Strona główna » Blog » Ciekawostki

Kategoria: Ciekawostki

Niepełnosprawni mogliby być astronautami

Interesujący tekst o tym, że osoby niepełnosprawne mogą pod pewnymi względami lepiej nadawać się do roli astonautów niż osoby pełnosprawne. Niektórzy niepełnosprawni są często zmuszeni do polegania na zewnętrznych pomocniczych urządzeniach, do których muszą dostosować swoje ciało, swoją percepcję, przez co mają lepiej rozwiniętą koordynację ręka-oko. Taki niepełnosprawny byłby prawdopodobnie lepszym użytkownikiem kombinezonu astronauty niż osoba pełnosprawna. W stosunku do niepełnosprawnych świat zewnętrzny jest częściej “obcy” i muszą wypracować sobie zdolność adaptowania się do niego, improwizowania rozwiązań, znajdowania nieoczywistych sposobów poruszania sie i interakcji. To bardzo pożądane cechy dla kogoś, kto będąc w przestrzeni kosmicznej naprawdę znajdzie się w innym świecie o innych regułach ruchu i oddziaływania. Artykuł przywołuje też i inne ciekawe przykłady dając do myślenia, że “pełnosprawny” to zasadniczo człowiek przystosowany do świata na powierzchni planety a niekoniecznie do stanów nieważkości i ograniczeń stacji kosmicznej.

Zagrożenie wynikające z generowania numerów PESEL

Pewna pani za pomocą online-owego generatora numerów PESEL zaciągała pożyczki w bankach. Wyciągnęła 400 tys., złapali ją i teraz ma ponad 600 zarzutów. Przypadek jest ciekawy dlatego, że w zasadzie każdy może w każdej chwili sobie wygenerować jakiś PESEL za pomocą online-owych generatorów i posługując się nim zaciągać jakieś zobowiązania kosztem przypadkowych osób. Dodatkowo, ponieważ PESEL według RODO stanowi dane osobowe (Art. 2 pkt 1, Art. 87), to jeżeli ktoś sobie wygeneruje np. w Excelu wszystkie 1,826,210,000 kombinacje, to formalnie będzie miał bazę danych osobowych wszystkich Polaków. 😉

(Z ciekawostek: wiecie, że konstrukcja numeru PESEL narzuca ograniczenie na liczbę dzieci urodzonych danego dnia? Każdego dnia w całej Polsce może urodzić się maksymalnie 5000 chłopców i 5000 dziewczynek.)

Generowanie twarzy przez sztuczną inteligencję

Wytwarzanie zdjęć ludzkich twarzy przez sztuczną inteligencję osiąga już naprawdę imponujący poziom. Poniższy film zawiera wyłącznie zdjęcia twarzy wygenerowanych przez komputer i ilustruje opracowane przez badaczy metody sterowania procesem wytwarzania. Magicznie to wygląda.

Jako ciekawostka polecam jeszcze filmik z 2017 roku – twarze są niedoskonałe, ale za to psychodeliczność jest 10/10. Dało mi to do myślenia na temat tego jak postrzegamy jako ludzie:

Mogę to oglądać i oglądać i się zastanawiać.

Sądownie nakazana cenzura mediów w Australii

Ciekawy przypadek blokowania informacji ze strony państwa, którego bym o takie blokowania nie podejrzewał.

Podobno newsem dzisiejszego dnia w Australii jest orzeczenie winy pewnej wysoko postawionej, znaczącej osoby. O kogo chodzi? Wszyscy w Australii wiedzą, piszą o tym na twitterach i blogach, ale… nie wolno o tej osobie i szczegółach orzeczena sądu informować żadnym mediom. Dziennikarze nie mogą o tym pisać, bo sąd zabronił a australijskie prawo okazuje się móc narzucać takie blokady. Podobno zresztą nie są one wcale rzadkie, ale nigdy nie robi się z tego specjalnego szumu. Tym razem jest szum, bo chodzi o kardynała Georga Pella, który jest nie tylko najwyższym rangą austalijskim duchownym ale też jest nazywany trzecią w kolejności najważniejszą osobą w Kościele Katolickim (pełnił funkcje głównego watykańskiego skarbnika). Niektóre media już teraz piszą, że australiski Kościół Katolicki właśnie otrzymał “śmiertelny cios”. A to dopiero początek sądzenia kardynała, bo zarzuty nadużyć seksualnych jakie mu postawiono, rozdzielono na kilka oddzielnych spraw sądowych.

Podobno jutrzejsza okładka “The Daily Telegraph” będzie zawierać napis “TO NAJWIĘKSZA NARODOWA HISTORIA” a nad nim “Okropna zbrodnia, ta osoba jest winna, może już czytałeś wiadomości online, lecz nie możemy tego opublikować. Ale zaufaj nam…”. Serwisy “The Age”, “Sydney Morning Herald”, “Canberra Times” opublikowały artykuł o tytule “Dlaczego media nie mogą raportować o sprawie, która wzbudziła ogromne zainteresowanie online”. “The Advertiser” opublikował “Historia, której nie możemy Ci opowiedzieć”. Inne serwisy australisjkie też albo coś takiego opulikowały albo nie publikowały nic. Watykan się nie wypowiedział – podobno “z szacunku do postanowienia sądu”.

Wieść niesie, że podobno na terenie Ausrtalii zablokowano już treści jakiegoś *zagranicznego* serwisu, który skądś zdobył jakieś informacje i je opublikował.

Podobno blokada informacyjna ma trwać do czerwca.

Dana i datum w informatyce

Ostatnie dwa wpisy poświęciłem tematyce pojedynczej “danej” głównie w kontekście danych osobowych. Natomiast chyba warto też wskazać gdzie słowo “dana” oraz “datum” występują w informatyce.

Bazy danych

Na początek warto zaznaczyć, że informatyka jest bardzo obszerną dziedziną. Dwóch informatyków może mieć niewielkie pojęcie o swoich własnych niszach nawet jeżeli obaj tworzą elementy tego samego systemu. Przykładowo, programista może mieć szczątkową wiedzę na temat teorii baz danych. Z drugiej strony, administrator baz danych może mieć szczątkową wiedzę o programistycznej podbudowie silnika bazodanowego, na którym działa baza, którą administruje.

No ale do rzeczy.

Mówi się raczej powszechnie o “danej liczbowej”, “danej całkowitej”, “danej tekstowej” czy “danej typu tekstowego”. Rzadziej się słyszy o “danej elementarnej”. W bazach danych występuje abstrakcyjna dana – np. w bazach Oracle jest oracle.sql.Datum z którego dziedziczą wszystkie typy danych:

The root of Oracle native datatype hierarchy.

W PostgreSQL wewnętrzny typ danej abstrakcyjnej (widoczny z poziomu języka C) to “Datum” (zdefiniowana w postgres.h, funkcje do jej obsługi są w datum.h) .

 /* A Datum contains either a value of a pass-by-value type or a pointer to a value of a pass-by-reference type. Therefore, we require:
sizeof(Datum) == sizeof(void *) == 4 or 8
The macros below and the analogous macros for other types should be used to convert between a Datum and the appropriate C type. */

typedef uintptr_t Datum;

W GDBM również podstawowa struktura bazodanowa to “datum”.

The basic unit of data in gdbm is the structure:

typedef struct { char *dptr; int dsize; } datum;

Zresztą, drugi postulat Codd’a, twórcy modelu baz relacyjnych, posługuje się “datum”:

“Each and every datum (atomic value) in a relational data base is guaranteed to be logically accessible by resorting to a combination of table name, primary key value and column name.”

Teoria informacji

Pojęcie “danej” znalazłem ostatnio przypadkiem będąc w bibliotece w książce “Informacja” autorstwa prof. dr hab. Bogdana Stefanowicza, wydanie I, 2004 rok. Poniżej fragmenty:

Pojawia się ono także kilkukrotnie w innych publikacjach tego autora, np. w dostępnej online “Informacja. Wiedza. Mądrość” z 2013 roku.

Słownik angielsko-polski

Przeglądając książki na półce znalazłem stary słownik polsko-angielski przeznaczony dla informatyków z 1990 roku. A w nim “datum” jako “dana”. Poniżej zdjęcia.

“Datum” (liczba mnoga od “data”) znaczy “dana”

Dana osobowa – liczba pojedyncza w użyciu

Ostatnio pisałem o tym jak pomimo tego, że w sensie prawnym istnieje u nas w Polsce tylko definicja “danych osobowych” (liczba mnoga), to w sferze językowej istnieje pojęcie “danej” (liczba pojedyncza) i że ludzie się takim pojęciem posługują. Skupiłem się wówczas na języku angielskim i tamtejszym “personal datum” a tym razem chciałbym pobieżnie przeszukać polski Internet w obszarach związanych mniej lub bardziej związanych z ochroną danych.

GIODO i UODO

Słynna wypowiedź GIODO na temat “Czy adres IP komputera należy do danych osobowych?“:

(…) gdy adres IP jest na stałe lub na dłuższy okres czasu przypisany do konkretnego urządzenia, które przypisane jest z kolei konkretnemu użytkownikowi, należy uznać, że stanowi on daną osobową. (…) 
Do czasu, gdy podmiot nie uzyska pewności, że sam nie jest w stanie łączyć adresu IP z innymi danymi identyfikującymi osobę, powinien zabezpieczać adres IP tak jakby był on daną osobową.

Albo lepiej, “Czym są dane osobowe, jak interpretować art. 6 ust. 3 ustawy o ochronie danych osobowych?“:

Daną osobową będzie taka informacja, która pozwala na ustalenie tożsamości danej osoby (…). (…) danymi osobowymi nie będą pojedyncze informacje o dużym stopniu ogólności, np. nazwa ulicy i numer domu czy wysokość wynagrodzenia. Informacja ta będzie jednak stanowić daną osobową wówczas, gdy zostanie zestawiona z innymi dodatkowymi informacjami, które w konsekwencji można odnieść do konkretnej osoby. Przykładem pojedynczej informacji stanowiącej daną osobową jest natomiast numer PESEL

To są tylko dwa przykłady, GIODO wielokrotnie na swojej stronie internetowej wykorzystuje termin dana osobowa. Specjalizowane przeszukiwania serwisu GIODO z użyciem Google ujawniają następujące ilości publikacji (artykułów, sprawozdań itp.):

Następca urzędu GIODO, czyli UODO, jest dużo bardziej powściągliwy, znaleźć można zaledwie kilka publikacji z pojedynczymi użyciami terminu. Ciekawe tutaj wydają się publikacje autorstwa osób spoza UODO. Wśród nich trafiłem na ciekawy fragment “Wytycznych dotyczące zgłaszania naruszenia ochrony danych osobowych na mocy rozporządzenia 2016/679” autorstwa Grupy Roboczej Art. 29 d/s Ochrony Danych:

Większa ilość powiązanych danych osobowych jest zazwyczaj bardziej wrażliwa niż pojedyncza dana osobowa.

Jest też “Rekomendacja R (1999) 5 – Wytyczne w sprawie ochrony osób w zakresie gromadzenia i przetwarzania danych osobowych na Infostradach” z 1999 roku autorstwa Komitetu Ministrów dla Państw Członkowskich:

Pamiętajcie, że wasz adres elektroniczny jest daną osobową i że ktoś może chcieć się nim posłużyć do różnych celów.

PARP

Odejdę teraz od GIODO/UODO i spojrzę do innej instytucji państwowych, która jakkolwiek mniej powiązana z ochroną danych osobowych to jednak związana z edukacją przedsiębiorców w tym zakresie. Oto Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości opublikowała “Ochrona danych osobowych – poradnik dla małych i średnich przedsiębiorstw” a tam:

Mail kancelaria@bm.com.pl również nie będzie stanowił danej osobowej, bowiem nie wskazuje, kto w ramach prowadzonej działalności wykorzystuje skrzynkę pocztową.

Zakwalifikowanie adresu IP jako danej osobowej wiąże się z koniecznością posiadania dodatkowych informacji umożliwiających identyfikację osoby użytkującej urządzenie

Ochrona dóbr osobistych i danych osobowych” by Piotr Waglowski:

Daną osobową będzie taka informacja, która pozwalana ustalenie tożsamości danej osoby, bez nadzwyczajnego wysiłku i nakładów, zwłaszcza przy wykorzystaniu łatwo osiągalnych i powszechnie dostępnych źródeł. Danymi osobowymi nie będą pojedyncze informacje o dużym stopniu ogólności. W zależności od współwystępowania z innymi informacjami,informacja o dużym stopniu ogólności będzie stanowić daną osobową, gdy zostanie zestawiona z innymi dodatkowymi informacjami (…)

Wiele wystąpień “danej osobowej” znajdziemy w “Ochrona danych osobowych w przedsiębiorstwie– poradnik dla MŚP“, kilka wybranych poniżej:

Co do zasady daną osobową nie będzie też pojedyncza informacja o dużym stopniu ogólności, np. nazwa ulicy,numer domu czy wysokość wynagrodzenia. Taka informacja będzie jednak stanowić daną osobową wówczas, gdy zostanie ona zestawiona z innymi dodatkowymi informacjami, które w konsekwencji będzie można odnieść do konkretnej osoby

Numer PESEL dla administracji publicznej będzie stanowił daną osobową

Ale dla firmy detektywistycznej, która na podstawie numeru jest w stanie zidentyfikować właściciela za pomocąodpowiednich instrumentów, numer rejestracyjny będzie stanowić daną osobową.

Orzeczenia WSA i NSA

Google wykazuje istnienie pewnej niewielkiej liczby orzeczeń mówiących o pojedynczej danej osobowej:

Dlatego również jako niesłuszne należy uznać stanowisko Zarządu Dróg Miejskich, zgodnie z którym numer rejestracyjny pojazdu nie stanowi danej osobowej na etapie wnoszenia opłaty za parkowanie

To jest ciekawy fragment, bo odwołujący się do definicji ustawowej UODO 1997:

Organ odwoławczy dostrzegł ponadto, że numer księgi wieczystej wypełnia ustawową definicję danej osobowej, zawartą w art. 6 ust. 1 ustawy o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2016r. poz. 922)

Tutaj coś może “zawierać dane” ale też “być daną”:

Warto jednakże wskazać, że ustawa o ochronie danych osobowych nie stanowi aktu prawnego z założenia uniemożliwiającego realizację prawa dostępu do informacji publicznej i w żadnym przepisie nie ustanawia zakazu udostępnienia informacji publicznej zawierającej dane osobowe, czy informacji publicznej stanowiącej daną osobową.

Książki

Google zwraca informacje o pewnej liczbie książek, ale nie mam podglądu do ich treści. Jedyne, co udało mi się podejrzeć, to “Zakres przetwarzania danych osobowych w działalności gospodarczej” Doroty Fleszer:

(…) o traktowaniu numeru telefonu jako danej osobowej przesądzają odpowiednie przepisy prawa telekomunikacyjnego.

Z ciekawszych pozycji, których nie mam jak sprawdzić, Google twierdzi, że wiele wystąpień “danej osobowej” jest w “Ochrona danych osobowych: Komentarz” Barta, Fajgielskiego i Markiewicza.

Dana wrażliwa

W trakcie moich poszukiwań trafiłem też na specjalny przypadek “danej osobowej” zwany “daną wrażliwą”. Naturalnie występuje on dużo, dużo rzadziej, ale jednak jest, co jedynie potwierdza zjawisko językowe.

“Nowe techniki gromadzenia i przetwarzania danych osobowych pracowników, a ochrona ich prywatności”, dr hab. Małgorzata Gersdorf, nie tylko korzysta z terminu “dana wrażliwa”, ale nawet z ogólnego “dana”:

daną wrażliwą, zgodnie z art. 27 ustawy o ochronie danych osobowych, jest dana ujawniająca poglądy polityczne, przekonania religijne lub filozoficzne, przynależność wyznaniową, partyjną lub związkową;

Glybera – skuteczna terapia genowa, która nie trafiła do chorych

Ciekawa i smutna historia dotycząca super-skutecznego leku na rzadką i okropną chorobę genetyczną zwaną “rodzinnym niedoborem lipazy lipoproteinowej” (LPLD). Lek ten odkryto z wielkim trudem i zarazem błyskotliwością, ale firma, która stała za wprowadzeniem go na rynek, strawiła na to cały majątek i w związku z tym została wykupiona. Nowy zarząd, na decyzje którego pierwotni odkrywcy nie mieli już wpływu, ustalił cenę dawki leku: milion dolarów.

“Problem polega na tym, że ludzie tacy jak ja (…) nigdy nie mają nic do powiedzenia na temat cen. (…) Do czasu wyceny już nas nie ma, zrobiliśmy pracę naukową, kliniczną i wszystko, a to ludzie komercyjni i finansowi decydują o cenie”.

Cenę dawki leku można różnie tłumaczyć. Wiadomo, lek musi zwrócić inwestycje w niego włożone. Ale też w obronie ceny przywołuje się argument, że jedna dawka całkowicie leczy chorobę i przez to finansowo może być tańsza, niż inne formy leczenia, które pacjent musi stosować latami (albo i całe życie). Jeżeli jednak nawet przyjąć to rozumowanie za słuszne, to chyba nikogo ono nie przekonało, bo poza 31 osobami skutecznie wyleczonymi w trakcie prób klinicznych, tylko jedna osoba nabyła lek w komercyjnym obrocie – a i to z wielkim trudem i nie za swoje osobiste pieniądze. Później już nikt. Tymczasem po latach oczekiwania na pacjenta-klienta wygasły pozwolenia i licencje. Ostatecznie z wyprodukowanych na początku 4 dawek do komercyjnego obrotu trzy dawki rozdano po symbolicznej cenie 1 euro. Szczęśliwcy, którzy je dostali, zostali trwale wyleczeni.

Obecnie lek nie jest produkowany i nie zanosi się na to, aby był w przyszłości.

Obecnie chorzy na LPLD są zmuszeni do zażywania leków zastępczych, które nie leczą ich z choroby a jedynie pozwalają żyć. Nie mogą spożywać wielu pokarmów (niektóre wręcz mogą ich zabić), są narażeni na okropne wewnętrzne dolegliwości a kobietom odradza się posiadanie dzieci ze względu na wysokie ryzyko poronienia.

Być może żyjemy w wirtualnej rzeczywistości naszego umysłu

Interesujący artykuł po angielsku. Główny jego motyw jest taki, że być może dosłownie w każdej chwili żyjemy w pewnego rodzaju wirtualnej rzeczywistości, we wnętrzu naszego umysłu czy też wyobraźni. Opisywane są rozmaite ciekawe eksperymenty naukowe z użyciem wirtualnej rzeczywistości badające zdolność do bycia wieloma osobami, przenoszenia swojego “ja”, wychodzenia “poza ciało” i inne takie. Inspirująca lektura!

Pracodawcy nie wolno weryfikować dokumentów kandydata u ich wystawcy

Ciekawostka z opublikowanego w zeszły czwartek przez Urząd Ochrony Danych Osobowych “Poradnika dla przedsiębiorców“: otóż, pracodawcy NIE WOLNO sprawdzać dokumentów przedłożonych przez kandydata do pracy dzwoniąc do podmiotów, które te dokumenty wystawiły. Czyli NIE WOLNO mu dzwonić do uczelni, aby zweryfikować dyplom, czy do poprzedniego pracodawcy, aby zweryfikować referencje.

To, co pracodawca może, to ewentualnie “mieć podejrzenia” i na ich podstawie złożyć zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa z tytułu art. 270 Kodeksu Karnego (“Fałszowanie dokumentu i używanie go za autentyczny”).

Problemy z zachowaniem standardów naukowych wśród niektórych nauk społecznych

Trójka naukowców postanowiła zbadać i ewentualnie wykazać, że niektóre obszary nauk humanistycznych nie zachowują standardów naukowych – chodzi o obszary różnorakich teorii analizujących i krytykujących kulturę oraz społeczeństwo, studiów tożsamości (np. gender studies) i im podobnych. Opracowali metodologię: rozpoznali zachowania i język osób realizujących się w tych obszarach, “wtopili się w tłum” i zaczęli tworzyć rozmaite publikacje naukowe, które nie powinny przejść procesu rygorystycznej recenzji naukowej. Jak sami napisali: “każdy artykuł zaczynał się od czegoś absurdalnego lub głęboko nieetycznego (lub obu)”.

“Czasami po prostu przyszedł nam zwariowany lub nieludzki pomysł i go realizowaliśmy. Co jeżeli napiszemy artykuł mówiący, że powinniśmy trenować mężczyzn tak jak trenujemy psy, aby zapobiec kulturze gwałtu? Tak powsał artykuł “Dog park”. Co jeżeli jeśli napiszemy artykuł twierdzący, że gdy facet prywatnie się masturbuje, myśląc o kobiecie (bez jej zgody – a nawet bez jej dowiedzenia się o tym), popełnia seksualną przemoc przeciwko niej? To dało nam artykuł “Masturbation”. A co jeśli wykażemy że przyczyną potencjalnego niebezpieczeństwa superinteligentnej sztucznej inteligencji jest to, że programuje się ją jako maskulinistyczną i imperialistyczną w oparciu o “Frankeinsteina” Mary Shelley oraz psychoanalizę Lacanowską? To jest nasz artykuł “Feminist AI”. Co by było, gdybyśmy argumentowali, że “tłuste ciało jest poprawnie zbudowanym ciałem” jako podstawę wprowadzenia kategorii kulturystyki tłuszczowej do sportu zawodowego kulturystyki?”

Dużo innych pomysłów mieli badacze, zainteresowanych odsyłam do linkowanego artykułu.

“W miarę postępów, zaczęliśmy zdawać sobie sprawę, że prawie wszystko można opublikować, o ile mieści się to w moralnej prawowierności i demonstruje zrozumienie istniejącej literatury. Innymi słowy, mamy teraz dobre powody, by sądzić, że jeśli tylko odpowiednio dopasujemy istniejącą literaturę – a zawsze wydaje się, że jest cytat lub gałąź literatury, która to umożliwia – możemy powiedzieć prawie każdą modną politycznie rzecz jaką zechcemy.”

Teraz, aby była jasność, problem leży nie tylko w pomysłach. Niewykluczone, że są kobiety, które chciałyby tresować mężczyzn jak psy, ale trzeba by to wówczas poprawnie uzasadnić. Tymczasem autorzy tych wymyślonych publikacji błędnie je uzasadniali. Stosowali niewiarygodne statystyki, ideologicznie motywowane analizy jakościowe, proponowali rozwiązania wyraźnie sprzeczne z wiedzą medyczną (skrajna otyłość jako kulturystyka tłuszczona). To nie powinno przejść recenzji. Generalnie bardzo źle to świadczy o stanie niektórych obszarów nauki i może być powodem upadku tych obszarów do rangi “nauki” w cudzysłowie.

Co do samych autorów, to jak informuje “The Chronicle”, spodziewają się oni, że całe to przedsięwzięcie na stałe zablokuje im przyszłość akademicką. Spodziewają się, że zostaną im odmówione doktoraty i ewentualne posady akademickie a z obecnych mogą zostać zwolnieni.