniła się inna: że ten zegar jest rozproszony po całym ciele – że są to tysiące małych zegarków. Zegarki te miałyby się wzajemnie komunikować – „synchronizować” – aby żaden nie zapomniał, że trzeba się starzeć. A starzenie się i ostatecznie śmierć to, można teoretyzować, ważna sprawa, bo po spłodzeniu potomstwa trzeba mu zrobić miejsce na świecie. Gatunek potrzebuje się adaptować, adaptacja wymaga ewolucji, ewolucja wymaga zmiany pokoleń, a zmiana pokoleń w warunkach ograniczonych zasobów może czasami wymagać, aby starszy „ustąpił miejsca młodszemu”. Śmierć jednostki w pewnym kontekście może być korzystna dla gatunku. Taka teza. Według niej zegarki są więc nastawione, aby nas uśmiercić dla dobra gatunku. Gdybyśmy chcieli więc te zegarki oszukać, co byłoby egoistycznym aktem buntu przeciwko własnemu gatunkowi, to musielibyśmy złamać ich kod komunikacyjny. Jak one się komunikują? Nie znaleziono nigdy żadnego kanału komunikacyjnego i jakiejś jasnej „wiadomości”. W końcu ktoś zaproponował, że może to nie jest jedna wiadomość a wiele bardzo różnych wiadomości. Że każda para małych zegarków używa innego kodu. A skoro tak, to jest tylko jedna droga, która prowadzi przez całe ciało i wędrować nią mogą najróżniejsze substancje, to: krwioobieg. Pytanie: czy transfuzja młodej krwi do starego organizmu oszukała by zegarki? Dokonywano takich transfuzji podobno z dobrymi rezultatami – tzn. rzekomo organizm miał uzyskiwać efekty odmładzające. Niektórzy bogaci ludzie zaczęli nawet skupować młodą krew albo zlecać zabiegi transfuzji od młodszych od siebie osób. Zaskakujący „wampiryzm”.

Publikacja naukowa, którą poniżej polecam jest o ciekawym odkryciu w tym obszarze badań i teoretyzowania. Zamiast młodej krwi podano sól fizjologiczną z albuminami. Czyli zamiast próbować przerzucić „wiadomości” z młodszych zegarków, po prostu próbowano wyczyścić kanał komunikacyjny, zakłócić synchronizację zegarków. Co ciekawe… dało to pozytywne efekty. Zdaje się więc, że problemem nie jest pozyskiwanie młodej krwi, aby zastępować starą, ale zwyczajnie zmiana starej krwi.

Jest to kolejny powód, aby opracować w końcu pewnego dnia sztuczną krew. Krew odporną na zakażenia, łatwą w produkcji a przy tym być może odmładzającą. (Pewnie bogaci każą sobie robić taką błękitną.)

https://www.aging-us.com/article/103418/text

Przezroczyste ludzkie komórki

Naukowcy wzorując się na głowonogach (np. ośmiornice), z których niektóre mogą kontrolować przezroczystość swojego ciała i stawać się niemalże niewidzialne, uzyskali żywe przezroczyste komórki ludzkie, których poziom przezroczystości może być regulowany.

Nigdy nie przyszło mi to do głowy, ale może w przyszłości będziemy mogli uczynić swoją skórę przezroczystą? Ludzie lubią różne ubiory, tatuaże, body painting, więc może pewnego dnia…

To, co mi nie przyszło do głowy, przyszło znanemu pisarzowi, Herbertowi Wellsowi (ten od „Wojny Światów”), który w 1897 roku napisał książkę „Niewidzialny człowiek”. Jej bohater w wyniku badań naukowych właśnie znajduje sposób na zmianę właściwości optycznych ludzkiego ciała, co pozwala mu na stanie się niewidzialnym. To oczywiście daleko idąca fikcja – raczej nie ma możliwości abyśmy stali się cali niewidzialni. Co więcej, nie miałoby to sensu z wielu przyczyn. Przykładowo, nie moglibyśmy widzieć, bo działanie ludzkiego oka opiera się o sterowanie przepływem promieni a nie ich przepuszczanie. A gdyby całe ciało poza gałkami ocznymi było niewidzialne? Też źle, bo światło bombardowało by oczy z każdej strony. Wypadałoby więc zostawić przynajmniej kawałek czaszki nieprzezroczysty.

Na koniec fragment publikacji naukowej:

„(…) nasza praca wprowadza koncepcję bezpośredniej inżynierii właściwości optycznych, tj. współczynnika załamania światła i zasięgu rozpraszania światła, dla żywych komórek ludzkich poprzez włączenie struktur opartych na refleksynie, a tym samym stanowi podstawę do rozwoju komórek ssaków i organoidów o inne zaawansowane funkcje optyczne inspirowane głowonogami, takie jak dynamiczne opalizowanie reagujące na bodźce lub mechanicznie konfigurowalne zabarwienie. (…) nasze odkrycia mogą doprowadzić do opracowania unikalnych narzędzi biofotonicznych do zastosowań w inżynierii materiałowej i bioinżynierii, a także mogą ułatwić lepsze zrozumienie szerokiej gamy systemów biologicznych.”

https://www.nature.com/articles/s41467-020-16151-6

Mysie 96-procentowe chimery

Naukowcy pobili kolejny niecodzienny rekord. Udało się stworzyć myszy, których 4% komórek ciała to komórki… ludzkie. Taki ludzko-zwierzęcy organizm nazywany jest chimerą.

Po co komu tworzyć chimery? Głównie po to, aby móc pewnego dnia w ciałach zwierząt hodować ludzkie organy do transplantacji.

Nie jest to jedyny sposób swoistego łączenia gatunków. W 2014 roku wszczepiono myszom do mózgu łódzkie komórki mózgowe. Te łódzkie były bardziej agresywne i po pewnym czasie wyparły mysie. Myszy uczyły się szybciej i miały lepszą pamięć.

Kto wie czy za 100 lat doczekamy się stworzenia pół-ludzi pół-zwierząt tak jak to opisywały dawne pogańskie mitologie.

https://www.popularmechanics.com/science/animals/a32493314/most-human-mouse-chimera/

Niejasne początki pandemii

List Donalda Trumpa do dyrektora WHO to ciekawa lektura objaśniająca w punktach m.in. kwestię początkowego zamieszania w sprawie pandemii, gdy jedni donosili o katastrofie a drudzy donosili, że nic niezwykłego się nie dzieje.

A tak poza tym to Trump grozi, że USA wystąpi z WHO jeżeli w ciągu 30 dni organizacja się nie ogarnie. Historia pokazuje, że Trump spełnia swoje groźby, więc niewykluczone, że tak będzie.\